Reklama

Reklama

Żużel. Niels Kristian Iversen wyjawił, dlaczego wybrał starty w eWinner 1. Lidze

Niels Kristian Iversen po piętnastu latach przerwy ponownie znalazł się na zapleczu PGE Ekstraligi. Utytułowanego Duńczyka do pozostania w elicie nie przekonały nawet oferty kilku klubów z najwyższej klasy rozgrywkowej. Do trudnej decyzji 38-latka przyczynił się przede wszystkim regulamin.

Wielu kibiców nie wyobraża sobie PGE Ekstraligi bez Nielsa Kristiana Iversena. Duńczyk przez wiele lat był nawet jedną z największych gwiazd rozgrywek. Doświadczony zawodnik w elicie startował od sezonu 2006, reprezentując barwy takich klubów jak Falubaz Zielona Góra, Apator Toruń czy Stal Gorzów. To właśnie w Gorzowie sympatyczny żużlowiec odjechał jak na razie swój ostatni sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. 38-latek w listopadowym oknie transferowym postanowił wybrać ofertę pierwszoligowej Unii Tarnów, gdzie chce kontynuować swoją karierę.

Kibice z pewnością myślą teraz sobie, że głównym powodem decyzji Nielsa Kristiana Iversena jest przede wszystkim wprowadzenie regulacji o obowiązkowym zawodniku U-24 w składzie meczowym, przez co zwyczajnie nie było dla niego miejsca w PGE Ekstralidze. Nic bardziej mylnego. Zejście o ligę niżej to zasługa kontrowersyjnego ograniczenia występów w ligach zagranicznych dla żużlowców mających kontrakty w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Reklama

- To niewątpliwie była dla mnie najlepsza opcja. Jestem szczęśliwy i nie mogę doczekać się startu rozgrywek. Miałem także oferty z innych klubów ekstraligowych, z jednym nawet prowadziłem zaawansowane negocjacje. Kiedy jednak zapadła decyzja o ograniczeniu startów w ligach zagranicznych dla żużlowców z kontraktami w PGE Ekstralidze, to o wiele łatwiej było mi podjąć decyzję o wyborze Unii Tarnów. Gdybym został w PGE Ekstralidze, to musiałbym wybrać jedną ligę zagraniczną, więc pewnie padłoby na Danię. Teraz mogę do tego dorzucić jeszcze Szwecję i łącznie rywalizować w trzech krajach - mówi Iversen na łamach speedwaygp.com.

Reprezentant kraju Hamleta niewątpliwie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i wciąż pragnie nawiązać do swoich najlepszych lat. 38-latek ma już plan jak to zrobić. - Sezon 2020 nie poszedł po mojej myśli, dlatego moim głównym priorytetem będzie przede wszystkim jak największa ilość jazdy. Od początku chciałem ścigać się więcej niż dwóch ligach. To jest potrzebne, aby odzyskać dobrą formę - kończy brązowy medalista mistrzostw świata z 2013 roku.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje