Reklama

Reklama

Żużel. PGE Ekstraliga. Apator - Włókniarz: Lody prezesa zdziałały cuda. Goście wstają z kolan i dalej są w grze o czwórkę

Od zera do bohatera. Eltrox Włókniarz przeszedł przez tydzień niebywałą metamorfozę. Mecz w Toruniu miał potężną wagę, bo porażka z eWinner Apatorem mogła przekreślić marzenia częstochowian o medalach w sezonie 2021. Zwycięstwo 49:41 sprawia, że ekipa Piotra Świderskiego zyskała chwilę spokoju i oddechu. W eWinner Apatorze ból głowy. Nieźle naoliwiona machina zatarła tryby.

To miał być mecz ostatniej szansy dla Eltrox Włókniarza. Tylko zwycięstwo w Toruniu podtrzymywało nadzieje drużyny Piotra Świderskiego na awans do pierwszej czwórki. Prezes Michał Świącik, który po klęsce przeciwko Betard Sparcie Wrocław nie szczędził cierpkich słów swojej drużynie, a zwłaszcza liderowi Leonowi Madsenowi, wziął dzień przed wyjazdem do miasta Tadeusza Rydzyka całą ekipę na lody. Wycieczka po Jurze Częstochowskiej miała ukoić skołatane nerwy i wyczyścić głowy przed arcyważną potyczką. Wyszło, że miał rację i "rodzinne" wycieczki wypadałoby powtarzać, ponieważ dają efekty. Proponujemy też nie zmieniać marki kupowanych produktów. Po co kusić los.

Reklama

Przyjezdni byli niesamowicie zmobilizowani od pierwszego biegu, a zrugany po Wrocławiu Madsen był napakowany jak duński kabanos. Żużlowiec rzucił w kąt silniki Briana Kargera i wrócił do sprawdzonego sprzętu od Flemminga Graversena. Kiedyś na sprzęcie spod ręki tego tunera wygrał tutaj z kompletem punktów jedną z rund Grand Prix. Efekt? W czterech seriach pokazywał rywalom plecy. Raz zaliczył wpadkę, ale te zdarzają się nawet najlepszym. 

W pierwszym swoim starcie wystrzelił spod taśmy jak z katapulty i tyle go widzieli. Sam po biegu nie był jednak chyba zadowolony z pracy swojego motocykla, bo nieźle nakrzyczał na swoich mechaników. W kolejnym wyścigu z jego udziałem znakomitą robotę zrobił mu Jonas Jeppesen. Młodzian, który wyskoczył w niedzielę jak diabeł z pudełka rozprowadził Chrisa Holdera wydatnie pomagając liderowi Lwów. Madsen w swoim stylu zaczaił się przy krawężniku.

Jeppesen - cichy bohater Włókniarza szalał z kolei na pięcioletniej jednostce kupionej od Darcy'ego Warda. 23-latek ewidentnie ma patent na Toruń. W zeszłym sezonie jeszcze w barwach pierwszoligowej Ostrovii zareklamował się właśnie w starciu przeciwko Apatorowi. Wskoczył z rezerwy i w strugach deszczu niemal w pojedynkę rozmontował murowanego faworyta do awansu.

Piotr Świderski nie bawił się już w budowę Kacpra Woryny, którego zstępował super szybkim i fenomenalnym Jakubem Miśkowiakiem. To był świetny ruch, bo choć wystrzelał się z niego już po jedenastym biegu, to w międzyczasie udało się doprowadzić do przewagi ośmiu punktów. Poza notorycznie zawodzącym wychowankiem ROW-u Rybnik każdy dokładał cenne oczka. 

Problemem torunian był fakt, że w ogóle nie wygrywali wyścigów. Do biegów nominowanych zapisali po swojej stronie zaledwie trzy takie osiągnięcia, a w spotkaniu prowadzili zaledwie dwa razy. Gwóźdź do trumny wbił... Adrian Miedziński, który wyciął równo z nawierzchnią Mateusza Świdnickiego. Osamotniony Krzysztof Lewandowski nie miał szans z parą gości i na finiszu zawodów było już 32:40.

Apatora za uszy ciągnął Jack Holder, ale reszta kolegów nie dorastała mu do pięt, nie zbliżając się do dwucyfrówek. Coś jakby całe moce z Włókniarza przerzucono na ekipę z Torunia, albo zawodnicy pozamieniali się kewlarami. W Włókniarzu do tej pory poziom trzymał jedynie Madsen. 

Sporo punktów gospodarze pogubili na trasie. Chris Holder wygrywał starty, ale co z tego skoro dawał się objeżdżać jak dziecko. Robert Lambert też był jakiś apatyczny. Jeszcze po szóstym biegu torunianie wdali się w delikatną wymianę ciosów, ale szybko spuchli. Za chwilę coraz częściej będą się podnosić głosy, że duże pieniądze wydane na Karola Żupińskiego zostały wyrzucone w błoto. Z tego chłopaka Tomasz Bajerski nie ma na razie absolutnie żadnego pożytku. 

Gdy losy spotkania były już rozstrzygnięte Michał Świącik oszalał z radości. Wreszcie zobaczył ekipę jaką sobie przed rozgrywkami wymarzył. Komentujący mecz w stacji nsport+ Krzysztof Cegielski pokusił się o żartobliwą teorię, że częstochowianie powinni zgłosić wniosek o przeniesienie swojego toru do Torunia i nie wracanie już pod Jasną Górę. W domu Eltrox Włókniarz czuje się na razie jak na obczyźnie.

EWINNER APATOR Toruń 41

ELTROX WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA 49

eWinner Apator Toruń - 41
9. Paweł Przedpełski 8+2 (2,2*,2,1*,1,0)
10. Jack Holder 15 (3,3,1,3,3,2)
11. Adrian Miedziński 6+1 (1*,3,2,w,0)
12. Kamil Marciniec 0 (-,-,-,-)
13. Chris Holder 3 (1,1,1,-,-)
14. Karol Żupiński 0 (0,0,0)
15. Krzysztof Lewandowski 3 (2,0,1)
16. Robert Lambert 6+1 (2,2*,0,2)

Eltrox Włókniarz Częstochowa - 49:
1. Leon Madsen 12 (3,3,3,0,3)
2. Jonas Jeppesen 8+3 (3,2*,0,2*,1*)
3. Bartosz Smektała 6 (0,1,3,0,2)
4. Kacper Woryna 1+1 (1*,0,-,-)
5. Fredrik Lindgren 5+1 (w,1,1,2,1*)
6. Jakub Miśkowiak 13+1 (3,2,2*,3,3)
7. Bartłomiej Kowalski 1 (1,0,-)
8. Mateusz Świdnicki 3 (3)

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje