Reklama

Reklama

Żużel. Oberwał, bo chciał kasę. Ciąg dalszy sprawy bójki w parku maszyn Unii Leszno

W poniedziałek pisaliśmy o bójce w parku maszyn Fogo Unii Leszno. Znamy szczegóły. Okazuje się, że ring na stadionie urządzili sobie ojciec zawodnika Krzysztofa Sadurskiego i Michał Łopaczewski, były żużlowiec, a obecnie mechanik.

Do zdarzenia doszło przed wyjazdem na mecz Fogo Unii Leszno do Grudziądza. Zaczęło się od tego, że mechanik Michał Łopaczewski przyjechał na stadion, zastawił busa Krzysztofa Sadurskiego i zażądał wypłaty pieniędzy za swoją pracę.

Kiedy ojciec zawodnika powiedział, ze już został rozliczony i więcej nie dostanie, to Łopaczewski zaczął grzebać w busie. Wyglądało to tak, jakby chciał wziąć jakiś sprzęt w ramach rekompensaty. Wtedy Sadurski go uderzył.

Uczestnicy bójki na Unii milczą

Team Sadurskiego wziął Łopaczewskiego do pomocy w pracy przy sprzęcie, ale szybko z niego zrezygnował. Z naszych informacji wynika, że z mechanika nie było większego pożytku (nie przygotował w odpowiedni sposób motocykli na mecz), więc rozstano się z nim bez żalu. Oczywiście miał dostać jakieś pieniądze za swoją robotę. Zdarzenie z parku maszyn pokazuje jednak, że były mechanik nie był tym w pełni usatysfakcjonowany.

Reklama

Poprosiliśmy panów Sadurskiego i Łopaczewskiego o komentarz, ale ten pierwszy zdecydowanie odmówił, a drugi też nie chciał zabierać głosu. Od osób znających sprawę dowiadujemy się, że Łopaczewski nie miał racji w sprawie rozliczenia, że nie zasłużył na więcej. Te same osoby mówią nam też jednak, że Sadurski zdecydowanie przesadził, rozwiązując problem z użyciem siły.

Swoją drogą, to dobrze, że w pobliżu znalazł się mechanik Szymona Szlauderbacha, który rozdzielił panów, bo w innym razie wszystko mogło się źle skończyć.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje