Reklama

Reklama

Żużel. Okiem senatora Dowhana: Mały pokój zawalony gratami, stare krzesło a na nim siedzi Protasiewicz (felieton)

Robert Dowhan, żużlowy senator z Zielonej Góry, wspomina, jak sprowadzał do Falubazu Piotra Protasiewicza. – Posadziłem go na starym krześle w pokoju zawalonym kartonami i roztaczałem wizję, a Piotr przewracał oczami. Dwa, albo trzy lata później wrócił do Zielonej Góry, a za rok będzie świętował 30-lecie startów. Samych trójek Piotrze – pisze Dowhan.

Znam Piotra dłużej niż on mnie i nie tylko dlatego, że jestem starszy, ale dlatego, że zanim nasze drogi się zeszły, to miałem okazje już go oglądać z trybun i od razu było widać, że jest dobrze zapowiadającym się talentem w zielonogórskim ośrodku. Piotr jest wszechstronnie utalentowany sportowo. Myślę, że dla niego nie byłoby dyscypliny, w której nie dałby sobie rady. No może poza boksem -chociaż nigdy nie widziałem, jakiego ma sierpowego czy podnoszeniem ciężarów, chociaż kto wie, czy w swojej wadze nie dałby rady.

Reklama

Zanim trafił do czarnego sportu, uprawiał narciarstwo i karting. W jednym i drugim radził sobie dobrze, ale ostatecznie wybrał żużel. Zadebiutował, mając 17 lat, w meczu z Włókniarzem Częstochowa, zdobywając dwa punkty w dwóch biegach. Za rok nasz kapitan będzie obchodził 30 lecie startów. Jak ten czas leci. 30 lat. Piękna historia pełna radości i smutku, wygranych i przegranych biegów. Czas leci.

Pamiętam jak na początku mojej przygody z zarządzaniem Falubazem marzyłem, aby jeździło w niej jak najwięcej wychowanków. Jednym z tych marzeń był Protasiewicz. Po jednym ze spotkań w Zielonej Górze, gdy przyjechał z piekielnie silnym Apatorem Toruń zaprosiłem Piotra na rozmowę. Odbyła się z tyłu budynku, gdzie biuro (2 na 3 metry) było połączone z magazynem zawalonym kartonami z różnymi gratami.

Wtedy tak wyglądał niestety klub, a Piotr, siedząc ze mną na starym krześle, przewracał oczami, myśląc sobie, gdzie ja jestem, a ja roztaczałem wizję budowy klubu. Prawdę mówiąc, sam w to do końca nie wierzyłem (marzyć wolno każdemu) a PePe, tym bardziej że za dwa lata, a może trzy od tamtej rozmowy nasze drogi się zejdą.

O słynnej jajecznicy na śniadanie u mnie w domu oraz herbatce z prądem pitej z jego ojcem Pawłem, wekslach gwarantujących kontrakt złożonych przez moją firmę oraz Zdzisława Tymczyszyna i telefonach ówczesnego Prezesa Polonii Bydgoszcz Leszka Tillingera napisze przy okazji.

Cieszę się, że od 2007 roku Piotr jest w Zielonej Górze. Bez niego nie byłoby tego co razem jako sportowa i kibicowska rodzina przeżyliśmy przez wszystkie sezony. Mało brakowało, a sezon 2021 byłby bez Piotra w Zielonej Górze. Czy za rok zostanie z nami, tego nie wiem, ale na pewno nie zamierza kończyć przygody z żużlem?

Piotrze, dziękuje Ci za to, że mogłem Cię poznać, dziękuje, że się przyjaźnimy, rozmawiamy i spotykamy. Dziękuje za te wszystkie chwile w sporcie jak i prywatnie. W dniu Twoich urodzin wszystkiego najlepszego i samych trójek na torze.

Robert Dowhan

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama