Reklama

Reklama

Żużel. Okiem senatora Dowhana. Miał teczkę z kontraktami. Mówił, że upadliśmy na głowę (felieton)

- Kiedy na zebraniach rozmawialiśmy w gronie prezesów, to czasami wychodziło, że zawodnicy prawie dopłacają do tego, żeby jeździć w danym klubie. A jeden z prezesów miał teczkę z kontraktami i zaklinał się  na wszystkie świętości, że on płaci mało. Nie raz sięgał po słynną teczkę, żeby nam to udowodnić, ale nigdy z niej żadnego kontraktu nie wyciągnął – pisze w swoim felietonie Robert Dowhan, były prezes Falubazu.

Przeżyłem w swojej historii prezesowania zielonogórskiemu klubowi już tyle uzgodnień płacowych, że materiału wystarczy na dobrą książkę. Osobiście nie było mi dane poznać żadnego włodarza klubu, który płaciłby dużo za kontrakt z zawodnikiem. Kiedy na zebraniach czy w kuluarach rozmawialiśmy o płacach, to czasami wychodziło, że zawodnicy prawie dopłacają do tego, aby jeździć w danym klubie.

Najlepszy był zawsze Prezes jednego bardzo utytułowanego klubu, który przyjeżdżał na zebrania z teczką, w której zawsze miał kontrakty i zaklinał się na wszystkie świętości, że płaci bardzo mało a cała liga upadła na głowę i przepłaca. Wielokrotnie sięgał już po sławną teczkę, aby ją otworzyć i wyciągnąć dokumenty. Jednakże nigdy tego nie zrobił i zostaje nam tylko wierzyć na słowo, bo przecież się przysięgał, a to coś znaczy.

Reklama

W Ekstralidze pojawiały się coraz większe pieniądze związane ze sponsorami lub prawami telewizyjnymi. Wszystkim nam wydawało się, że złapiemy finansowy oddech i podreperujemy ponaciągane klubowe budżety, ale nic z tego. Stawki kontraktów rosły proporcjonalnie do klubowych dochodów, a kluby prześcigały się w oferowaniu coraz wyższych propozycji dla zawodników. Gdyby ktoś mnie czy innych Prezesów zapytał 10 lat temu, jakie będą budżety klubowe, to stawiam wszystko co mam, że nikt nawet nie zbliżyłby się do dzisiejszych realiów.

Powody są dwa. Każdy klub chce wygrać ligę, co jest naturalne w sporcie, ale największym problemem jest brak klasowych zawodników na rynku. Ta sytuacja sprawia, że kluby, chcąc wygrywać i dostarczać emocji swoim kibicom, będą bić się o zawodników jak oni o punkty w meczu.

Prezes Wojciech Stępniewski i PZM wynegocjowali kontrakt z telewizją, jakiego w historii tej dyscypliny nie było. Oby te pieniądze zostały spożytkowane tak, aby nie trafiły tylko do nielicznych, ale zyskała na tym cała dyscyplina, w tym szkolenie młodych adeptów tego pięknego sportu.

Wszystkim paniom kochającym czarny sport w dniu ich święta składam najlepsze życzenia a szczególnie Klaudii Szmaj, która jako jedyna doświadczyła prawdziwego ścigania. 

Robert Dowhan

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL