Reklama

Reklama

Żużel. Patrick Hansen dla Interii: Między mną i Danielem Kaczmarkiem nie ma rywalizacji. Chciałbym wygrać ligę z Ostrowem

- Nie walczę zażarcie z nikim o miejsce w składzie, tylko po prostu daję z siebie wszystko na treningach oraz spotkaniach. Daniela Kaczmarka bardzo lubię. Gdy mam okazję, to zawsze mu podpowiadam jakie ustawienia wybrać i tak dalej. Nie ma między nami żadnej rywalizacji na śmierć i życie, ponieważ możemy ścigać się nawet równocześnie, zastępując innych kolegów z zespołu – mówi dla Interii Patrick Hansen, jedno z odkryć tegorocznej eWinner 1. Ligi.

Wojciech Kulak, Interia: Obecnie trwający sezon jest dla pana jak na razie najlepszym w karierze. Co jest kluczem do sukcesu? Dobry sprzęt, nastawienie, a może po prostu świetna atmosfera w drużynie?

Patrick Hansen, zawodnik Arged Malesy Ostrów: To chyba jest połączenie tych wszystkich rzeczy, które wymienił pan wyżej. Zauważyłem również to, że w tym roku ścigam się znacznie częściej niż w latach ubiegłych. To niewątpliwie działa na moją korzyść. Dzięki temu wzrasta moja pewność siebie, a z nią o wiele prościej o dobre wyniki.

Reklama

Z ręką na sercu. Spodziewał się pan, że będzie wyglądało to aż tak dobrze?

Od zawsze stawiam sobie wysokie cele. W sezonie 2021 zrobiłem co prawda wielki krok w przód, ale uważam, że jeszcze mam coś do udowodnienia i nie powiedziałem ostatniego słowa.

Patrząc na pana wyniki, myślę że spokojnie dostanie pan angaż w PGE Ekstralidze 2022. Myśli pan o tym? Może już pojawiają się pierwsze oferty?

Nie ukrywam tego, że jazda w PGE Ekstralidze w przyszłym sezonie jest jednym z moich celów. Na razie skupiam się jednak na tym co jest tu i teraz. Przede mną i moją drużyną jeszcze mnóstwo wyścigów, w których musimy dać z siebie sto procent.

W najbliższą sobotę w Nagyhalasz rozpoczyna pan walkę o awans do przyszłorocznego cyklu Grand Prix. Wierzy pan w awans już w tym sezonie?

Uważam, że znalezienie się w przyszłorocznym cyklu jest jak najbardziej możliwe i zrobię wszystko, by awans udało się uzyskać już w tym roku. Brak awansu co prawda nie będzie katastrofą, ale fajnie byłoby spełnić marzenia i pokazać się z jak najlepszej strony.

Zna pan w ogóle ten specyficzny obiekt na Węgrzech?

Szczerze? Nie jeździłem tam nigdy. Jedynie pooglądałem kilka wyścigów na YouTube.

Za nami pierwsza runda SEC w Bydgoszczy, w której spisał się pan nieco poniżej oczekiwań. Podobnie zresztą było na spotkaniu ligowym, kiedy zawitała tam Arged Malesa Ostrów. Chyba nie przepada pan za tym torem?

Nie ukrywam, że strasznie się w tej Bydgoszczy męczyłem. Robiłem wiele błędów, których zazwyczaj nie robię. Chciałbym posypać jednak głowę popiołem, a nie zganiać winę na inne czynniki. Tor był naprawdę w porządku. Po prostu obierałem złe ścieżki. Mam tylko nadzieję, że wyciągnę z tego wnioski i już kolejny raz pokażę się z dużo lepszej strony.

Od jakiegoś czasu mieszka pan w Ostrowie. Jak radzi sobie pan żyjąc kilkaset kilometrów od ojczyzny? Dla młodego człowieka musi być to naprawdę ciężka sprawa.

Ostatni rok był naprawdę trudny, ponieważ wszystko było pozamykane i podróże zagraniczne nie były za bardzo możliwe. Teraz rywalizuję w lidze duńskiej i szwedzkiej, więc mam wiele okazji do zawitania w rodzinne strony i spotkania się z bliskimi.

Klub z Ostrowa oprócz pana na pozycji zawodnika U-24 posiada również Daniela Kaczmarka. Toczy się pomiędzy wami zażarta rywalizacja na treningach, czy wręcz przeciwnie - wspieracie się nawzajem i jesteście przyjaciółmi?

Moje dotychczasowe wyniki mówią chyba same za siebie. Nie walczę zażarcie z nikim o miejsce w składzie, tylko po prostu daję z siebie wszystko na treningach oraz spotkaniach. Daniela Kaczmarka bardzo lubię. Gdy mam okazję, to zawsze mu podpowiadam jakie ustawienia wybrać i tak dalej. Nie ma między nami żadnej rywalizacji na śmierć i życie, ponieważ możemy ścigać się nawet równocześnie, zastępując innych kolegów z zespołu. Nie musimy jeździć za siebie.

Jest pan już rozpoznawalny na ostrowskich ulicach?

Czasami się zdarza, że ktoś zagada lub poprosi o zdjęcie. Dzieje się tak ze względu na coraz lepsze wyniki w tym sezonie. Na razie mogę spokojnie wyjść na miasto i to mi się podoba. Nie czuję się jakąś wielką gwiazdą. Chcę być po prostu sobą.

Nie od dziś wiadomo, że uczy się pan języka polskiego. Jest na to w ogóle czas w trakcie sezonu?

Uczę się języka polskiego mówiąc i słuchając innych. Mogę więc śmiało powiedzieć, że każdy nowy dzień to dla mnie kolejna bardzo cenna lekcja.

Najtrudniejsze słowo w języku polskim, to...?

Szczerze mówiąc, nie potrafię wybrać tego najtrudniejszego. Macie ich kilka, ale nie potrafię wskazać tego jednego.

Od tego pytania nie uciekniemy, ale pocieszę pana, że to już ostatnie. Jakie są pańskie plany na drugą połowę sezonu 2021?

Na pewno chciałbym jak najszybciej zmazać plamę z bydgoskiej rundy SEC i już od teraz spisywać się w tym cyklu o wiele lepiej. Bardzo ważne będą również dla mnie sobotnie eliminacje do Grand Prix. Chcę w nich wypaść jak najlepiej, by przejść do kolejnego etapu walki o elitę. Do tego wraz z Arged Malesą pragnę zwyciężyć w całych rozgrywkach eWinner 1. Ligi oraz punktować jak najlepiej dla mojego duńskiego i szwedzkiego klubu.

Strefa Euro - zaprasza Paulina Czarnota-Bojarska i goście - Oglądaj!

Komentujemy każdy mecz Euro na żywo - Posłuchaj naszych relacji!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje