Reklama

Reklama

Żużel. Od lat marudzą, że słaby, ale podsuwają mu nowy kontrakt do podpisu. Teraz też to zrobili (plusy i minusy giełdy)

Zatrzymali Jacka Holdera, kupili Roberta Lamberta, nakłonili Pawła Przedpełskiego na powrót z Częstochowy. eWinner Apator ma kilka sukcesów na zakończonej niedawno giełdzie. Beniaminkowi nie udało się jednak zbudować zespołu, który w sezonie 2021 będzie miał komfort. "Anioły" czeka ciężka walka o utrzymanie.

PLUSY

Pozyskanie Roberta Lamberta. Po fantastycznym sezonie 2020 Anglika chcieli wszyscy. GKM miał kłaść na stole nawet 800 tysięcy złotych za podpis. Apator dał mniej, ale zaoferował 2-letni kontrakt i ma mocnego zawodnika na pozycji U-24. 

Reklama

Zatrzymanie Jacka Holdera. Moje Bermudy Stal kusiła Australijczyka, ale działacze Apatora zareagowali błyskawicznie. Nie tylko nagłośnili zachowanie gorzowian (wskazując, że jest nieetyczne, postawili konkurenta w nieciekawym świetle i zepchnęli go do defensywy), ale i sami złożyli stosowną ofertę przedłużenia kontraktu Jackowi. Podziałało. 

Powrót Pawła Przedpełskiego. To nie jest jakaś wielka ligowa gwiazda, ale z pewnością solidny zawodnik drugiej linii, którego stać na przebłyski. Na dokładkę wychowanek, a to ma znaczenie, bo łatwiej kibicom identyfikować się z klubem. Apator zrobił dobry ruch, namawiając Przedpełskiego do powrotu. 

Wzmocnienie sekcji juniorskiej. W sezonie 2019 Apator spadł z PGE Ekstraligi m.in. przez wielką dziurę na juniorce. Dlatego teraz pozyskano Karola Żupińskiego, utalentowanego zawodnika Zdunek Wybrzeże, kadrowicza. Duet Żupiński – Kamil Marciniec (w odwodzie zdolny Krzysztof Lewandowski) nie powinien przynieść Apatorowi wstydu. 

MINUSY

Odpuszczenie Jasona Doyle’a. Klub miał inną koncepcję kadrową, przy okazji zaoszczędził 1,7 miliona złotych, co nie zmienia faktu, że z mistrzem świata w składzie ta drużyna wyglądałaby jak kandydat do jazdy w play-off. 

Słabość do Chrisa Holdera. Już od kilku lat obserwujemy te same dziwne ruchy Apatora względem starszego z braci. Jest narzekanie, mówienie, że jego czas dobiegł końca, ale koniec końców klub przedłuża z nim kontrakt. Teraz też to zrobił. Na dokładkę kosztem Doyle’a. Naszym zdaniem to błąd. 

Brak wielkiej gwiazdy. W Apatorze wymyślili sobie, że siłą będzie zespół, a nie liderzy. Dlatego nie ma żadnej armaty. Jest Jack Holder, który powinien zrobić za rok kolejny krok do przodu i stać się jeszcze lepszym zawodnikiem, ale nawet jeśli założymy, że to jest ta jedna toruńska petarda, to drugiej ze świecą można szukać. Może brakować argumentów w biegach nominowanych. 

Dużo niewiadomych. Mało jest w składzie Apatora pewniaków. Lambert, młodszy Holder, a potem cała grupa zawodników, po których nie wiadomo, czego można się spodziewać. Każdy z nich może błysnąć, ale równie dobrze okazać się kompletnym niewypałem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje