Reklama

Reklama

Żużel. Okiem Senatora Dowhana: Kolacja z ojcem Igi Świątek zamiast derbów

Muszę się przyznać, ze pierwszy raz od kilkunastu lat a może nawet kilkudziesięciu nie oglądałem derbowego pojedynku między lubuskim drużynami. Wcześniej było to wręcz niemożliwe, bo albo uczestniczyłem z drużyną jako jej integralna część, albo jeździłem z kibicami czy św. pamięci ojcem na większość meczów - pisze w swoim najnowszym felietonie Robert Dowhan, były prezes Falubazu Zielona Góra.

Czy to na stadionie, przed telewizorem czy radiem to nie sięgam pamięcią kiedy mogłem całkowicie nie przezywać emocji z moją ukochaną drużyną. A jednak przyszedł taki dzień. Po pierwsze byłem na uroczystości i wśród ludzi i jak już się pojawiał temat to związany z olimpiadą (może dlatego, że jedna z osób obecnych był ojciec Igi Światek) a po drugie różnica poziomów i dwie ligi, w których jeżdżą lubuskie drużyny, nie gwarantowała żadnych emocji ani spektakularnego rozstrzygnięcia. 

W tym sezonie nie wygraliśmy nic na wyjeździe, a nawet spotkania na W69 zakończyliśmy tylko dwoma wygranymi, co nie pociąga za sobą żadnych wrażeń a wręcz przeciwnie. Wybrałem wiec namacalne przyjemności niż łudzenie się, ze Falubaz rozgromi drużynę z Gorzowa. Wielu ludzi pisze mi, ze kiedyś nie wyobrażali sobie weekendu bez Falubazu, ale teraz jak mają czas, to słuchają radia lub oglądają w telewizji, ale tylko wtedy kiedy nie mają nic innego do roboty. Przykro się to czyta, ale wiem po sobie, jak zmieniły się u mnie priorytety życiowe i na pewno nie jest nim Speedway. Tak więc piątek spędziłem na innych przyjemnościach jak oglądanie zmagań dwóch meczów dwóch drużyn, które zamykają tabelę.

Reklama

Muszę pogratulować drużynom, które rywalizowały w niedzielę. Każdy bieg to emocje walka i zmieniający się wynik. Tyle żużla w żużlu dawno nie było. Aby takich spotkań było coraz więcej.

W zeszłym tygodniu w Warszawie uciąłem sobie długą rozmowę przy kawie z Kubą Kępa. Podejście Prezesa Motoru Lublin do żużla, znajomość zawodników ich oczekiwań i plany na przyszłość koziołków są naprawdę imponujące. Do tego przychylność sponsorów i wspaniali kibice pozwala patrzeć z optymizmem w przyszłość tego zasłużonego ośrodka żużlowego. Z przyjemnością obejrzę na żywo pierwsze Mistrzostwa Świata w Lublinie, tak jak w ten weekend będę delektował się jazdą Bartka, Macieja czy innych wspaniałych zawodników na stadionie Olimpijskim we Wrocławiu.

Z poważaniem Robert Dowhan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje