Reklama

Reklama

Żużel na lodzie. 62-latek wszedł do finału, mechanik odpadł w barażu

Zgodnie z przewidywaniami, podium mistrzostw Europy w żużlu na lodzie zostało obsadzone przez Rosjan. Do końca zagrażał im jednak 62-letni Szwed, Stefan Svensson. Polacy świetnie poradzili sobie z organizacją zawodów. Słabo wypadł nasz jedyny zawodnik w stawce Michał Knapp.

W zawodach organizowanych w Tomaszowie Mazowieckim wystąpił jeden Polak - 29-letni Marcin Knapp, bratanek byłego uczestnika lodowego cyklu Grand Prix, który zginął tragicznie na torze w Holandii - Grzegorza. Nasz rodak zajął dopiero trzynastą lokatę, jednak należy uczciwie przyznać, że i tak spisał się powyżej oczekiwań. Długi i wąski tor budowany z myślą o panczenistach był bardzo wymagający dla żużlowców, zaś Knapp nie tylko odstawał od czołówki sprzętem, ale również doświadczeniem. Słabsze starty nadrabiał ambitną walką na dystansie.

Reklama

W zawodach widoczna była różnica klas dzieląca rywali, niektórzy z nich wydawali się prezentować dużo wyższy poziom sportowy od swych przeciwników. Cóż, takie już uroki tego sportu. Nie bez powodu uważa się, że w celu obejrzenia równego, wysokiego poziomu u wszystkich zawodników podczas zawodów ice-speedwaya trzeba wybrać się na finał indywidualnych mistrzostw Rosji. W niedzielę reprezentanci "Sbornej" tylko raz dali pokonać się obcokrajowcowi. W pierwszym wyścigu zawodów Kostanti Kolenkin musiał uznać wyższość Szweda - Ove Ledstroema.

Zawodnicy ze Szwecji byli z resztą chyba najciekawszymi postaciami niedzielnego finału. Wspomniany Ledstroem nie tylko pokonał Kolenkina, ale później otarł się o finał, przyjeżdżając w barażu na trzeciej pozycji. Nie byłoby to niczym szokującym, gdyby nie fakt, że początkowo nie miał on w ogóle wystąpić w zawodach. Do Polski przyjechał jako mechanik, a w stawce zmienił swojego "pracodawcę" - Martina Haarahiltunena, który na sobotnim treningu upadł i doznał kontuzji łokcia.

Na uznanie zasługuje również drugi ze Szwedów - Stefan Svensson. Ten 62-latek mimo zaawansowanego wieku do końca liczył się w walce o medale. Prowadził nawet w wyścigu barażowym, ale za jego plecami doszło do upadku. Druga pozycja w powtórce i tak pozwoliła mu na awans do finału. Spóźniony nieco moment startowy na polu D zabrał mu szansę na walkę o podium z Rosjanami, jednak skandynawski weteran i tak zyskał ogromny szacunek kibiców.

Zawody w Tomaszowie Mazowieckim mogły się podobać. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i przygotowali wymagający, lecz zapewniający kilka ciekawych momentów tor. Niektórych wyścigów mógłby pozazdrościć swojemu "lodowemu krewniakowi" klasyczny żużel. Arena Lodowa w Tomaszowie Mazowieckim musiała co prawda zapłacić frycowe, a przerwy na kosmetykę toru były dość długie, nawet jak na realia ice-speedwaya. Z czasem przebiegały one jednak coraz sprawniej, nie bez pomocy uznanego sędziego Kristera Gardella, który po 12. wyścigu zdecydował się wejść na lód i bezpośrednio doglądać pracy przy nawierzchni. Z pewnością Tomaszów Mazowiecki zasługuje na organizację kolejnych imprez tej, a może nawet i wyższej rangi. Najbliższe - przyszłoroczne mistrzostwa Europy - odbędą się tam już 13 marca.

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknij.

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje