Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Ceny zwariowały. Zawodnicy z TOP10 kosztują krocie

Nowy kontrakt telewizyjny na 60 milionów złotych zrobił swoje. Zawodnicy wiedzą, że kluby za rok będą miały więcej kasy, więc stawki finansowe wymknęły się spod kontroli. Kwoty za podpis dla gwiazd oscylują między 600 a 800 tysięcy złotych, a za punkt od 6 do 8 tysięcy.

Za rok najlepiej zarabiającym zawodnikiem PGE Ekstraligi będzie Bartosz Zmarzlik. 1,5 miliona złotych za podpis i 12 tysięcy za punkt sprawią, że powinien osiągnąć przychód na poziomie 4,5 miliona złotych. Inni są daleko z tyłu za mistrzem świata, co nie znaczy, że źle zarobią. Żużlowcy z TOP10 mają siedmiocyfrowe kontrakty z dwójką z przodu.

eWinner Apator wyda 5 milionów na dwie gwiazdy

Jednym z największych wygranych trwającej właśnie giełdy transferowej (oficjalnie otwiera się ona w listopadzie, ale kluby negocjują już od czerwca) jest Patryk Dudek. Jego Stelmet Falubaz spadł z PGE Ekstraligi, ale on w niej zostaje. Już wynegocjował z eWinner Apatorem Toruń świetną umowę - milion za podpis (w tym 200 tysięcy od sponsora) i 8 tysięcy za punkt.

Reklama

800 tysięcy za podpis i 8 tysięcy za punkt ma zarabiać także druga z nowych twarzy w eWinner Apatorze Toruń, czyli Emil Sajfutdinow. Apator pozwolił sobie na szaleństwo, bo policzył sobie, że dzięki nowemu kontraktowi telewizyjnemu do kasy kluby wpłyną 4 miliony złotych. Mniej dostaną ci, którzy będą musieli zainwestować w infrastrukturę. Toruń tego nie musi robić.

Druga strzelba Moje Bermudy Stali też z podwyżką

Rozpoczęliśmy od Zmarzlika, ale to nie jedyny drogi w utrzymaniu zawodnik na liście płac Moje Bermudy Stali Gorzów. Drugim jest Martin Vaculik, który już także podpisał nowy kontrakt z klubem i dostał podwyżkę. Zarabiał 700 tysięcy za podpis i 7 tysięcy za punkt, będzie zarabiał 800 i 8 tysięcy. Przy 200 punktach wyjdzie 2,4 miliona złotych za rok.

Mistrzowska Betard Sparta Wrocław nie planuje wielkich zakupów, ale i tak musi zabezpieczyć w budżecie na przyszły rok 7,5 miliona złotych na trzech liderów: Artioma Łagutę, Taia Woffindena i Macieja Janowskiego. Każdy z nich będzie kosztował średnio 2,5 miliona.

Drabik wraca i od razu robi skok na wielką kasę

Wracający do żużla po rocznej przerwie Maksym Drabik (był zawieszony za naruszenie procedury antydopingowej) też może się nieźle obłowić. Przy 200 punktach zarobi w Motorze Lublin, gdzie ma startować, około 2 milionów. Dużo, bardzo dużo. Inna sprawa, że jeszcze przed dyskwalifikacją Drabik dostawał oferty na poziomie miliona złotych za sam podpis.

Absurdem tego okienka jest fakt, że zawodnicy dostają podwyżki, choć mają za sobą kiepski rok. Wynika to z deficytu dobrych żużlowców. Kluby zabijają się o tych, co są i dzięki temu windują oni stawki u dotychczasowych pracodawców. Tak zrobił Piotr Pawlicki, który dzięki ofercie z Eltrox Włókniarza Częstochowa dostał w Fogo Unii 800 tysięcy złotych za podpis. W tym roku miał pół miliona.

Tarasienko z przytupem wchodzi do PGE Ekstraligi

Wadim Tarasienko w przyszłym roku jeszcze nie trafi do grona tych z dwójką z przodu, ale już teraz może powiedzieć, że na przenosinach do PGE Ekstraligi zarobi. I to całkiem nieźle. Zakładając ostrożnie, że zrobi 150 punktów, wyjdzie mu roczny kontrakt na poziomie 1,250 miliona złotych. Tarasienko podpisał z ZOOleszcz DPV Logistic GKM-em Grudziądz umowę, która daje mu 500 tysięcy za podpis i 5 tysięcy za punkt. Niektórzy dostali od Tarasienki cennik, gdzie było 600 tysięcy za podpis i 7 tysięcy za punkt, ale potem zawodnik trochę spuścił z tonu.

Za rok poziom 1,5 miliona złotych spokojnie przekroczy najlepszy junior PGE Ekstraligi Jakub MIśkowiak z kontraktem: 700 tysięcy za podpis i 7 tysięcy za punkt. Stawka robi wrażenie, ale tu znów kłania się pojęcie deficyt. Dobrych młodzieżowców brak, więc najlepsi mają w Ekstralidze, jak u Pana Boga za piecem.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje