Reklama

Reklama

​Żużel. Ograniczenie startów w ligach zagranicznych ma sens. Polacy chcą żużlowej Ligi Mistrzów

Od sezonu 2021 na polskich torach zadebiutuje nowy przepis. Zawodnicy z kontraktem w PGE Ekstralidze będą mogli występować tylko w jednej lidze zagranicznej. Z taką, a nie inną decyzją nie może pogodzić się mnóstwo znanych osób ze środowiska. Zarządcy najlepszej ligi świata uważają, że to dobry ruch i w przyszłości chcą by każdy żużlowiec startował w maksymalnie jednym kraju. Być może to wszystko przyczyni się do utworzenia Ligi Mistrzów z prawdziwego zdarzenia.


Reklama

Oficjalne klubowe rozgrywki międzynarodowe na żużlowych torach zadebiutowały w 1998 roku. To właśnie wtedy na stadionie w Bydgoszczy odbył się finał Klubowego Pucharu Europy. W pierwszym, historycznym turnieju triumfowała miejscowa Polonia. Formuła była jednak daleka od ideału. Odbywały się bowiem czwórmecze, a na domiar złego imprezę bojkotowali działacze z Anglii i Skandynawii. Pierwszy rozdział z "Ligą Mistrzów" zakończył się w 2011 roku. Ostatnim złotym medalistą został Wostok Władywostok.

Międzynarodowa rywalizacja pomiędzy klubami powróciła na chwilę w latach 2014-2015, kiedy to mieliśmy do czynienia z World Speedway League. Tym razem w finale imprezy w ramach tradycyjnego czwórmeczu rywalizowali ze sobą przedstawiciele z ligi polskiej, brytyjskiej, szwedzkiej i duńskiej. W sezonie 2014 złoto zgarnęła Piraterna Motala, a rok później Elit Vetlanda. Zawody okazały się niewypałem i kolejnych edycji już nie rozegrano.

Budzący obecnie kontrowersje przepis o ograniczeniu startów w ligach zagranicznych zawodnikom z kontraktami w PGE Ekstralidze może okazać się zbawienny dla światowego żużla. Oczywiście efekty nie będą widoczne od razu. W Polsce mają plan. - O wiele lepszym rozwiązaniem na przyszłość byłoby stworzenie rozgrywek z prawdziwego zdarzenia na poziomie europejskim. Ale nie na zasadach jak dawniejszy Klubowy Puchar Europy, w którym zawodnik dziś reprezentował klub z Polski, a jutro ze Szwecji. To trochę tak jakby w piłkarskiej Lidze Mistrzów Messi w środy grywał w Barcelonie, a we wtorki w Bayernie - mówi na łamach Tygodnika Żużlowego prezes PGE Ekstraligi, Wojciech Stępniewski.

Powstanie Ligi Mistrzów byłoby świetną wiadomością dla całej dyscypliny. Aby to się stało, każdy zawodnik musiałby występować w maksymalnie jednym klubie. Polacy swoimi nowymi przepisami mogą zapoczątkować pewnego rodzaju rewolucję. Być może już za kilka lat dostaniemy długo wyczekiwane efekty. Do stworzenia nowych rozgrywek potrzebne jest również zaangażowanie ze strony innych państw. Przede wszystkim musi ruszyć szkolenie, bo to naturalnie podnosi poziom ligi, a każdemu zależy przecież na emocjonującej rywalizacji między zespołami z całej Europy.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje