Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Na torze ktoś cierpi, a on się śmieje. Birkemose jeszcze nie dojrzał?

Niewytłumaczalne zachowanie Marcusa Birkemose. W piątek gdy jego kolega z drużyny Tim Soerensen był w poważnym stanie po upadku w Bydgoszczy, żużlowiec Stali Gorzów w parku maszyn świetnie się bawił, co zarejestrowały kamery. W niedzielę był zaś w niezwykle dobrym humorze po paskudnej kraksie Grigorija Łaguty, która na wszystkich zrobiła wrażenie. Wszystkich, poza Birkemose.

Podczas finału DMŚJ zrobiło się na moment bardzo groźnie. Tim Soerensen z impetem uderzył w bandę i od razu było widać, że ten upadek nie skończy się jedynie na potłuczeniach. Duńczyka długo podnoszono z toru, ostatecznie w karetce został przetransportowany do szpitala i tam stwierdzono u niego szereg urazów (nawet krew w mózgu, co jest już bardzo niebezpieczne). Przegląd Sportowy zwrócił uwagę na to, że w czasie opatrywania Soerensena, w parku maszyn głośno śmiał się i bawił Marcus Birkemose. Słychać było to nawet w przekazie telewizyjnym. W tym samym momencie jego kolega z drużyny Mads Hansen stał przejęty i czekał na jakiekolwiek wieści o Soerensenie. Tak, jak wszyscy w parku maszyn.

Reklama

Już dwa dni później sytuacja się powtórzyła. Duńczyk brał udział w rewanżowym spotkaniu Stali Gorzów z Motorem Lublin. W jednym z biegów okropnie przewrócił się Grigorij Łaguta. Cały stadion zamarł, a w parku maszyn zapanowała cisza. Wszyscy zastanawiali się, co będzie z zawodnikiem. Po chwili zobaczyliśmy śmiejącego się Birkemose, który znowu kompletnie nie dostosował zachowania do sytuacji. Nikt nie oczekuje, że będzie płakał, ale minimum przyzwoitości nakazywałoby w takiej chwili odpuścić sobie żarty, zwłaszcza tak ostentacyjne.

Jak dziecko

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o tym, że tuż przed swoim biegiem podczas meczu w Toruniu, Birkemose śpiewał i tańczył w rytm muzyki odtworzonej na stadionie. W tym czasie jego rywale czekali już gotowi na polach ustawień. Do włączenia czasu dwóch minut pozostało kilkanaście sekund. Duńczyk w biegu przywiózł zero, ale specjalnie się tym nie przejął. Podobnie, jak upadkami kolegów. O czym to świadczy? Prawdopodobnie o dużej niedojrzałości emocjonalnej tego zawodnika. Ma co prawda dopiero 18 lat, ale w bardziej dorosły sposób od niego niejednokrotnie potrafią zachować się nawet dzieci.

Marcus sprawia także wrażenie człowieka, któremu niespecjalnie zależy na dobrych wynikach. Przegra czy wygra, zawsze reaguje tak samo. Być może to sposób radzenia sobie ze stresem, ale widać wyraźnie, że ta metoda mu nie służy. Jest jednym z największych rozczarowań sezonu 2021 i między innymi przez jego kiepską postawę Stal nie weszła do finału rozgrywek. Birkemose okrzyknięto wielkim talentem, ale ani przez moment tego nie potwierdził. Wygrał debiutancki bieg w PGE Ekstralidze, by we wszystkich następnych nawet raz nie przyjechać na drugim miejscu. 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje