Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga ma problem, bo o renegocjacjach kontraktów mówi jej człowiek. Prezes ucina jednak spekulacje

Władysław Komarnicki mówi o możliwej renegocjacji kontraktów dwa tygodnie po tym, jak prezesi klubów podpisali milionowe umowy. Wizerunkowy problem ma Ekstraliga Żużlowa, bo Komarnicki jest nie tylko honorowym prezesem Stali Gorzów, ale i członkiem rady nadzorczej spółki zarządzającej rozgrywkami. – Jego głos się liczy, ale kluby doskonale wiedziały, co podpisują – mówi nam prezes PGE Ekstraligi Wojciech Stępniewski.

Do połowy listopada kluby podpisywały często mocno wyśrubowane kontrakty. Teraz jeden z działaczy mówi, że te umowy za chwilę mogą być skorygowane, że zawodnicy będą musieli zweryfikować swoje oczekiwania finansowe. Władysław Komarnicki, prezes honorowy Stali Gorzów, ale i też członek rady nadzorczej Ekstraligi Żużlowej mówi o tym tak, jakby to sami zawodnicy włożyli sobie wielką kasę do kieszeni. Dodaje, że żużlowcy nie żyją na bezludnej wyspie, a w gospodarce postępuje spustoszenie i degrengolada.

Reklama

Zawodnicy trzymają się za kieszenie, PGE Ekstraliga uspokaja

Czy zawodnicy powinni zacząć się bać o swoje pieniądze? Czy nie jest trochę tak, że kluby naobiecywały, ile się da, żeby ich zatrzymać bądź przekonać do siebie, a teraz, kiedy to się udało, jeden z bardzo wpływowych działaczy rzuca hasło: renegocjacja. W maju tego roku już mieliśmy jedną renegocjację, która dla zawodników łatwa nie była. Czy powinni się spodziewać powtórki?

- Teraz mamy inną sytuację niż w maju - wyjaśnia prezes PGE Ekstraligi Wojciech Stępniewski. - Wtedy było tak, że kontrakty zostały podpisane w listopadzie 2019, w innej rzeczywistości ekonomicznej. Wiosną 2020 trzeba je było dopasować do panujących realiów, żeby liga mogła wystartować. Kontrakty podpisane w listopadzie tego roku zostały zawarte, gdy pandemia trwała. Ja mam nadzieję, że kluby to uwzględniły, podpisując umowy.

Głos Komarnickiego nie taki ważny?

- PGE Ekstraliga nie zamierza wchodzić w temat renegocjacji - dodaje Stępniewski, a gdy pytamy, jak traktować głos członka rady nadzorczej EŻ stwierdza: - To ważny głos, ale kluby doskonale wiedziały, jaka jest sytuacja na świecie. My jako PGE Ekstraliga daliśmy w regulaminie rozwiązanie będące czymś w rodzaju poduszki bezpieczeństwa. Chodzi mi o dwie stawki za punkt. Jedna jest niższa i kluby będą mogły ją zastosować, jeśli nie będzie zgody na zapełnienie stadionów w minimum 50 procentach.

Od prezesa dowiadujemy się, że zna zdanie trzech klubów w temacie renegocjacji i żaden z nich nie podnosi tej sprawy, nie mówi o konieczności zmiany zawartych umów.


 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje