Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. O co chodzi z tyrystorem i czy Madsen może stać się dzięki niemu wyjątkowy?

Przy okazji hitu kolejki Włókniarz – Unia (41:49) wiele mówiło się o tyrystorze. Z urządzenia, które można porównać do akumulatora w samochodzie, korzystali między innymi Leon Madsen i Janusz Kołodziej, najlepsi zawodnicy spotkania. Czy to oznacza, że ten, kto ma tyrystor, ten ma władzę?

Reklama

O wyjaśnienie, czym jest tyrystor poprosiliśmy byłego żużlowca Krzysztofa Cegielskiego, który na początku XXI wieku korzystał z tego urządzenia. - Współpracowałem wtedy z firmą Jezpol z Bydgoszczy - mówi Cegielski. - Ich tyrystor był na tyle dobry, że mogłem go sam regulować. Podawał on napięcie o dużej mocy, to się przekładało na lepszą pracę silnika na starcie i trasie. Po moim wypadku wszystko, całą wiedzę, przejął Tony Rickardsson, który do spółki z polską firmą jeszcze udoskonalił produkt.

Reklama

Rickardsson także dzięki polskiemu tyrystorowi z Bydgoszczy rządził na światowych torach. Patrząc na jego jazdę, można było powiedzieć, że prąd w żużlu ma znaczenie. Zwłaszcza ten płynący z tyrystora, gdzie była stała iskra o dużej mocy. Normalne cewki tego nie dają. W ich przypadku prąd jest przerywany, z mocą też jest różnie.

Karger od dawna bawi się prądem

Gdy Rickardsson zjechał ze sceny jego miejsce na tronie zajął Nicki Pedersen, który dwa złote medale w Grand Prix w latach 2007, 2008 wywalczył dzięki współpracy z Brianem Kargerem. Duńczyk wymyślił wówczas kable szybciej przewodzące prąd. To był wynalazek, który uczynił z Pedersena najszybszego człowieka na świecie.

Oczywiście to nie jest tak, że zawodnik miał te kable i wygrywał. Trudno powiedzieć, czy Tomasz Gollob, który wówczas także współpracował z Kargerem, miał dostęp do tego wynalazku. Faktem jest, że też miał sprzęt od Kargera, ale nie był na nim tak szybki, jak Nicki. Dopiero po zmianie tunera, Kargera na Jana Andersson, Tomasz wspiął się na szczyt i strącił stamtąd Pedersena.

Terystor nie daje pełni władzy

Teraz Karger ma udoskonalony przez siebie tyrystor, a urządzenie zostało zamontowane w motocyklu Leona Madsena. Podobny tyrystor ma Janusz Kołodziej, ale dotąd z niego nie korzystał. Na ostatni mecz w Częstochowie założył inny model. Był jednak równie szybki jak Madsen. Zdaniem Cegielskiego posiadanie tyrystora nie oznacza, że ktoś jest lepszy od innych. - Zmarzlik w ogóle z tego nie korzysta - mówi Cegielski.

- Z tyrystorem jest trochę tak, jak z oponami. Obecnie jest tak, że jedni mają ogumienie Anlasa, drudzy Mitasa, ale żadna z opon nie daje przewagi. Raz wygrywają jedni, raz drudzy. Z tyrystorami jest podobnie. Można ich nawet nie mieć i być na szczycie - komentuje Cegielski.

Tyrystor nie daje władzy, ale pomaga. A taki Madsen poszedł va banque, bo nie tylko korzysta z nowinki, ale i też zmienił tunera. Był jedynką u Flemminga Graversena, ale zdecydował się na Kargera. To bardzo poważna zmiana, ryzykowna. Pewnie wynika ona z tego, że Madsen myśli o złocie. Może czuł, że w układzie z Graversenem doszedł do ściany.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje