Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Stal - Sparta. Nawet mistrz Zmarzlik potrzebował czasu, Woffinden nie był sobą

Betard Sparta w niedzielę udzieliła lekcji żużla Moje Bermudy Stali (42:30). W gorzowskiej ekipie na swoim terenie punktowało raptem trzech zawodników, a problemy miał nawet mistrz świata. Bartosz Zmarzlik potrzebował czasu, żeby właściwie dopasować motocykl. Słabiej - po stronie gości - spisał się Tai Woffinden.

Noty dla zawodników Betard Sparty Wrocław:

Tai Woffinden 2. Nie był to udany występ utytułowanego Brytyjczyka. Wpływ na wynik Woffindena musiał mieć upadek z pierwszego wyścigu. Nie dość, że został wykluczony, to jeszcze utykał. Żużlowiec, który za osiem dni będzie świętował 31. urodziny, na play-offy musi poprawić skuteczność. Dołożył cegiełkę do wygranej świetnym szóstym biegiem. To był dla niego jedyny powód do radości.

Gleb Czugunow 3. Rosjanin z polskim paszportem miał znacznie lepszą pierwszą fazę meczu. Błyskawicznie zrewanżował się Zmarzlikowi za porażkę w pierwszym starcie, kiedy przywiózł mistrza świata z Woffindem na 5:1. Końcówka w jego wykonaniu nie była już tak błyskotliwa, pokonanie Pytlewskiego nie jest wielkim osiągnięciem. 

Reklama

Artiom Łaguta 5. Po dwóch świetnych wygranych wyścigach nieco spuścił z tonu (trzecie miejsce). Rosyjski żużlowiec z pewnością wróciłby na zwycięską ścieżkę, jednak w udowodnieniu tych słów przeszkodził mu deszcz. Mimo wszystko pokazał się z dobrej strony. Jak zawsze. 

Daniel Bewley 5. Jeden z najszybszych zawodników w tym spotkaniu. Wspaniale się rozwija ten wciąż młody Brytyjczyk. Był to kolejny mecz wyjazdowy, w którym wyglądał jak stary wyjadacz. Najbardziej dał się we znaki Vaculikowi. Słowak nie jest przyzwyczajony, żeby na gorzowskim torze oglądać plecy rywali, a w niedzielę dwukrotnie szybszy był Bewley. 

Maciej Janowski 5. Przez dwa dni był w cieniu Bartosza Zmarzlika podczas wrocławskich rund cyklu Grand Prix. W niedzielę to jednak on był lepszy - w biegu trzecim wygrał, a ulubieniec Moje Bermudy Stali przyjechał dopiero drugi. Po dwóch "trójkach" Janowskiemu zdefektował motocykl, przez co stracił szanse na miano niepokonanego. Zachował jednak zimną krew, przepuścił Liszkę i przez jedno okrążenie przeszkadzał Karczmarzowi. Tak się jeździ w zawodach drużynowych.

Przemysław Liszka 4. Wykorzystał słabości juniorów z Gorzowa i pewnie z nimi wygrywał. Do tych czterech "oczek" dorzucił jeszcze dwa po defekcie Janowskiego i słabej postawie Karczmarza.  

Michał Curzytek 4. Również i on był mocnym punktem wrocławskiej drużyny. Ten sezon jest przyzwoity w wykonaniu starszego z braci. Pokonał nie tylko słabych juniorów gospodarzy, ale też Marcusa Birkemose.

Noty dla zawodników Moje Bermudy Stali Gorzów:

Marcus Birkemose 1. Zastąpił kontuzjowanego Woźniaka i nie dał trenerowi żadnego powodu, by dalej na niego stawiać. Stanisław Chomski następnie w miejsce Duńczyka dwukrotnie zastosował rezerwy taktyczne. Birkemose w tym roku zrobił zrobił krok w tył. 

Anders Thomsen 4. Poza słabym wyścigiem, kiedy wystartował z rezerwy taktycznej, jechał naprawdę dobrze. W porównaniu z poprzednimi sezonami znacznie poprawił moment startowy. Co jednak z tego, skoro w szeregach gospodarzy punktowało tylko trzech zawodników? Woźniak i Jasiński muszą wrócić jak najszybciej.

Martin Vaculik 4+. Jako jedyny zdążył pojechać aż pięć wyścigów. Deszcz jednak odebrał mu start w wyścigu nominowanym. Słowak - podobnie jak Zmarzlik - na początku miał problemy, lecz z każdym kolejnym biegiem nabierał wiatru w żagle. 

Rafał Karczmarz 1. Postawę 22-latka najlepiej obrazuje fakt, że przez jedno okrążenie męczył się z defektującym Janowskim! Wcześniej przywiózł do mety dwa zera. Katastrofalny występ. Gdyby nie pech przeciwnika, skończyłby mecz z trzema okrągłymi zerami i najpewniej więcej na torze by się nie pojawił. 

Bartosz Zmarzlik 4+. Nawet mistrz świata potrzebował czasu, by dopasować motocykle do gorzowskiego toru. Zaczął od porażki z Janowskim, później przegrał podwójnie z Czugunowem i Woffindenem, którzy w tych zawodach nie byli najmocniejszymi ogniwami Betard Sparty. Gdy odzyskał błysk, to był już nie do zatrzymania (dwie trójki). 

Oliwier Ralcewicz 1. Debiut do zapomnienia. Miał problemy z płynną jazdą, na szczęście bezpiecznie dojechał do mety i cało zakończył zawody. 

Kamil Pytlewski 1. Zdobył punkt z urzędu. Nie istniał na torze, jechał niewiele lepiej od debiutującego Ralcewicza. Z takimi juniorami gorzowianie skończą sezon bez medalu.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama