Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Biegi nominowane? Tylko z nazwy! Apator przegrał z Motorem przez regulaminowy absurd

W zeszłą niedzielę Motor Lublin pokonał na wyjeździe eWinner Apator Toruń 46:44. Wynik mógłby być inny, gdyby nie przepisy, na skutek których Tomasz Bajerski musiał w czternastym wyścigu wystawić… lepszą parę niż w piętnastym. Biegi nominowane to tylko slogan.

Przepisy są jasne - do piętnastego biegu każda z drużyn awizuje dwóch seniorów, którzy zdobyli najwięcej punktów (nie licząc bonusów!) w czterech poprzednich seriach startów. Jeśli szkoleniowiec chciałby puścić w ostatniej gonitwie dnia zawodnika spod numeru 8/16, to może to zrobić tylko kosztem któregoś z najlepszej dwójki. Rezerwowi bowiem, podobnie jak juniorzy, mogą pojechać w wyścigach nominowanych tylko jako rezerwa zwykła lub taktyczna.

Dość regulaminowego ględzenia, co oznacza to dla zwykłego zjadacza stadionowego słonecznika? Posłużmy się przykładem niedzielnego spotkania eWinner Apatora Toruń z Motorem Lublin. Po trzynastu wyścigach na tablicy wyników widzimy rezultat 38:40 - goście prowadzą dwoma punktami. Toruńscy kibice są jednak dobrej myśli, gdyż Jacek Ziółkowski nie może desygnować do wyścigów nominowanych Wiktora Lamparta. 20-latek odjechał swoje 3 programowe wyścigi, a potem - na zasadzie rezerwy zwykłej - zmienił najpierw Hampela, a potem Buczkowskiego. Zakończył spotkanie po 12 wyścigu z 11 punktami i bonusem na koncie. Teraz któryś z doświadczonych Polaków (obaj zdobyli po zaledwie jednym oczku) będzie musiał wyjechać w wyścigu czternastym.

Reklama

Trener tylko wybiera kolory kasków

Trener Tomasz Bajerski nie ma do dyspozycji tak wybitnego juniora, jak Wiktor Lampart, jednak jego seniorzy sprawują się tego dnia bardzo dobrze. Rzecz jasna nie wystawi do wyścigów nominowanych Chrisa Holdera (4+1 w czterech startach), ale pozostali spisali się już o wiele lepiej. Co ciekawe, cała praca szkoleniowca eWinner Apatora ogranicza się w tym momencie do wyboru kolorów kasków i pól startowych. Resztę zrobił za niego regulamin.

W wyścigach nominowanych wystartują po stronie toruńskiej drużyny: Paweł Przedpełski (7+2 w czterech biegach), Robert Lambert (9), Jack Holder i Adrian Miedziński (obaj po 8). Nie ma w tym nic dziwnego. A w tym, że lepsi zawodnicy muszą pojechać w czternastym wyścigu? Licząc z bonusami najwięcej punktów mają przecież Lambert i Przedpełski. Ten drugi był zresztą niepokonany przez 3 serie startów. Żaden z nich nie może zostać jednak awizowany do gonitwy przeznaczonej dla teoretycznie najlepszych.

Telewizja HD na Rubinie?

No dobrze, to nie do końca prawda. Lambert mógłby zmienić w piętnastym wyścigu Adriana Miedzińskiego, ale wówczas w czternastym musiałby pojechać Chris Holder albo któryś z młodzieżowców, więc byłoby to zupełnie nieopłacalne.

Z pewnością wszyscy pamiętamy jak skończyło się tamto spotkanie - Przedpełski i Lambert bez problemu poradzili sobie z Kuberą i Hampelem, ale później Łaguta i Michelsen z dziecinną łatwością wyprzedzili Jacka Holdera, co dało ich drużynie wyjazdowy triumf.

Warto chyba wreszcie dostosować regulamin wyścigów nominowanych do zmian, jakie zaszły w polskim speedwayu przez ostatnie kilka lat. Nie chodzi o wiele - po prostu wliczajmy bonusy do dorobku zawodników pozwalającego im jeździć w wyścigach nominowanych oraz pozwólmy na awizowanie zawodnika spod numeru 8/16 na takich samych zasadach, jak każdego innego seniora.  Dziś stare i zakurzone zapisy regulaminowe dotyczące ostatniej serii startów zupełnie nie współgrają z najnowszymi rewolucjami tego sportu  - wygląda to trochę jak odbieranie świetnych jakościowo transmisji ze spotkań PGE Ekstraligi na telewizorach marki Rubin.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje