Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Chłopaki do wzięcia. Kluby mają duży wybór gości

Mimo że okno transferowe w PGE Ekstralidze zamknęło się już dawno, kluby wciąż szukają żużlowców. Chodzi o gości z niższych lig, którzy mogą wskoczyć do składu w razie zakażenia się podstawowego zawodnika koronawirusem. Ich rola może okazać się kluczowa.

Instytucja gościa to wzorowany na rozwiązaniach z ligi brytyjskiej przepis, który w Polsce istniał od lat. Zazwyczaj dotyczył on jednak najmłodszych zawodników, którzy - o ile terminy spotkań ze sobą nie kolidowały - mogli zbierać doświadczenie podczas występów gościnnych w klubach niższych lig. Wszystko zmieniła pandemia COVID-19 w wyniku której działacze pozwolili ekstraligowcom na ściąganie seniorów z niższych klas rozgrywkowych. Nie zaznaczono jednak, że korzystać można z nich tylko w przypadku zarażenia kogoś z podstawowego składu. Doszło więc do sytuacji w której o sukcesach "zdrowych" Betard Sparty i Moje Bermudy Stali decydowali bracia Holderowie z eWinner Apatora.

Reklama

Po protestach kibiców centrala postanowiła zaostrzyć przepisy - w sezonie 2021 start gościa w PGE Ekstralidze jest możliwy tylko wtedy, gdy któryś z zawodników z najlepszej piątki pod względem średniej biegupunktowej w danym klubie zarazi się koronawirusem. Wcale nie oznacza to, że nie zobaczymy już pierwszoligowców w najlepszej lidze świata - pozytywne testy Artioma Łaguty i Patryka Dudka chwilę przed pierwszą kolejką pokazują, że mądry dobór gości może okazać się w końcowym rozrachunku kluczowy. Mimo że kluby wyruszyły już na łowy, to do wyciągnięcia z niższej ligi wciąż jest wielu atrakcyjnych zawodników.

Lista wciąż jest długa

Szczególnie dziwi niewielkie zainteresowanie zawodnikami U24, gdyż niektórzy pierwszoligowcy mogą pochwalić się bardzo mocną obsadą tej pozycji. eWinner Apator Toruń wyrażał co prawda zainteresowanie Frederikiem Jakobsenem z Aforti Startu, ale wciąż nie słychać o chętnych na zawodnika Abramczyk Polonii, Andreasa Lyagera. Obaj panowie byli jesienią kuszeni przez działaczy z najlepszej ligi świata, lecz zdecydowali się pozostać na jej zapleczu mimo że przewyższają umiejętnościami sporo ekstraligowców.

Drugą po zawodnikach U24 ważną grupą żużlowców świetnie nadających się na gości są pierwszoligowi Polacy. Wszak każda drużyna ligowa musi w meczowym składzie co najmniej dwóch krajowych seniorów, więc zarażenie jednego z nich może okazać się tragiczne w skutkach. Na zapleczu eWinner 1. ligi odpowiednich kandydatów jest sporo. Krystian Pieszczek ze Zdunek Wybrzeża już w zeszłym roku pokazywał się z dobrej strony występując gościnnie w ZOOLeszcz DPV Logistic GKM-ie, a Grzegorz Zengota wrócił po półtorarocznej przerwie z takim przytupem, że mimo odjechania w lidze zaledwie trzech meczy ekstraligowcy zgłaszali się do niego już jesienią.

Wydaje się jednak, że w kwestii gości działacze chętniej postawią na sprawdzone rozwiązania - zawodników, którzy jeszcze niedawno smakowali ekstraligowej szprycy. Takie rozwiązania świetnie sprawdzają się zresztą również marketingowo - częstochowscy fani z pewnością pozytywnie przyjęliby szybki powrót do klubu Rune Holty, podobnie jak lublinianie Pawla Miesiąca, swego ulubieńca. Dla części tych żużlowców będzie to okazja do udowodnienia coś dawnym pracodawcom. Tacy żużlowcy jak Michael Jepsen Jensen czy Niels Kristian Ivesen z pewnością chętnie pokażą żużlowemu światu, że ten mylił się zsyłając ich jesienią do niższej ligi.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje