Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Są liderzy, jest zwycięstwo. Chris Holder zamknął usta krytykom

W piątkowy wieczór Moje Bermudy Stal nie bez problemów pokonała eWinner Apatora różnicą dziesięciu punktów. W szeregach gospodarzy przede wszystkim nie zawiedli liderzy, którzy przechylili szalę zwycięstwa na korzyść gorzowian. U gości na pochwałę zasługuje Chris Holder. Australijczyk udowodnił, że wciąż trzeba się z nim liczyć.

Noty dla zawodników Moje Bermudy Stali Gorzów:

Szymon Woźniak 5. Właśnie do takich występów przyzwyczaił on kibiców na domowym obiekcie. Aż trzykrotnie jego wyścigi kończyły się podwójnym zwycięstwem gospodarzy. Wraz z Bartoszem Zmarzlikiem zdecydowany lider "żółto-niebieskich". Jako pierwszy wraz z Andersem Thomsenem pokonał fenomenalnie spisującego się w pierwszej części zawodów Pawła Przedpełskiego.

Anders Thomsen 5-. Kolejny wyśmienity mecz Duńczyka w Gorzowie. Powrót kibiców na trybuny najwyraźniej działa na jego korzyść, bowiem z obecnością fanów czuje się jak ryba w wodzie. Po każdym wygranym biegu cieszył się tak, jakby zostawał mistrzem świata i nie ma co się dziwić. 10 punktów z bonusem musi robić wrażenie.

Reklama

Martin Vaculik 4+. Świetny mecz, aczkolwiek nie perfekcyjny. Do pełni szczęścia zabrakło choćby dwóch punktów w ostatnim wyścigu dnia. W nim jednak Słowak musiał uznać wyższość Jacka oraz Chrisa Holderów. Poza australijskimi braćmi w piątkowy wieczór pokonał go także Robert Lambert. Najważniejszy jest jednak końcowy wynik drużyny, co sam niejednokrotnie podkreślał.

Marcus Birkemose 1. Nie tak wyobrażał sobie debiut na domowym obiekcie. Nie wychodziło mu kompletnie nic, a jedno "oczko" wywalczył jedynie na jeszcze gorszym Kamilu Marcińcu. Z taką postawą Duńczyka chyba prędko do składu wicemistrzów Polski powróci Rafał Karczmarz.

Bartosz Zmarzlik 5. W dwóch pierwszych wyścigach wprawił w osłupienie nawet największych optymistów, bowiem oglądał plecy Pawła Przedpełskiego. Później był jednak nieuchwytny dla przeciwników i dołożył do swojego dorobku trzy biegowe zwycięstwa. Po prostu klasa. Takiego Zmarzlika potrzebuje Moje Bermudy Stal.

Kamil Nowacki 1. Bieg juniorski nie poszedł po jego myśli, ponieważ ograł jedynie Kamila Marcińca i poległ z dużo mniej doświadczonym Krzysztofem Lewandowskim. Czarę goryczy przelała gonitwa czwarta, kiedy to 21-latek doprowadził do upadku wcześniej wspomnianego Lewandowskiego. Po tym zdarzeniu wychowanek Stali był niezdolny do dalszej jazdy i już więcej nie pojawił się na torze. Oby skończyło się tylko na siniakach.

Wiktor Jasiński 3-. Nie był to co prawda tak wybitny występ jak w spotkaniu przeciwko Eltrox Włókniarzowi, ale nie da się tego ukryć, iż 21-latek robił różnicę. W gonitwie juniorskiej pięknym atakiem na dystansie uporał się z Krzysztofem Lewandowskim, a następnie w kolejnych dwóch biegach pokonał Adriana Miedzińskiego i Kamila Marcińca. Nikt nie może mieć do niego pretensji.

Noty dla zawodników eWinner Apatora Toruń:

Adrian Miedziński 1. Spotkanie do zapomnienia. Swoje jedyne "oczko" zdobył przewożąc za plecami kolegę z pary - Pawła Przedpełskiego. Nie oczekuje się od niego cudów na wyjazdach, ale niewątpliwie samego zawodnika stać na dużo więcej. Szczególnie boli przegrany bieg z Wiktorem Jasińskim.

Paweł Przedpełski 4. Po raz kolejny swoim wynikiem potwierdził, że uwielbia tor w Gorzowie. W pierwszych dwóch wyścigach zszokował publiczność na stadionie, ogrywając mistrza świata i zarazem matadora obiektu przy ulicy Śląskiej, czyli Bartosza Zmarzlika. Później było już nieco gorzej. Do dwucyfrówki zabrakło zaledwie jednego punktu.

Chris Holder 4. Jak dla nas największe pozytywne zaskoczenie piątkowego starcia. Od początku spotkania przywoził bardzo ważne punkty dla zespołu, ale w końcówce przeszedł samego siebie. W jedenastym biegu jego plecy oglądał fenomenalny tego dnia Szymon Woźniak, a w ostatniej gonitwie Australijczyk ograł Martina Vaculika. Już sam fakt, że wystąpił w piętnastym wyścigu mówi sam za siebie. Brawo!

Jack Holder 5. Młodszy z braci Holderów w najlepszy z możliwych sposobów przypomniał o sobie gorzowskiej publiczności. Przede wszystkim szybki na dystansie. Jego wyższość musieli uznać tacy zawodnicy jak Martin Vaculik, Szymon Woźniak, czy Anders Thomsen. 25-latek może czuć lekki niedosyt, ponieważ nie udało mu się pokonać Bartosza Zmarzlika. Zdecydowanie najlepszy zawodnik beniaminka z Torunia.

Krzysztof Lewandowski 3-. Zapowiadało się na fenomenalny debiut w Gorzowie. W biegu młodzieżowym był o krok od pokonania świetnego ostatnio Wiktora Jasińskiego. Niestety jego udział w meczu zakończył się w czwartym wyścigu dnia. 16-latek brał udział w fatalnie wyglądającym upadku z Kamilem Nowackim. Co prawda pojawił się jeszcze w powtórce, w której przywiózł bardzo ważne "oczko", ale po niej lekarz zawodów stwierdził, iż nie jest zdolny do kontynuowania zawodów.

Kamil Marciniec 1. Wszystkie wyścigi kończył daleko za resztą stawki. Kolejny bezbarwny występ i kto wie czy nie jego ostatni w tym sezonie PGE Ekstraligi. Karol Żupiński wcześniej prezentował zdecydowanie wyższą formę.

Robert Lambert 2+. Przyzwoicie, aczkolwiek nie rewelacyjnie. Poza przebłyskiem w piątej odsłonie prezentował się bezbarwnie i w końcówce udało mu się wyprzedzić jedynie Andersa Thomsena. Gdyby dołożył od siebie więcej, przyjezdni mogliby nawet realnie myśleć o zwycięstwie.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje