Reklama

Reklama

Żużel. Patrick Hansen – od złotoustego drugoligowca na żużlowe salony?

Patrick Hansen ma za sobą świetny tydzień – najpierw wygrał swój pierwszy wyścig na zapleczu PGE Ekstraligi, a później zwyciężył finał duńskich eliminacji do Grand Prix. Okazuje się, że ma kibicom do zaoferowania nie tylko płynną polszczyznę. Czy będzie objawieniem sezonu 2021?

Reklama

Patricka Hansena, wówczas jeszcze nastolatka, ściągnęli nad Wisłę działacze Motoru Lublin w 2017 roku. Uwagę Polaków przykuł zdobywając jako 18-latek 5. miejsce w indywidualnych mistrzostwach świata juniorów. Nie był on jednak w stanie przebić się do składu lublinian, jednak pod koniec sezonu wypożyczył go potrzebujący wzmocnień Kolejarz Opole. Zdążył wystąpić tylko w jednym meczu, jednak spisał się tam na tyle dobrze, że wyjechał na tor aż 6 razy!

Reklama

Od razu został wzięty za ogromny talent. W późniejszych sezonach błąkał się po drugoligowych ośrodkach z południa kraju, jednak nie mógł on wybić się ponad poziom solidnego ligowca wykręcającego średnią około 1,5 punktu na bieg. Progres nastąpił dopiero rok temu, gdy - już jako pełnoprawny 22-letni senior - był jedną z najbardziej wyróżniających się postaci RzTŻ-u Rzeszów.

Jak manna z nieba spadł mu przepis o zawodniku U24. To właśnie dzięki niemu mógł szukać sobie pracodawcy w wyższych klasach rozgrywkowych. W listopadzie podpisał kontrakt z Arged Malesą Ostrów Wielkopolski, jednak niedługo po nim do zespołu dołączył 24-letni Daniel Kaczmarek, dwukrotny indywidualny mistrz Polski juniorów. Większość ekspertów to właśnie w Polaku widziała kandydata do wyjściowej siódemki, Hansenowi wróżono zaś miejsce rezerwowego i ewentualny powrót do drugiej ligi na zasadzie wypożyczenia.

Tymczasem 23-letni Duńczyk znalazł się w awizowanym składzie na pierwsze tegoroczne spotkanie ostrowian i to od razu jako prowadzący parę! Część kibiców patrzyła na niego podejrzliwie, jednak wszelkie wątpliwości rozwiał, gdy tylko pojawił się na torze. Meczu co prawda nie udało się dokończyć ze względu na opady deszczu, jednak Hansen zdążył wystartować w dwóch biegach i zdobyć w nich komplet 6 punktów. Dużo bardziej uznanych od siebie rywali odsadzał przy tym o dobre kilkadziesiąt metrów!

Niektórzy malkontenci przypisywali taką formę nietypowym, bardzo ciężkim warunkom na torze. W Polsce utarło się już bowiem przekonanie o tym, że zawodnikom wychowanym na ciężkich zagranicznych nawierzchniach łatwiej jest poradzić sobie w takich okolicznościach niż Polakom dorastającym w świecie surowych norm i pilnujących ich komisarzy.

Nie minął tydzień, a Hansen udowodnił, że jego dyspozycja na inaugurację eWinner 1. ligi nie była przypadkiem - wygrał w cuglach duńskie eliminacje do cyklu Grand Prix na torze w Esbjergu zostawiając w polu choćby Kennetha Bjerre czy Mikkela Michelsena. Pierwszej biegowej porażki doznał dopiero w ostatniej serii startów, gdy pewny był już awansu i mógł pozwolić sobie na odprężenie.

Taka forma Hansena bardzo cieszy jego licznych fanów nie tylko w Danii, ale także w Polsce. Kupił on sobie ich sympatię płynną polszczyzną jaką potrafi się posługiwać. Kibice często zestawiają go w opozycji do choćby Rune Holty, który mimo legitymowania się polskim paszportem nie używa nawet podstawowych zwrotów w tym języku.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Patrick Hansen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje