Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Stal - Motor. Kontakt ze Zmarzlikiem tylko w parku maszyn. Był po COVID-19 - zawstydził kolegów

Moje Bermudy Stal Gorzów zgodnie z planem pokonała Motor Lublin (52:38) i w nagrodę usiadła na fotelu lidera PGE Ekstraligi. Na torze niepodzielnie rządził super tercet: Zmarzlik, Vaculik, Thomsen. Wśród gości najlepsze wrażenie zrobił zawodnik, który jeszcze niedawno ciężko przechodził koronawirusa oraz ekstraligowy żółtodziób.

Noty dla Motoru Lublin

Jarosław Hampel 4. Źle przechorował koronawirusa. Długo nie było wiadomo, czy zdąży wyzdrowieć na mecz w Gorzowie. Przystąpił do niego z marszu, ale na torze w ogóle nie było widać, że ostatnich parę dni spędził w łóżku. Z bonusami najlepsza strzelba drużyny.

Krzysztof Buczkowski 3. Indywidualny wynik zamazuje obraz całego występu, bo jest zdecydowanie lepszy niż jazda. Na rozkładzie beznadziejny Karczmarz, słabi juniorzy Stali i koledzy z zespołu. Po przyjściu do Lublina miało być nowe otwarcie, a wychowanek GKM-u Grudziądz wyglądał na motorze identycznie jak w poprzednim sezonie.

Reklama

Grigorij Łaguta 3. Nie popisał się niczym spektakularnym, jak to ma w zwyczaju. Gasł w oczach i zakończył spotkanie bez zwycięstwa biegowego, co dla lidera i kapitana zespołu jest wstydliwym wynikiem. W ostatnich wyścigach rywale szybko odebrali mu ochotę do jazdy. Po dwóch defektach wyścigi większą ich część obejrzał z murawy.

Mark Karion 1. Nie był to debiut marzeń w polskiej lidze. Zawody zakończył na początku pierwszego łuku. Wystartował spod taśmy i poszedł prosto w płot. Dobrze, że nic mu się nie stało. Później już oglądał zawody z na telewizorze w parku maszyn.

Mikkel Michelsen 4. Paliwa i zdrowia wystarczyło na trzy starty. W kolejnych biegach przywoził za plecami wyłącznie partnerów z zespołu. Być może było to pokłosiem dwóch niebezpiecznych wypadków. Wpierw z rodakiem Thomsenem, a później sam zawadził kolanem o tor.

Wiktor Lampart 1. Trzy zera. Po prostu tragedia. Zawodnik przeszedł obok meczu i nie łapał się rywalom na szprycę. Podobnie jak w przypadku Buczkowskiego jego jazda jest niczym odbicie od kalki sezonu 2020. Trzeba zacząć bić na alarm.

Mateusz Cierniak +4. Znakomity debiut na ekstraligowych torach. Wygrany bieg juniorski i świetna walka z Jasińskim w czwartym. Na uwagę zasługuje fakt, że długo trzymał się w stosunkowo niedalekim dystansie za Zmarzlikiem.

Noty Moje Bermudy Stali Gorzów

Rafał Karczmarz 1. Wyszarpał punkt dość szybkiemu do połowy zawodów Cierniakowi. W pozostałych trzech biegach to jego mijano. Sztab szkoleniowy powinien dać mu odpocząć i spokojnie popracować nad sprzętem. Na odwodzie czeka Markus Birkemose.

Bartosz Zmarzlik 6. Kosmiczny, genialny, fenomenalny, chodzący w innej wadze. Brakuje epitetów, żeby oddać, jaką maszyną jest obecnie polski mistrz świata. Jeśli ktoś chciał złapać kontakt z mistrzem świata, musiał podejść do niego w parkingu, bo na torze mógł co najwyżej nabawić się kompleksów. Trzynasty komplet w PGE Ekstralidze.

Martin Vaculik 6. W Gorzowie czuje się jak na lotnisku w domowej Żarnovicy. Z bonusami komplet, a więc nic dodać nic ująć. W piętnastej gonitwie z dziecinną łatwością rozprawił się z Łagutą i Michelsenem.

Szymon Woźniak 4. Dla niego mecz rozpoczął się od trzeciej serii. Długo nie mógł trafić z ustawieniami, ale jak już znalazł odpowiednie przełożenia, był bardzo szybki zarówno pod taśmą, jak i na trasie. Zaliczył wpadkę w biegu nominowanym, ale summa summarum zrobił swoje.

Anders Thomsen +5. Trzeci muszkieter. Ten od czarnej roboty, show i zabawiania publiczności. Często wcielał w życie swój znak firmowy, czyli zamęczanie przeciwników na dystansie. W trzecim biegu w fantastycznym stylu przechytrzył swojego przyjaciela Michelsena, z którym potem zapoznał się z nawierzchnią. Na szczęście poza paroma siniakami bez poważniejszych konsekwencji.

Wiktor Jasiński -3. W pokonanym polu dwa razy Lampart i raz kolega z juniorskiej pary, czyli bez szału. Stać go na więcej.

Kamil Nowacki 2. Nic z czego można by go zapamiętać. Może dlatego, że szybko ginął w kadrze. Kiedyś pokazanie pleców młodemu Lampartowi uznalibyśmy za sukces, obecnie to coraz częstszy, smutny widok.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje