Reklama

Reklama

Żużel. Nadeszło zbawienie Fogo Unii Leszno? Piotr Pawlicki odnalazł prędkość

Po przegranym sromotnie dwumeczu z Moje Bermudy Stalą Gorzów w oczach drużynowego mistrza Polski pojawił się strach. Istnieje spore ryzyko, iż Fogo Unii Leszno zabraknie w tegorocznej fazie play-off. Ostatnie pozaligowe występy Piotra Pawlickiego pozwalają jednak leszczynianom na dobrą nadzieję przed decydującymi spotkaniami.

Od początku sezonu Fogo Unia Leszno miała 2 problemy - słabych juniorów i cieniującego Piotra Pawlickiego. Co gorsza, trener Piotr Baron awizując składy na spotkania ligowe zestawiał kapitana zespołu właśnie z młodzieżowcami. Do właśnie w wyścigach z ich udziałem ekstraligowy hegemon ostatnich lat tracił najwięcej punktów.

Mecz w Gorzowie Wielkopolskim pozwolił kibicom częściowo odetchnąć z ulgą. 16-letni Damian Ratajczak nie jest rzecz jasna zastąpić wystrzałowego duetu Bartosz Smektała - Dominik Kubera, jeśli jednak w drugim w życiu spotkaniu w PGE Ekstralidze ktoś zdobywa aż dwie trójki, to pozwala to wyciągnąć kibicom pozytywne wnioski na przyszłość.

Reklama

Gorzej sprawa wygląda z Piotrem Pawlickim. To właśnie kapitana zespołu uważa się za główny powód porażki Fogo Unii na Jancarzu. 27-latek zdobył tylko 4 punkty i pokonał zaledwie jednego reprezentanta Moje Bermudy Stali - zawodnika U24, Rafała Karczmarza. Leszczynianie byli tym bardziej sfrustrowani postawą pupila, że to nie pierwsza jego wpadka w tym roku. Mimo dwóch "darmowych" punktów w każdym meczu (zdobywanych na swoich młodzieżowcach) średnio zdobywa ich tylko 1,641 na mecz. Jak na zawodnika takiego formatu, to bardzo słaby wynik.

2 dni - 2 świetne występy

Kapitan Fogo Unii Leszno musi wreszcie wziąć się w garść, bo jeśli nie poprawi ligowej formy to dominatora rozgrywek ligowych z ostatnich lat może zabraknąć nawet w fazie play-off. Po odrodzeniu się Eltrox Włókniarza Częstochowa kandydatów do decydującej fazy sezonu jest aż pięciu - o jednego więcej niż miejsc w niej.

Na szczęście dla kibiców z Leszna, ostatnie występy Pawlickiego wyglądają dużo bardziej obiecująco. We wtorek startował w barwach Maserny Avesty podczas spotkania rozgrywanego w ramach szwedzkiej Bauhaus-Ligan. Jego zespół poniósł co prawda srogą wyjazdową porażkę na terenie Dackarny Malilla, ale leszczynianin do końca ratował ich honor. Zdobył 16 oczek w 6 startach i jako jedyny pokonał zdecydowanego lidera gospodarzy - Macieja Janowskiego.

Po świetnym występie w Skandynawii żużlowiec pognał w te pędy z powrotem do kraju, gdyż następnego dnia startował w półfinale IMP na torze w Gnieźnie. Pawlicki zdobył 12 punktów i z drugiego miejsca pewnie awansował do leszczyńskiego finału. Wygląda na to, że kapitan Fogo Unii wreszcie potrafi wykrzesać odpowiednie osiągi ze swych jednostek napędowych przygotowywanych przez Ashleya Hollowaya. Teraz kibice z Wielkopolski liczą, że przełoży tę formę na mecze PGE Ekstraligi.

Dowiedz się więcej na temat: żużel | fogo unia leszno | Piotr Pawlicki | PGE Ekstraliga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje