Reklama

Reklama

Żużel. Pandemia uratowała kluby? Miliony z tarczy antykryzysowej podreperowały budżety

Jeszcze w maju bito w klubach żużlowych na alarm dowodząc, że sponsorzy uciekają, kibiców nie będzie i tylko drastyczne cięcia kontraktów pozwolą przetrwać trudny czas. Teraz okazuje się, że połowa PGE Ekstraligi dostała wielką kasę z tarczy antykryzysowej. Łączna suma pomocy to 3,4 miliona złotych dla klubów i nieco ponad 2 miliony dla spółki zarządzającej rozgrywkami.

Milion z tarczy dostał mistrz Polski Fogo Unia Leszno, 867 tysięcy Eltrox Włókniarz, 865 eWinner Apator, 765 Moje Bermudy Stal, najmniej, bo tylko 76 tysięcy MrGarden GKM. W co najmniej czterech przypadkach rządowa pomoc w walce z COVID-19 (w ramach Polskiego Funduszu Rozwoju) była bardzo znacząca i pomogła żużlowym spółkom. Te z pewnością, dzięki tej kasie, zrekompensowały sobie stratę z dnia meczu.

Reklama

Rocznie kluby zarabiają na biletach i karnetach około 2 milionów. W minionym sezonie nie miały na to szans. Rozgrywki ruszyły przy pustych trybunach, potem rząd dał zgodę na zapełnienie stadionu w 25, następnie w 50 procentach. Wszystko w zaostrzonym reżimie sanitarnym, więc prezesi raczej modlili się, żeby do meczów z kibicami nie dołożyć. Dzięki kasie z tarczy mogą zapomnieć, że ten problem miał miejsce. Dodajmy, że większość klubów nie oddawała za sprzedane karnety, które ostatecznie zostały przepisane na sezon 2021. 

Wydaje się, że dzięki rządowej pomocy kluby zakończyły sezon na plusie. Prezes Stali mówił otwarcie o tym, że rok 2020 zamknął zyskiem. To może mieć związek z tym że z jednej strony dostał kasę z tarczy, a z drugiej obciął znacząco kontrakty. Nie tylko on, wszyscy to zrobili. I to w sytuacji, gdy ostatecznie przychody nie zmalały zbyt drastycznie. Samorządy tylko w kilku przypadkach obcięły dotację. Nie mieliśmy też ostatecznie masowego exodusu sponsorów. Odeszli właściwie tylko ci mniejsi. Wielcy zostali. A nawet jeśli, jak trulywork.pl w Stali (sponsor tytularny), rezygnowali, to udało się znaleźć kogoś na ich miejsce. W Gorzowie do nazwy weszły Moje Bermudy, rekompensując stratę. 

Niewykluczone, że to dzięki kasie z tarczy kluby mają pieniądze na nowe kontrakty. Inna sprawa, że akurat taka Fogo Unia mądrze tymi środkami gospodaruje. Odpuszczono wychowanków Bartosza Smektałę i Dominika Kuberę decydując się na opcję z Jasonem Doylem. Ten przy 180 punktach będzie kosztował 1,7 miliona złotych za sezon. Na duet Smektała, Kubera trzeba by wyłożyć około 1,3 miliona złotych za same podpisy. Z punktówką wyszłoby więcej niż za Doyle’a.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje