Reklama

Reklama

Żużel. Nazwiska rocznika 2000 nie powalają. Część z nich skończy kariery

Dla kilku polskich żużlowców sezon 2021 był ostatnim wśród juniorów. Zazwyczaj ktoś z takiego grona ma przed sobą perspektywę niezłej kariery. Rocznik 2000 wypada jednak pod tym względem bardzo blado. - Nazwiska nie są oszałamiające. Będą oni jednak mieli szansę kontynuowania swej przygody w Eksrtalidze-U24. Oczywiście nie wszyscy się rozwiną. Część pewnie skończy kariery – stwierdził Jacek Woźniak.

Co roku spogląda się na 21-latków, by zobaczyć, który z nich może zaistnieć w dorosłym żużlu. W przyszłym roku nowymi seniorami zostaną: Wiktor Jasiński, Kamil Nowacki, Przemysław Liszka, Jakub Osyczka, Mateusz Tudzież, Piotr Gryszpiński, Mateusz Błażykowski, Jakub Janik i Oskar Rowecki. Mówiąc delikatnie, lista nie powala na kolana.

Najbardziej rzucają się w oczy Wiktor Jasiński, Przemysław Liszka i Piotr Gryszpiński. Nawet im daleko jednak do miana wielkich nadziei. Jasiński i Liszka czasami zaskakiwali w PGE Ekstralidze, lecz raczej były to jednorazowe wyskoki. Gryszpiński zaliczył duży postęp w porównaniu do 2020 roku. Mimo tego nie uznaje się go a objawienie eWinner 1. Ligi. Jedynie pojechał trochę ponad oczekiwania.

Reklama

Szału nie ma

Trzeba powiedzieć wprost - rocznik 2000 wyjątkowo nie obfituje w talenty. - Zawsze co roku jest ten problem. Nie wszyscy znajdą miejsce w składach. Najsłabsi zawsze odpadają. Większość tych, co świetnie radzili sobie jako juniorzy, radzi też sobie w roli seniora. Tak jest i tak będzie - w rozmowie z naszym portalem stwierdził Jacek Woźniak.

Pozostaje liczyć, że u któregoś z zawodników talent eksploduje, choć na ten moment wydaje się to mało prawdopodobne. - Wymieniane nazwiska nie są oszałamiające. Będą oni mieli jednak szansę kontynuowania swojej przygody. Mieliśmy już przypadki, że jakiś zawodnik dość późno odpalał. Najlepszym przykładem jest Jason Doyle. Oczywiście nie wszyscy się rozwiną. Część pewnie skończy kariery - dodał trener BTŻ-u Bydgoszcz.

Przepisy pomogą

Zawodnicy urodzeni w 2000 roku skorzystają z nowego tworu, jakim jest Ekstraliga U-24. Dla niektórych żużlowców może być to ostatnie miejsce do ratowania karier. - Wspomniane osoby powinny szukać tam szansy na dalszy rozwój - powiedział Woźniak.

Oczywiście są też inne opcje na kontynuowanie przygody z żużlem. - Może pojawią się także miejsca w niektórych klubach 2. Ligi. Jest zatem trochę możliwości - stwierdził Woźniak. - Trudno wybrać dalszą ścieżkę rozwoju. Trzeba się zastanowić nad możliwościami finansowymi drużyny z Ekstraligi i drużyny z 2. Ligi, ale też jakością rywalizacji, gdyż w obu miejscach będzie inna - dodał trener BTŻ-u Bydgoszcz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje