Reklama

Reklama

Żużel. Nie żyje Sebastian Trumiński, wychowanek LKŻ-u Lublin

Tragiczne informacje napłynęły ze Szwecji. W wieku zaledwie 41 lat zmarł Sebastian Trumiński, były zawodnik klubów z Lublina, Opola, Warszawy oraz Gdańska. Żużlowiec został znaleziony martwy w swoim domu. Przyczyny śmierci nie są na razie znane, ale prawdopodobnie nie przyczyniły się do niej osoby trzecie.

Sebastian Trumiński zadebiutował w drużynie z Lublina w 1998 roku i od razu zwrócił na siebie uwagę, całkiem nieźle prezentując sie w premierowym sezonie. Zdobył 74 punkty i wiele wskazywało na to, że może to być mocny punkt miejscowej drużyny. W LKŻ pojeździł jednak tylko dwa lata i przeniósł się do Opola, gdzie spędził jeden rok i wrócił na stare śmieci, reprezentując już wówczas TŻ Sipmę Lublin. 2003 rok przyniósł w jego życiu kolejną zmianę klubu, bo Trumiński podpisał umowę w Warszawie i był jednym z ostatnich zawodników w ligowej historii tego klubu. Szybko jednak wrócił znów do Lublina, skąd ponownie przeszedł do Kolejarza Opole. Pod koniec swojej kariery na rok trafił jeszcze do Gdańska, a przygodę z żużlem zakończył w macierzystym klubie w 2007 roku.

Reklama

W Wybrzeżu osiągnął najlepszą średnią biegopunktową w swojej karierze (1,889), tak więc jego zejście z żużlowej sceny już rok później w wieku zaledwie 27 lat było pewną niespodzianką. Zawodnik podjął jednak decyzję, której nigdy nie zmienił. Dobrze odnalazł się w życiu "pozażużlowym", nie odcinając się od dyscypliny. W Szwecji otworzył swoją firmę Speedway Cent, która produkowała sprzęt dla żużlowców, między innymi elementy wyposażenia motocykli czy ubioru zawodników. Był bardzo lubiany w środowisku. Mimo że nie zrobił wielkiej kariery sportowej, cieszył się sporą sympatią i zaufaniem. Pomagał kolegom w zdobyciu kontraktów w Szwecji.

Nagła śmierć Trumińskiego to kolejna tragedia w sporcie żużlowym, jaka wydarzyła się w 2021 roku. Przypomnijmy, że w styczniu zmarł ledwie 28-letni Kamil Pulczyński, były żużlowiec Unibaksu Toruń. W czwartek wieczorem położył się do łóżka, w piątek już się nie obudził. W nocy miał zawał serca. Jego odejście było wielkim szokiem, podobnie jak informacja o śmierci Trumińskiego, który zostawił żonę i dwójkę dzieci. 

Wzruszające pożegnanie zawodnika opublikowała lubelska grupa dziennikarzy prowadzących audycję Pięć Jeden, którzy wielokrotnie współpracowali z Trumińskim. - Nie wiemy, co napisać. Sebastian to nasz serdeczny przyjaciel, z którym mieliśmy w planach spotkać się na niejednej audycji i nie będzie nam dane. Sebuś, spoczywaj w pokoju - napisano. 



Dowiedz się więcej na temat: żużel | Motor Lublin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama