Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Cierniak pokazał juniorom z Gorzowa miejsce w szeregu. Wcale nie byli tacy mocni

Po meczu w Lesznie rozpływano się nad postawą młodzieżowców Moje Bermudy Stali Gorzów, którzy dorzucili kilka ważnych punktów i pomogli w nieoczekiwanym odniesieniu zwycięstwa. Jak jednak pokazał już następny pojedynek, to nie była kwestia mocy gorzowian, tylko słabości ich młodych leszczyńskich rywali. O różnicy klas niech najlepiej świadczy ich totalny brak szans w rywalizacji na własnym torze z debiutującym w PGE Ekstralidze Mateuszem Cierniakiem.

Reklama

Podczas inauguracyjnej kolejki PGE Ekstraligi juniorzy Moje Bermudy Stali Gorzów zdobyli osiem punktów, co wydawało się wynikiem bardzo dobrym i tak też zostało przez klub przedstawione. Jeśli jednak spojrzymy na to, z kim Kamil Nowacki i Wiktor Jasiński (swoją drogą najstarsza juniorska para w lidze) wygrywali, to pogląd się nieco zmienia. W wyścigu młodzieżowym mieli za rywali Krzysztofa Sadurskiego oraz Kacpra Pludrę, czyli młodych i totalnie nieobjeżdżonych na wysokim poziomie zawodników. A i tak nie udało się pokonać leszczynian 5:1, jedynie 4:2. Później Jasiński znowu wygrywał tylko z Sadurskim. Nowacki zaś sprawił niespodziankę w biegu 12., kiedy to udało mu się pokonać Jaimona Lidseya. Zwróćmy jednak uwagę na to, jak katastrofalnie jeździł tego dnia mistrz świata juniorów.

Reklama

Druga kolejka rozgrywek pewne rzeczy pokazała jak na dłoni. Leszczyńscy juniorzy znowu nie podjęli walki, tym razem z rywalami z Częstochowy. Sadurski i Pludra są póki co najsłabszą młodzieżową parą PGE Ekstraligi i zapewne przez dłuższy czas się to nie zmieni. O ile u drugiego z nich widać potencjał (pokazywany zarówno na torach drugoligowych, jak i rok temu w PGE Ekstralidze, kiedy to wygrał w debiucie), o tyle kłopot jest z Sadurskim. Chłopak okrzyknięty wielkim talentem, niczego nie pokazywał nawet w 2. Lidze Żużlowej. Zderzenie z elitą jest dla niego bardzo bolesne. Przynajmniej na razie.

Nowacki i Jasiński mieli zaś możliwość przetestowania się na własnym torze z młodymi lublinianami. I ten test wypadł blado. Nieznający ekstraligowych torów Mateusz Cierniak drastycznie pokazał im, co to znaczy dobrze punktujący junior. Zdobył sześć punktów, a gorzowska dwójka łącznie cztery. Co prawda obaj gospodarze wygrywali z Wiktorem Lampartem, ale z tym chłopakiem dzieje się coś niedobrego i ewidentnie nie należy zbyt poważnie traktować jego aktualnych wyników. To ogromny talent, ale wygląda na to, że całkowicie się pogubił. Pytanie, na ile to kwestia presji lub sprzętu, a na ile tego, że w bardzo młodym wieku został ojcem. Niejeden już się przekonał, że ma to potężny wpływ na wyniki.

Tak więc hurraoptymizm wobec postawy juniorów Moje Bermudy Stali Gorzów chyba jednak był nieco przedwczesny. W pierwszej kolejce poradzili sobie z "żółtodziobami", ale z mocniejszym rywalem, mimo własnego toru, nie byli w stanie powalczyć. Warto także dostrzec różnicę między zespołami z Leszna i Gorzowa. Fogo Unia mimo praktycznie dwóch luk w składzie jest w stanie wygrywać ważne mecze i to na wyjeździe. Moje Bermudy Stal póki co wygrała dwa, ale w każdym z nich dobrze pojechali kluczowi żużlowcy. Problem pojawi się, gdy któremuś z czwórki Zmarzlik-Vaculik-Thomsen-Woźniak przytrafi się słabszy dzień. Słabego Karczmarza można zastąpić, ale dwóch takich zawodników już nie za bardzo. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje