Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Miała być juniorska bieda, a co tydzień się kimś zachwycamy

Już w trakcie sezonu 2020 mówiono, że za rok wartościowych juniorów będzie można policzyć na palcach jednej ręki. Miała być bieda, pustynia, a tymczasem co tydzień młodzieżowcy dostarczają nam powodów do zachwytu. Okazało się, że jest życie po Dominiku Kuberze i innych juniorskich talentach.



Rafał Karczmarz, Gleb Czugunow, Dominik Kubera, Szymon Szlauderbach, Norbert Krakowiak, Mateusz Tonder, Damian Pawliczak i Wiktor Trofimow. Ci zawodnicy w 2020 roku sporo wnosili do drużyn w ostatnim juniorskim sezonie. Czołowych młodzieżowców straciło aż pięć klubów. Nic dziwnego, że mocno wątpiono w to, czy zespoły zdołają załatać dziury. Wielu przewidywało juniorski marazm.

Niewielu spodziewało się, że z juniorami może być... aż tak dobrze! O renomę młodych dbają przede wszystkim Jakub Miśkowiak i Wiktor Lampart. Oczywiście obaj to już cenieni juniorzy. Nadal jednak dziwi, gdy Miśkowiak przejmuje rolę lidera Eltrox Włókniarza Częstochowa i kręci się w okolicach kompletów. Lampart z kolei miał sporo do udowodnienia po fatalnym sezonie 2020. Pierwszy mecz w jego wykonaniu to trzy zera i potwierdzenie obaw. Od tego momentu zawodnik Motoru Lublin wrócił do formy, dzięki czemu walka o najlepszego młodzieżowca Ekstraligi jest pasjonująca.

Nie można zapominać o Mateuszu Cierniaku. W jego przypadku zastanawiano się, czy 19-latek poradzi sobie w najlepszej lidze świata. Wychowanek Unii Tarnów wszedł do niej "z buta". Na razie prowadzi on w klasyfikacji wyścigów juniorskich. Ponadto na swoim rozkładzie ma już kilku seniorów. Jego postawa pozwoliła mu także jeździć w biegach nominowanych. Cierniak pokazuje, że zdolny zawodnik nie potrzebuje czasu, by zaaklimatyzować się w Ekstralidze.

Reklama

Co tydzień świetne zaskoczenie

Od Miśkowiaka, Lamparta i Cierniaka można było oczekiwać. Zaskoczeń jest jednak więcej. W swoim debiucie w Ekstralidze Krzysztof Lewandowski pokonał m.in. Piotra Protasiewicza. Pozostając w regionie kujawsko-pomorskim, natrafimy na Denisa Zielińskiego, który w trakcie sezonu wywalczył sobie miejsce w składzie. Szczególnie udany występ zaliczył on właśnie w Toruniu. Junior prezentował się na tyle dobrze, że wystąpił aż w sześciu biegach. Rok temu byłoby to nie do pomyślenia.

Szok i zaskoczenie wywołał też Nile Tufft. Gdy młodzieżowiec Marwis.pl Falubazu Zielona Góra trafił do składu na pojedynek derbowy, wszyscy złapali się za głowy. Jaka była odpowiedź zawodnika? Cztery punkty i dwa bonusy, pokonani trzej rywale. Technika jazdy Tuffta pozostawiała do życzenia, ale obronił się on punkami i z marszu zdeklasował bezbarwnego Jakuba Osyczkę.

Przykładów znajdziemy więcej, jak choćby Mateusz Świdnicki, który w Gorzowie pokonał Bartosza Zmarzlika. Świdnicki z Miśkowiakiem przyćmili Wiktora Jasińskiego. A przecież junior gospodarzy też zaliczył świetny mecz, wygrywając dwa wyścigi. Co do Częstochowy, pazur pokazuje Bartłomiej Kowalski. Nawet mocno krytykowana formacja Fogo Unii Leszno miała swój moment, gdy Kacper Pludra zaliczył dobry mecz w Zielonej Górze. Spora część zawodników, jak Kamil Nowacki, Fabian Ragus także potrafią zaskoczyć, choć już na mniejszą skalę.

Oczywiście to nie znaczy, że juniorzy spisują się rewelacyjnie. Młodzieżowcy dali jednak kibicom nadzieję, realnie wpływając na wyniki meczów. Patrząc na oczekiwania związane z sezonem, można śmiało powiedzieć, że zawodnicy zdecydowanie podnieśli sobie poprzeczkę. Oby dalej ją przeskakiwali.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: PGE Ekstraliga | żużel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje