Reklama

Reklama

Żużel. Oleg Michaiłow dla Interii: Chcę się rozwijać. Myślę, że odejdę z Lokomotivu. Speedway of Nations? Damy z siebie wszystko!

Za Olegiem Michaiłowem słodko-gorzki sezon ligowy. Co prawda indywidualnie notował on bardzo dobre wyniki, jednak jego Lokomotiv nie zaliczył szybkiego powrotu do eWinner 1. Ligi. Dalsza stagnacja na najniższym poziomie może więc zastopować karierę największej nadziei łotewskiego żużla. - Chcę się rozwijać, a aby to stało się faktem muszę jeździć w wyższej lidze. Moją osobą zainteresowanych jest kilka zespołów – mówi w rozmowie z Interią.

Wojciech Kulak, Interia: Jesteś zadowolony z wyników w tym sezonie? Indywidualnie spisywałeś się bardzo dobrze, ale zabrakło sukcesu drużynowego w postaci awansu Lokomotivu do eWinner 1. Ligi.

Oleg Michajłow, zawodnik Optibet Lokomotivu Daugavpils: Niestety drużynowo wyszło jak wyszło, więc nie mogę być do końca zadowolony. Na taki a nie inny wynik złożyło się naprawdę wiele czynników. Nasza drużyna była młoda, a do tego doszły pewne problemy związane z domowym torem. Czasu niestety się już nie cofnie.

Sezon zakończyliście dosyć wstydliwą porażką w Opolu. Co tam dokładnie się stało? Rywal okazał się zbyt silny, czy nie dogadaliście się z torem?

Reklama

Zwyczajnie nie dopasowaliśmy się do tamtejszego toru. Co gorsza nie tylko ja miałem ten problem. Nie ma co zganiać winy na tor, ponieważ ten przygotowany był wzorowo.

Jak zapatrujesz się na pomysł wypożyczania zawodników z PGE Ekstraligi, czy kontraktowania ich na zasadzie "gości". To głównie przez to polegliście u siebie w pierwszym meczu półfinałowym z OK Bedmet Kolejarzem.

Samo założenie nie jest złe, ponieważ umożliwia się młodym chłopakom większą liczbę startów. Kto wie, może i my byśmy skorzystali z okazji, gdyby klub miał większy budżet. Tak się jednak nie stało i wyszło jak wyszło.

Zostajesz w Lokomotivie na przyszły sezon?

Będę szczery i odpowiem, że prawdopodobnie nie. Chcę się rozwijać, a aby to stało się faktem muszę jeździć w wyższej lidze. Mam jeszcze troszkę czasu na podjęcie decyzji, gdzie dokładnie będę startował za rok.

Jeżeli pojawi się okazja, to spróbujesz jazdy w PGE Ekstralidze, czy zamierasz jeść małą łyżeczką i celujesz w eWinner 1. Ligę?

Myślę, że chyba jeszcze za wcześnie na PGE Ekstraligę. Bardziej skłaniałbym się więc ku jej zapleczu.

Prowadzisz już rozmowy z jakimiś klubami?

Tak, ale w tym momencie nie mogę zdradzić z jakimi dokładnie. Moją osobą zainteresowanych jest kilka zespołów i tylko to mogę teraz potwierdzić.

Przed sezonem 2021 w rozmowie z naszym portalem wspominałeś o ciężkiej sytuacji finansowej związanej z pandemią koronawirusa. Czy coś zmieniło się w ciągu ostatnich kilku miesięcy?

Niestety wciąż nie mam za wielu sponsorów, przez co nawet nie stać mnie na zakup silnika od czołowych tunerów. Bez tego naprawdę ciężko rywalizować z klasowymi zawodnikami. Sytuacja żużla na Łotwie nie jest w tym momencie najlepsza, bo ciężko o jakąkolwiek pomoc.

Jeżeli jesteśmy już w temacie Łotwy, to w najbliższą sobotę stoicie przed historyczną szansą wywalczenia awansu do finału Speedway of Nations. Nie dość, że rywalizujecie przed własną publicznością, to wraz z Andrzejem Lebiediewem na papierze wyglądacie naprawdę solidnie. Uda się?

Mam taką nadzieję, aczkolwiek ostatnio w Daugavpils dosypano troszkę nowej nawierzchni, a my nie mieliśmy jeszcze okazji by pojeździć na niej nawet treningowo. Jedziemy jednak u siebie i obiecuję kibicom, że będziemy walczyć o sukces do ostatniego biegu.

Jakiej reprezentacji boicie się najbardziej?

Każdy zespół powinien być groźny. Najsilniej na papierze wygląda przede wszystkim Australia, ale aby awansować my musimy dać z siebie wszystko, a nie oglądać się na innych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje