Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. GKM - Sparta. Błąd menedżera na wagę punktów! Gospodarze wykorzystali kontuzję Woffindena

Duża niespodzianka w Grudziądzu! Skazywany na pożarcie ZOOleszcz DPV Logistic GKM pokonał po świetnym widowisku Betard Spartę Wrocław 45:44. Gospodarzom zadanie ułatwiła kontuzja Taia Woffindena i błąd taktyczny menedżera Dariusza Śledzia.

To miał być weekend prawdy dla ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u. No, bo gdzie ma szukać punktów skazywana na walkę o utrzymanie drużyna, jeśli nie w meczach u siebie. Poprzeczka już na dzień dobry poszła jednak maksymalnie do góry. Do Grudziądza przyjechał jeden kandydatów do medali - Betard Sparta Wrocław z powracającym na stare śmieci Artiomem Łagutą.

Szkoleniowiec gospodarzy - Janusz Ślączka jeszcze dorzucił do pieca w przedmeczowym wywiadzie mówiąc, że tor jaki przygotował jest niemal identyczny jak na treningach i jego drużyna wie, jakie ścieżki wybierać, aby pokonać papierowych faworytów do medali.

Reklama

W pierwszej serii działo się tyle, że emocjami można by obdzielić kilka meczów. Znów niczym za starych, dobrych lat chodziła szeroka. Oglądający zawody w telewizji, były żużlowiec GKM-u Tomasz Gollob musiał aż cmokać z zachwytu. Show robił Maciej Janowski, który na silniku Ryszarda Kowalskiego mijał rywali niczym Alberto Tomba tyczki na stokach narciarskich za swoich najlepszych czasów.

Już po trzecim biegu trener gości Dariusz Śledź znalazł się w beznadziejnym położeniu. Na wejściu w pierwszy łuk motocyklami sczepili się Przemysław Pawlicki i Tai Woffinden. Brytyjczyk fiknął koziołka na bark, chwilę pozwijał się na torze z bólu i mimo że potem zszedł do parku maszyn o własnych siłach, nie był zdolny do dalszej jazdy.

Wydaje się, że po tej sytuacji, Śledź szybko oduczy się wystawiania składu bez rezerwowego pod numerem osiem. Menedżer sam związał sobie tym manewrem ręce. Musiał łatać dziurę po kontuzjowanym liderze młodzieżowcami, a ci, co jeszcze do niedawna brzmiałoby jak niezły żart, byli tłem dla grudziądzan. Właśnie w wyścigach z juniorami Betard Sparta traciła mozolnie wypracowywaną w innych wyścigach przewagę. 

W powtórce trzeciego biegu doszło do kuriozalnego zdarzenia. Za plecami mega szybkiego Janowskiego Pawlicki woził się z Nickim Pedersenem. Na wyjeździe z pierwszego wirażu ostatniego okrążenia Polak uderzył w Duńczyka i opowieści o znakomitej atmosferze, o którą miał rzekomo dbać trzykrotny mistrz świata można włożyć między bajki już na starcie rozgrywek. Zamiast bezpiecznego 3:3 panowie stoczyli pojedynek na noże o dwa punkty. Trzeci na mecie nie dostawał bonusu więc panowie awanturowali się o kasę. Pawlicki był mocno zaskoczony, bo to jego arbiter uznał winnym upadku 44-latka z Odense. Przemek zapytany przez redaktora stacji Eleven, czy Pedersen opiekuje się kolegami, tak jak obiecywał, usłyszał. - No właśnie widzisz.

Betard Sparta jeszcze w połowie spotkania minimalnie prowadziła, ale potem zbrakło jej czwartego do brydża. Daniel Bewley szarpał, ale na twardej nawierzchni grudziądzkiego toru po prostu sobie nie radził.

Duży błąd na wagę punktów Śledź popełnił w biegu trzynastym, kiedy nie zarządził swoim podopiecznym wypuszczenia gospodarzy na 5-1, aby zastosować w wyścigach nominowanych podwójną rezerwę taktyczną złożoną z dwóch zabójczych armat: Janowskiego i Łaguty.  Obaj w całej potyczce stracili zaledwie jedno oczko, a ostatnia gonitwa utwierdziła obserwatorów w przekonaniu, że trener zaspał, albo nie popatrzył w program. Tymczasem Czugunow nie dał się specjalnie minąć Bjerre i za chwilę było balu.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że z Woffindenem Sparta spokojnie by ten mecz rozprowadziła swoich warunkach i z grudziądzan nie byłoby co zbierać. GKM w kilku biegach miał ułatwione zadanie i skrzętnie z tej okazji skorzystał. Z drugiej strony, kto będzie za parę dni pamiętał w jakich okolicznościach rodziło się to bezcenne w kontekście batalii o utrzymanie w PGE Ekstralidze zwycięstwo.

Ślączka poważną rozmowę powinien przeprowadzić z Bjerre, bo o ile inni po porażce w Zielonej Górze wyciągnęli prawidłowe wnioski, o tyle filigranowy Duńczyk dalej błądzi z ustawieniem silników. 

ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC Grudziądz 45

BETARD SPARTA Wrocław 44


BETARD SPARTA WROCŁAW

1. Daniel Bewley 4+1 (2,1,0,0,1*)

2. Maciej Janowski 14+1 (3,3,3,3,2*)

3. Gleb Czugunow 8+3 (1*,2*,1*,2,2)

4. Artiom Łaguta 14 (3,3,2,3,3)

5. Tai Woffinden 0 (u/-,-,-,-)

6. Przemysław Liszka 2 (0,0,1,1,0)

7. Michał Curzytek 2 (2,0,0,0)

ZOOLESZCZ DPV LOGISTIC GRUDZIĄDZ

9. Krzysztof Kasprzak 10 (3,3,2,2,0)

10. Kenneth Bjerre 6+2 (2,2*,1*,1,0)

11. Norbert Krakowiak 5 (0,0,3,2)

12. Przemysław Pawlicki 7+2 (w,1,2*,1*,3)

13. Nicki Pedersen 11 (2,2,3,3,1)

14. Mateusz Bartkowiak 4+1 (3,1*,0)

15. Denis Zieliński 2+1 (1,0,1*)

16. Roman Lachbaum NS

BIEG PO BIEGU:

1. Kasprzak, Bewley, Czugunow, Krakowiak - 3:3

2. Bartkowiak, Curzytek, Zieliński, Liszka - 4:2 (7:5)

3. Janowski, Pedersen, Pawlicki (w), Woffinden (u/-) - 2:3 (9:8)

4. Łaguta, Bjerre, Bartkowiak, Liszka - 3:3 (12:11)

5. Łaguta, Czugunow, Pawlicki, Liszka - 1:5 (13:16)

6. Janowski, Pedersen, Bewley, Zieliński - 2:4 (15:20)

7. Kasprzak, Bjerre, Liszka, Curzytek - 5:1 (20:21)

8. Pedersen, Łaguta, Czugunow, Bartkowiak - 3:3 (23:24)

9. Janowski, Kasprzak, Bjerre, Bewley - 3:3 (26:27)

10. Krakowiak, Pawlicki, Liszka Curzytek - 5:1 (31:28)

11. Łaguta, Kasprzak, Pawlicki, Bewley - 3:3 (34:31)

12. Janowski, Krakowiak, Zieliński, Curzytek - 3:3 (37:34)

13. Pedersen, Czugunow, Bjerre, Liszka - 4:2 (41:36)

14. Pawlicki, Czugunow, Bewley, Bjerre - 3:3 (44:39)

15. Łaguta, Janowski, Pedersen, Kasprzak - 1:5 (45:44)

Sędziował Michał Sasień

Komisarz toru: Aleksander Janas

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje