Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Jarosław Łukaszewski spokojny o Stal Gorzów. Porażka we Wrocławiu wypadkiem przy pracy

Moje Bermudy Stal w minioną niedzielę we Wrocławiu odniosła pierwszą porażkę w sezonie 2021. Były żużlowiec gorzowskiego zespołu – Jarosław Łukaszewski uważa jednak, że to tylko wypadek przy pracy i już za kilka dni wicemistrzowie kraju powinni powetować niepowodzenie zwycięstwem nad Eltrox Włókniarzem. 50-latek chciałby także powrotu Rafała Karczmarza.

Dobiegła końca seria zwycięstw Moje Bermudy Stali w PGE Ekstralidze. Pierwszym pogromcą aktualnych wicemistrzów Polski okazała się Betard Sparta. Wrocławianie na własnym torze wręcz przejechali się po podopiecznych Stanisława Chomskiego i zwyciężyli różnicą aż 14 punktów. Goście pokazali swoje słabości i tego dnia stało się jasne, że czasem nawet fenomenalny Bartosz Zmarzlik nie wyczaruje dwóch dużych punktów do tabeli, jeśli zawiodą pozostali seniorzy.

Niedzielna przegrana zmartwiła gorzowskich kibiców. Niektórzy z nich zadają sobie pytanie, czy nie jest to pewnego rodzaju kryzys. Ich nastroje tonuje jednak Jarosław Łukaszewski. - Na pewno nie ma się czym przejmować. Według mnie jest to jednorazowa wpadka, taki zimny prysznic. Chłopaki na pewno wyciągną wnioski i w przyszłości będą już jechać lepiej. Nie ma żadnych powodów do niepokoju. Wrocław się po prostu zmobilizował, pojechał lepiej i tak wyszło. Uważam, że na takim etapie sezonu nie powinno być w ogóle dyskusji, czy Stal jest mocna, czy jest słaba - oznajmił były żużlowiec Stali w rozmowie z Interią.

Reklama

Cudze chwalimy, swego nie znamy?

We Wrocławiu kolejną szansę startów w żółto-niebieskich barwach otrzymał Marcus Birkemose. Duńczyk na Stadionie Olimpijskim nie pokazał się z najlepszej strony i każdy swój bieg kończył daleko za rywalami, w efekcie czego tylko dwukrotnie pojawił się pod taśmą, a następnie zastępowano go lepiej dysponowanymi kolegami z zespołu. Jak na razie trener Stanisław Chomski stara się po równo rozdzielać mecze 17-latkowi oraz Rafałowi Karczmarzowi. Po wynikach obu tych żużlowców widać, że chyba nie jest to najlepszy pomysł.

Jeżeli trzeba byłoby wybrać tego jednego, na kogo wskazałby nasz ekspert? - Ja osobiście stawiałbym na Rafała Karczmarza, ale to jest wybór trenera Chomskiego i nie mam nic do powiedzenia. Zawsze byłem zwolennikiem stawiania na zawodników polskich. Marcus Birkemose miał być takim wystrzałem dla Stali Gorzów. Spodziewano się, że od razu będzie robił on wielkie wyniki. Ten młody chłopak w lidze duńskiej jedzie co prawda dobrze, ale na polskich torach nie do końca się jeszcze odnajduje. Wydaje mi się, że to jeszcze nie ten czas - przekazał 50-latek.

Pokonać Włókniarza

Moje Bermudy Stal jak najszybciej musi zapomnieć o niedawnej porażce z Betard Spartą. Już za kilka dni na stadion imienia Edwarda Jancarza zawita częstochowski Eltrox Włókniarz. To idealny mecz na przełamanie się, szczególnie, że "Lwy" nie najlepiej rozpoczęły tegoroczne zmagania najlepszej ligi świata. Co prawda podopieczni Piotra Świderskiego pokonali ostatnio eWinner Apatora, ale nawet to nie stawia ich w roli faworyta niedzielnego starcia.

- Na pewno będę stawiał na zwycięstwo Stali, bo wiadomo, że jest to moja drużyna, która jest bliska mojemu sercu. Nie można jednak nikogo lekceważyć w tym sezonie, co widzimy doskonale po wynikach. Gorzowianie muszą się bardzo zmobilizować, żeby ten mecz obronić, a wówczas będzie w porządku - zakończył Jarosław Łukaszewski.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje