Reklama

Reklama

​Żużel. PGE Ekstraliga. GKM - Motor. Buczkowski dziękuje kibicom za to, że na niego nie gwizdali

Motor Lublin po zaciętym starciu zremisował na wyjeździe z ZOOleszcz DPV Logistic GKM-em 45:45. Kolejny zdobyty w delegacji punkt przybliżył drużynę Macieja Kuciapy do wymarzonych play-offów. Krzysztof Buczkowski jest wdzięczny grudziądzkim kibicom za miłe przyjęcie. Na wychowanka nikt nie gwizdał.

Krzysztof Buczkowski zmienił barwy klubowe, żeby odbudować formę po słabym poprzednim sezonie. Choć początek obecnych rozgrywek jest dla niego równie trudny, to na doskonale sobie znanym torze w Grudziądzu przyczynił się do dobrego wyniku Motoru Lublin. Po zaciętym meczu padł remis 45:45. - Chyba widać, że jest lepiej. Za nami ciężki mecz zakończony remisem. Suma sumarum cieszę się, że podzieliliśmy się punktami, bo dla nas to bardzo cenny, kolejny na wyjeździe zdobyty punkt. Walczymy o fazę play-off - powiedział żużlowiec.

Dla Buczkowskiego był to drugi przyjazd na grudziądzki obiekt w barwach innego zespołu. W 2008 roku wygrał przy Hallera 4 z Polonią Bydgoszcz. Kibice nie mają do niego żalu, że w zdecydował się na odejście. - Szczerze? Nie spodziewałem się tego przyjęcia, w sumie w ogóle nie było jakiegoś negatywnego głosu czy gwizdów. Wszyscy mnie przywitali i życzyli wszystkiego najlepszego, więc za to im serdecznie dziękuję - przyznał. - Czasami takie jest życie, że człowiek jeździ pół kariery w jednej drużynie i przychodzi taki moment, że trzeba raptownie coś zmienić. Do tego doszło. Jestem wdzięczny kibicom za to, że tak mnie przywitali - dodał. 

Reklama

35-letni zawodnik na doskonale sobie znanym torze wywalczył 8 punktów z bonusem. W ostatnim wyścigu dnia upadł na czwartej pozycji, ale Motorowi remis uratował Mikkel Michelsen. - Wynik chyba bardziej cieszy nas niż GKM - zauważył Buczkowski. Grudziądzanie po dwunastu biegach przecież prowadził, a gdy wydawało się, że są na dobrej drodze do wygranej, to w taśmę wpadł Nicki Pedersen. To samo zrobił Paweł Miesiąc. A jak zachowywał się tor? - Tak samo jak w tamtym roku. Przeważał krawężnik, ale Kenneth Bjerre czy Nicki Pedersen też potrafili wyprzedzać na dystansie środkiem toru. Troszkę była to zagadka, cały czas musiałem być czujny - podsumował. 

Żużlowcy z Lublina w pięciu rozegranych kolejkach tylko raz doznali smak porażki (bilans 3-1-1). Motor jest na dobrej drodze do zajęcia miejsca gwarantującego miejsce w fazie play-off. Podopieczni Macieja Kuciapy wygrali m.in. na wyjeździe z Marwis.pl Falubazem Zielona Góra (46:44). Jeśli na własnym torze będą unikać wpadek, to powinni znaleźć się w czołowej czwórce. W następnej kolejce podejmą eWinner Apator Toruń (21 maja o godz. 18:00).

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje