Reklama

Reklama

Żużel. Narzekają na upały, ale kasę z telewizji chętnie przyjmują. Pogoda wymówką czy faktycznym problemem?

Tobiasz Musielak w wywiadzie dla WP skrytykował godziny rozpoczęcia spotkań eWinner 1. Ligi i zwrócił się do władz polskiego żużla. - Apeluję, by nie robić meczów w taką pogodę o godzinie 14:00. To zabójstwo dla silników, mechaników którzy ciężko pracują i zawodników, którzy trenują całą zimę - powiedział. Zawodnik prawdopodobnie zapomniał jednak, że to godziny ustalone przez telewizję, dzięki której między innymi żużlowcy tyle zarabiają. Co więcej, w innych sportach motorowych też ścigają się w upale i nikt nie narzeka.

Oczywistym jest, że jeździć po torze w kevlarze w 35-stopniowym upale, po kilku dniach rywalizacji w innych zawodach, dodatkowo będąc narażonym na duży stres, nie jest łatwo. Ale taka dola żużlowca. Uprawia dyscyplinę, w której sezon w przeważającej części trwa właśnie podczas najcieplejszych miesiąców w roku, bo po prostu inaczej się nie da. Nie da się też inaczej ustawić godzin spotkań, bo telewizja chce pokazać je wszystkie i aby uniknąć jazdy w skwarze musiałaby albo robić mecze o jednej godzinie, co oczywiście odpada albo jeździć w nocy, względnie późnym wieczorem. Ewentualnie rozgrywać mecze w środku tygodnia, co byłoby absurdem i rzeczą nie do zrobienia wobec tak licznych innych startów, jakie mają zawodnicy.

Reklama

Przyjrzyjmy się zatem, jak to wygląda w innych sportach motorowych. Formuła 1 oraz Moto GP to najpopularniejsze dyscypliny z tej kategorii. W obu tych sportach także zdecydowana większość zawodów odbywa się w upałach. Mało tego, zawodnicy spędzają na torze po kilka godzin od piątku do niedzieli, bo oprócz zawodów mają także sesje treningowe czy kwalifikacyjne. Temperatura odczuwalna w tak bliskiej odległości od asfaltu jest dodatkowo znacznie wyższa niż na torze żużlowym. Ponadto, w Formule 1 zawodnicy są zamknięci i ściśnięci niczym śledzie w puszce. Czy kiedykolwiek ktoś narzekał? No właśnie.

Za chwilę każda pogoda będzie zła

Wiemy już, że zawody w deszczu lub po deszczu dla zdecydowanej większości obecnie jeżdżących zawodników, nie mają prawa się odbyć, bo są niebezpieczne, bezsensowne, loteryjne. Dochodzi czasem do sytuacji, w których mimo zgody sędziego i jego decyzji o rozpoczęciu zawodów, ich uczestnicy protestują i nie wyjeżdżają na tor, bo po prostu nie chcą się ścigać. Teraz z kolei dowiadujemy się, że gdy jest za ciepło, to także nie należy jeździć. I tu robi się kłopot. W takim razie nie za bardzo jest kiedy rozegrać sezon żużlowy, bowiem praktycznie pewne jest, że albo trochę popada albo będzie ciepło. Rodzi się pytanie, czy przypadkiem nie jest to po prostu wymówka w przypadku słabych występów.

Tobiasz Musielak notuje ostatnio obniżkę formy, zaczął przegrywać wyścigi w lidze, bardzo słabo pojechał w finale Złotego Kasku. Być może to efekt przemęczenia licznymi występami, a dodatkowo oczywiście trudnych warunków atmosferycznych. Zawodnicy nie mogą jednak zapominać, że umowa z telewizją musi zapewniać korzyści obu stronom. Nie jest tak, że bierzemy kasę, ale chcemy też decydować o godzinach rozpoczęcia meczów. O tym już decyduje telewizja. A jako że ma prawo do transmisji wszystkich, musi niektóre spotkania rozgrywać w środku dnia, często upalnego. Dobrze by było, gdyby wszyscy o tym pamiętali.

Nowy program o Euro - codziennie na żywo o 12:00 - Sprawdź!

Nie możesz oglądać meczu? - Posłuchaj na żywo naszej relacji

Dowiedz się więcej na temat: Tobiasz Musielak | Cellfast Wilki Krosno | żużel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje