Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Marcus Birkemose. Szalony Duńczyk z pierwszą trójką w PGE Ekstralidze

Marcus Birkemose w końcu zadebiutował w PGE Ekstralidze. Duńczyk z najlepszą ligą świata przywitał się zwycięstwem w swoim premierowym wyścigu. Później było już gorzej, ale młodzian pozostawił po sobie dobre wrażenie.

Na ten dzień kibice Moje Bermudy Stali z utęsknieniem czekali od kilku dobrych miesięcy. Swoje pierwsze spotkanie w najlepszej lidze świata odjechał Marcus Birkemose. Młodzieżowiec przez wielu nazywany jest cudownym dzieckiem duńskiego żużla. Wiele po nim obiecuje sobie także gorzowski klub, który w 2019 roku podpisał z nim przecież pięcioletni kontrakt.

17-latek na wielką szansę musiał jednak cierpliwie poczekać. Przed sezonem Stanisław Chomski obiecał mu co prawda debiut, ale dopiero gdy swoje możliwości w pierwszych dwóch spotkaniach pokaże Rafał Karczmarz. Polak delikatnie mówiąc nie zachwycił, więc szkoleniowiec nie miał nic do stracenia i na mecz w Grudziądzu postanowił wystawić Birkemose pod numerem czwartym.

Reklama

Doświadczony trener z pewnością nie pożałował takiej, a nie innej decyzji. Młody żużlowiec odwdzięczył się mu bowiem zwycięstwem w premierowym biegu. Przewożąc za plecami Kennetha Bjerre oraz Mateusza Bartkowiaka. Junior po zakończonym wyścigu nie potrafił ukryć radości i jeszcze przez dłuższy czas wymachiwał rękami w geście triumfu.

Niestety później nie było już tak dobrze i poza przebłyskiem w gonitwie jedenastej, kiedy pokonał Krzysztofa Kasprzaka, wszystkie wyścigi kończył na ostatnim miejscu. Sama jazda zawodnika mogła się jednak podobać. 4 "oczka" z bonusem w debiucie i to na obcym, wymagającym torze to naprawdę świetny rezultat. Podobny wynik dziesięć lat temu na przywitanie z PGE Ekstraligą osiągnął chociażby Bartosz Zmarzlik.

Co warto zaznaczyć, Marcus Birkemose w starciu z grudziądzanami używał słynnego tyrystora, czyli urządzenia zarządzającego prądem. To właśnie z tej technologii korzysta chociażby Janusz Kołodziej, czy Leon Madsen, którzy chwalą sobie jej zastosowanie. - Z tyrystorem jest trochę tak, jak z oponami. Obecnie jest tak, że jedni mają ogumienie Anlasa, drudzy Mitasa, ale żadna z opon nie daje przewagi. Raz wygrywają jedni, raz drudzy. Z tyrystorami jest podobnie. Można ich nawet nie mieć i być na szczycie - opowiadał niedawno na łamach Interii Krzysztof Cegielski.

Wszystko na to wskazuje, iż 17-latek swoją postawą wywalczył sobie miejsce w składzie Moje Bermudy Stali przynajmniej na najbliższe kilka spotkań. Za tydzień wicemistrzowie Polski u siebie podejmą Eltrox Włókniarza, a tam utalentowanemu Duńczykowi o potencjalne punkty będzie zdecydowanie łatwiej niż w Grudziądzu.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje