Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Dwie twarze Karczmarza. Zachwyca, gdy jedzie bez presji

Rafał Karczmarz kilka dni temu znów dał znać o sobie całej żużlowej Polsce. Wychowanek Stali Gorzów w minioną niedzielę w Lesznie otarł się o dwucyfrówkę i w znacznym stopniu przyczynił się do zwycięstwa macierzystej drużyny. Kluczem do sukcesu 22-latka mogła okazać się chłodna głowa. Po raz pierwszy w tym roku podopieczni Stanisława Chomskiego rywalizowali bowiem bez większej presji.

Rafał Karczmarz z pewnością nie tak wyobrażał sobie pierwszy sezon w roli pełnoprawnego seniora. Wychowanek Stali zawodził w PGE Ekstralidze, a jak na razie jedyny jego sukces to wygryzienie ze składu koszmarnie spisującego się Marcusa Birkemose. 22-latek nie dawał rady nawet w meczach u siebie z niżej notowanymi rywalami. Niektórzy kibice pukali się w czoło widząc nazwisko tego żużlowca w awizowanych zestawieniach. Stanisław Chomski wierzył jednak w swojego podopiecznego, a ten w Lesznie odpłacił mu się w najlepszy z możliwych sposobów.

W ubiegłą niedzielę cała Polska przecierała oczy ze zdumienia. Jeden z najgorszych zawodników najlepszej ligi świata w końcu pokazał drugą, lepszą twarz i w pierwszym pojedynku o brąz na terenie aktualnych mistrzów kraju pojechał jedno z najlepszych spotkań w karierze. Karczmarz nie miał litości dla największych gwiazd Fogo Unii, których objeżdżał z dziecinną łatwością nawet po przegranym starcie.

Reklama

Wcześniej przegrywał z presją?

Jeżeli głębiej przyjrzymy się sprawie, dojdziemy do wniosku, iż taki, a nie inny wynik w Lesznie wykręcony przez 22-latka to nie dzieło przypadku. Wychowanek Stali wcześniej najprawdopodobniej przegrywał z presją. Gorzowianie na Stadionie imienia Alfreda Smoczyka nie rywalizowali przecież o złoty medal, a "jedynie" o najniższy stopień podium. Niby mała rzecz, a jednak robi sporą różnicę. Żużlowcy w takich spotkaniach nie myślą o ostrym ściganiu, ponieważ nikt nie chce zakończyć sezonu z kontuzją, a ponadto co niektórzy z nich z powodzeniem walczą w cyklu Grand Prix.

Szczególnie w obozie leszczyńskim gołym okiem było widać rozluźnienie. Podobnie sprawa miała się z gorzowianami. Kiepski mecz zaliczył chociażby Szymon Woźniak, a zmagania niemrawo rozpoczął Bartosz Zmarzlik. W parkingu również panowała luźna atmosfera, znana bardziej z zawodów towarzyskich. Obaj szkoleniowcy nie wymagali od podopiecznych nie wiadomo jakich cudów. Takie warunki to właśnie woda na młyn dla Karczmarza. Podobne obrazki widoczne są w 2. Lidze Żużlowej, a tam też 22-latek kilka razy ocierał się o komplet.

Za rok będzie jeszcze lepszy?

Sezon 2022 dla wychowanka Stali wbrew pozorom może okazać się jeszcze lepszy niż ten obecnie trwający. Prezes Grzyb szturmuje rynek transferowy w poszukiwaniu nowego zawodnika U24. Prawdopodobnie do aktualnych wicemistrzów Polski trafi dużo lepszy od Karczmarza Mads lub Patrick Hansen, co całkowicie zdejmie presję z 22-latka, ponieważ nikt nie będzie od niego wymagał określonych rezultatów.

Jakby tego było mało, za kilka miesięcy ruszy historyczna, pierwsza edycja U24 Ekstraligi, gdzie młody żużlowiec spokojnie podbuduje morale, ścigając się z rywalami na podobnym poziomie. Jeżeli nie zawiedzie, to kto wie, czy nie dostanie kilku szans w seniorskiej drużynie pod numerem rezerwowym. Wtedy wszystko jest możliwe, łącznie z powtórką z tegorocznego meczu o brąz.

W zasadzie jedynym problemem Karczmarza będzie potencjalny pojedynek o miejsce w składzie seniorskiej ekipy z Wiktorem Jasińskim. 21-latek już teraz pokazuje, iż drzemie w nim ogromny potencjał, więc tanio skóry nie sprzeda. Sprawę rozwiązałoby odejście któregoś z nich, ale na to się raczej nie zanosi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje