Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Ból głowy GKM-u po inauguracji ligi duńskiej

Za nami pierwsza kolejka Metal Speedway League – najwyższej klasy rozgrywek żużlowych w Danii. Polacy bacznie przyglądali się wyścigom w kraju Hamleta próbując wyciągnąć wnioski dotyczące zawodników startujących również nad Wisłą. Grudziądzanie z pewnością nie wpadli w zbyt dobre nastroje.

ZOOLeszcz DPV Logistic GKM Grudziądz znajduje się u progu sezonu w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Jak dotąd udało im się odjechać zaledwie jedno spotkanie - wyjazd na teren ich głównego rywala w batalii o utrzymanie w PGE Ekstralidze, Marwis.pl Falubazu Zielona Góra. Z województwa lubuskiego wrócili na tarczy, ulegli gospodarzom 51:39.

Jedynym podopiecznym Janusza Ślączki, do którego kibice z miasta ułanów nie mogli mieć po tym meczu żadnych pretensji był Nicki Pedersen. Duńczyk po raz kolejny udowodnił, że gdy jego drużyna nie radzi sobie dobrze, to on zazwyczaj wspina się na wyżyny swych umiejętności. Nikt nie ma wątpliwości - w Zielonej Górze oglądaliśmy co prawda zaawansowanego już wiekiem, ale znów zadziornego, zdeterminowanego i szybkiego niczym w swoich najlepszych latach 3-krotnego mistrza świata.

Reklama

Podczas występu w rodzimej lidze, Pedersen upadł jednak na tor w ostatnim wyścigu i długo nie był w stanie się z niego podnieść. Ostatecznie wyszedł z całej sytuacji bez poważniejszych urazów, jednak z pewnością jest bardzo poobijany. Fani Gołębi rwą już sobie włosy z głowy - w weekend czeka ich bowiem prawdziwy maraton, w którym mogą oni próbować odrobić stratę do innych zespołów. Najpierw zmierzą się na swoim torze z Betard Spartą Wrocław, a następnie - również przy Hallera 4 - z Moje Bermudy Stalą Gorzów. By myśleć o urwaniu punktów faworytów potrzebują oni zaś w pełni dysponowanego Pedersena.

To jednak nie 44-latek, a jego o 8 lat młodszy rodak - Kenneth Bjerre jest głównym powodem do obaw nad Wisłą. Przed sezonem widziano w nim drugą pod względem siły rażenia armatę w arsenale Janusza Ślączki, jednak czwartkowym występem w ojczyźnie udowodnił, że słaba dyspozycja w Zielonej Górze nie była jedynie wypadkiem przy pracy. W Danii spisał się bardzo przeciętnie i przegrał nawet z reprezentantem Włoch - Paco Castagną.

Inne zespoły - szczególnie te z pierwszej ligi - są w zupełnie innych nastrojach po inauguracji Metal Speedway League. Abramczyk Polonia cieszy się z potwierdzenia dobrej formy przez Davida Bellego i Andreasa Lyagera, Aforti Start w dobrych humorach przygląda się dyspozycji Timo Lahtiego, a Cellfast Wilki utwierdziły się w przekonaniu, że ryzykowne postawienie na Patryka Wojdyłę może im się opłacić.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje