Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Falubaz dziurawy jak szwajcarski ser. Zmarzlik w końcu znalazł pogromcę

W niedzielny wieczór Moje Bermudy Stal w Zielonej Górze rozprawiła się z Marwis.pl Falubazem 50:40. U gości tradycyjnie kosmiczne zawody odjechał Bartosz Zmarzlik, do którego w drugiej części spotkania dołączyli inni seniorzy. Miejscowi poza Patrykiem Dudkiem byli z kolei dziurawi jak szwajcarski ser.

Noty dla zawodników Marwis.pl Falubazu Zielona Góra:

Piotr Protasiewicz 1+. Najgorszy występ w tym sezonie. Od najbardziej doświadczonego reprezentanta klubu wymaga się znacznie więcej niż 2 punkty z bonusem, szczególnie jeśli mówimy o starciu derbowym. 46-latek na rozkładzie z rywali ma tylko Kamila Pytlewskiego. Widać wyraźnie, że zawodnik nie doszedł jeszcze do siebie po poważnej kraksie w ćwierćfinale Indywidualnych Mistrzostw Polski.

Max Fricke 3. Australijczyk również nie zachwycił. Nowy nabytek Marwis.pl Falubazu przyzwyczaił kibiców do dwucyfrówek, a tymczasem w niedzielę na jego koncie znalazło się jedynie 7 "oczek" i to w aż pięciu startach. Jednemu z liderów zespołu nie przystoi tak punktować w starciu na domowym torze.

Reklama

Patryk Dudek 5+. Lider z prawdziwego zdarzenia. Problem z silnikami ma już w zasadzie z głowy, co widzimy po jego ostatnich występach. W niedzielny wieczór jako drugi zawodnik w całej PGE Ekstralidze pokonał nawet Bartosza Zmarzlika. Jeżeli nie spuści z tonu zaryzykujemy stwierdzeniem, że za rok ponownie znajdzie się w Grand Prix.

Damian Pawliczak 3-. Krótko mówiąc - bez rewelacji. Początek świetny, bowiem plecy wychowanka Falubazu oglądali między innymi Anders Thomsen, czy Martin Vaculik. Później wyraźnie się pogubił i przegrywał nawet z Wiktorem Jasińskim. Młody żużlowiec w tym sezonie szczególnie przy W69 potrafił punktować o wiele lepiej.

Matej Zagar 1+. Nie oczekiwaliśmy od niego cudów, ale 3 punkty z bonusem wołają o pomstę do nieba. Słoweniec spisywał się bezbarwnie od pierwszych wyścigów. Aż trzy gonitwy z jego udziałem kończyły się podwójnym zwycięstwem rywali z Gorzowa. 38-latek poza swoim pierwszym starciem pokonywał tylko kolegów z pary.

Nile Tufft 3+. Można by rzec, że debiut marzenie. Co prawda młodzieżowiec nie imponował idealną sylwetką na motocyklu, ale liczy się wynik, a nie styl. Po dwóch wyścigach miał na swoim koncie komplet punktów, co wprawiło w osłupienie całą żużlową Polskę. Z pewnością nota byłaby nieco wyższa, gdyby nie zero w ostatnim biegu. Nie zmienia to faktu, iż 21-latek powinien być z siebie dumny.

Fabian Ragus 3. Po raz kolejny nie dał szans przeciwnikom w biegu młodzieżowym, sięgając po pewne trzy "oczka". Później było już nieco gorzej, ale swoje tak naprawdę zrobił. W dwunastej odsłonie uporał się z Kamilem Pytlewskim, a porażki z doświadczonymi seniorami gości były wkalkulowane. Nie ma powodów do wstydu.

Jan Kvech 3. Czech otrzymał tylko jedną szansę. Trener Piotr Żyto postawił na niego dopiero w wyścigu czternastym. Reprezentant naszych południowych sąsiadów nie zawiódł szkoleniowca, pokonując Szymona Woźniaka i przyczyniając się do biegowego zwycięstwa 4:2. Ciężko ocenić jego występ w meczu po jednej gonitwie, ale zrobił po sobie naprawdę dobre wrażenie.

Noty dla zawodników Moje Bermudy Stali Gorzów:

Szymon Woźniak 4. Początek jak z bajki. W pierwszej fazie meczu to właśnie on z Bartoszem Zmarzlikiem stanowił o sile Moje Bermudy Stali. W całym spotkaniu zdarzyła mu się tylko jedna wpadka. W czternastym wyścigu niespodziewanie musiał uznać wyższość Jana Kvecha. Tak czy owak, 11 punktów z bonusami jak na żużlowca, który nie przepada za wyjazdami robi wrażenie i jest dobrym prognostykiem na przyszłość.

Anders Thomsen 4+. Z piekła do nieba. Zaczął od zera, by następnie zgromadzić trzy zwycięstwa z rzędu. Końcówka nie była już wymarzona, ale summa summarum zapisał na swoim koncie aż 12 "oczek". Punktowo drugi najlepszy zawodnik przyjezdnych. Ustępował tylko Bartoszowi Zmarzlikowi, który ponownie rządził i dzielił.

Martin Vaculik 4-. Podobnie jak u Andersa Thomsena były to złe dobrego początki. W dwóch pierwszych gonitwach zszokował kibiców w Gorzowie swoją mierną postawą. Gdy dopasował jednak sprzęt rywale z reguły nie łapali się mu nawet na szprycę. Do 10 punktów z bonusami nie można się przyczepić, choć wiadomo, że od lidera oczekuje się nieco więcej.

Rafał Karczmarz 2+. W czwartej odsłonie dnia uległ nawet Nile Tufftowi, co spotkało się z krytyką zawodnika w mediach społecznościowych. Żużlowiec stracił również zaufanie trenera, bowiem Stanisław Chomski stosował za niego rezerwy taktyczne. Po raz drugi na torze pojawił się dopiero w biegu jedenastym, ale zrehabilitował się i wraz z Szymonem Woźniakiem podwójnie pokonał Piotra Protasiewicza i Damiana Pawliczaka. Nawet pomimo tego, występ raczej do zapomnienia.

Bartosz Zmarzlik 5+. Dwukrotny mistrz świata po raz kolejny pokazał klasę. W niedzielny wieczór lider gorzowskiego zespołu aż sześciokrotnie pojawiał się pod taśmą i tylko raz uznał wyższość rywala. W biegu piątym pokonał go Patryk Dudek, jednak 26-latek szybko wyrównał rachunki i dwukrotnie odwdzięczył się mu tym samym. 17 punktów - kosmiczny rezultat.

Wiktor Jasiński 2. Walczył jak nigdy, wyszło jak zawsze. Nie można odmówić mu ambicji, lecz mógł ugrać zdecydowanie więcej niż jedno "oczko". Oczywiście, w pierwszym biegu przeszkodził mu defekt motocykla, jednak później uległ zdecydowanie mniej doświadczonemu Nile Tufftowi.

Kamil Pytlewski 1. Bezbarwny występ. Jedyny punkt zdobył dojeżdżając do mety, ponieważ wcześniej wykluczony został jego kolega z pary - Wiktor Jasiński. W Gorzowie niewątpliwie tęsknią już za Kamilem Nowackim, który lada dzień powróci na tor.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje