Reklama

Reklama

​Żużel. Najlepsi krajowi seniorzy są w Zdunek Wybrzeżu? Jeden z nich mówi o szacunku do rywali

W środowisku żużlowym nie brakuje opinii, że to Zdunek Wybrzeże ma najlepszych krajowych seniorów w eWinner 1. Lidze. Para Jakub Jamróg - Krystian Pieszczek rzeczywiście wygląda bardzo okazale. Wychowanek Unii Tarnów nie lekceważy jednak rywali, tylko mówi o szacunku do nich.

Skład Zdunek Wybrzeża robi wrażenie. Prezes Tadeusz Zdunek i menedżer Eryk Jóźwiak zbierali pochwały od ludzi ze środowiska również za podpisanie kontraktu z Jakubem Jamrogiem i Krystianem Pieszczkiem. Nie brakuje opinii, że to oni będą najlepszymi krajowymi seniorami w eWinner 1. Lidze. - Tak? Pierwsze słyszę - śmieje się ten pierwszy w rozmowie z Interią. - Nie patrzę na to w takich kategoriach. Ja naprawdę z dużym respektem podchodzę do jazdy w I lidze. Fajnie, że mam doświadczenie z PGE Ekstraligi. Postaram się to wykorzystać - dodaje.

Reklama

- Na torach pierwszoligowych jest wielu świetnych krajowych, jak i zagranicznych chłopaków. Nie chcę jednak rzucać nazwiskami. Wiem kto gdzie jeździ, ale nie analizuję składów przeciwnych drużyn. Skupiam się na naszej i na swoich przygotowaniach. Sztab szkoleniowy i pozostali ludzie z klubu pewnie tworzą analizy, my - zawodnicy - mamy inne zadania, czyli jazdę i przeciwstawienie się przeciwnikom. Ja mam takie podejście. Miło słyszeć, że jesteśmy wymieniani jako najlepsi krajowi seniorzy. Chciałbym, żeby tak było - przyznaje Jamróg. 

Wychowanek Unii Tarnów jeszcze kilka miesięcy temu ścigał się w PGE Ekstralidze. Dobre spotkania w przeszłości miał tam także Krystian Pieszczek. - Różnica między ligami - moim zdaniem - już się trochę zaciera. W PGE Ekstralidze najważniejszy jest sprzęt, doświadczenie zawodników, ich psychika oraz ogarnięcie tej całej otoczki, która w najwyższej klasie rozgrywkowej jest troszeczkę na wyższym poziomie. Nie każdy zawodnik sobie z tym radzi, mimo że ma takie same umiejętności i prędkość jak inni. Zawody indywidualne typu IMP czy ZK pokazują, że ekstraligowcy nie zawsze odjeżdżają. Liczy się respekt, to wcale nie będzie bułka z masłem - stwierdza. 

Trudne z pewnością będą tory wyjazdowe. - Do głowy przychodzi mi tor w Bydgoszczy. W ostatnich latach nie udawało mi się tam robić dobrych wyników. Czas najwyższy to przełamać. Z każdym wyjazdem na tor mam nowe nadzieje i przemyślenia, żeby w końcu zatrybiło. W mojej karierze już miałem takie przypadki, że gdzieś dwa razy była "kicha", a za trzecim już był świetny wynik. Może tak będzie z bydgoskim torem? Liczę na to. Powoli człowiek wybudza się z zimowego snu i zaczyna myśleć o sezonie. Mam nadzieję, że zaczniemy go normalnie, a nie jak przed rokiem - zaznacza żużlowiec. 

Jamróg przebiera nogami. Cieszy go to, że odlicza już ostatnie dni do pierwszych treningów. - Ja bardzo lubię takie pełne cztery pory roku, które mamy w naszej Polsce. To jest fajne, bo czasami można zatęsknić za tym latem. Zimę uwielbiam, lato też. Nie lubię okresów przejściowych, ale zmierzam do tego, że ostatnio była taka fajna sroga zima i jak teraz zrobiło się cieplej, to człowiek poleciałby do warsztatu i wsiadłby na motocykl. Odpoczęliśmy, zatęskniliśmy za latem. Czuję głód jazdy, bo w poprzednim sezonie miałem jej jak na lekarstwo. Nie mogę się doczekać - mówi.

Mechanikiem Jamroga będzie były żużlowiec Michał Nowiński. - Miałem okazję współpracować z Michałem w 2019 roku. Chcieliśmy dalej wspólnie pracować, więc doszliśmy do porozumienia. Na ten moment Michał będzie sam, ale jeżeli będziemy potrzebować pomocy, to kogoś o nią poprosimy. Oby była taka konieczność, bo to oznaczałoby dużo jazdy. W moim teamie jest jeszcze menedżer Paweł Racibor oraz moja żona Klaudia. Każdy ma swoje określone zadania - kończy zawodnik Zdunek Wybrzeża.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Dowiedz się więcej na temat: Zdunek Wybrzeże Gdańsk | Jakub Jamróg | 1. liga żużlowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy