Reklama

Reklama

Żużel. Możesz jechać, ale kasy nie dostaniesz. Jak długo jeszcze będziemy to tolerować?

W obliczu dbania o każdy ośrodek na żużlowej mapie Polski, niektórym klubom przymyka się oko na fatalną sytuację finansową i dopuszcza je do rozgrywek ligowych. Z czymś takim mamy do czynienia w Poznaniu, gdzie już przed sezonem były problemy. Głośno mówił o nich np. Eduard Krcmar, który skarżył się na to, że PSŻ ma wobec niego dług 20 tysięcy złotych. Czy dopuszczanie do takich sytuacji nawet w imię pomocy określonym ośrodkom jest właściwe?

Wspomniana kwota w przypadku Czecha miała być wypłacona na rzecz przygotowania zawodnika do sezonu. Klub oczywiście nie przelał mu tych pieniędzy. W związku z tym Krcmar nie pojawił się w składzie PSŻ-u na pierwszy mecz sezonu i koniec końców nie ujrzeliśmy go w tym roku ani razu. Z 25-letnim żużlowcem w składzie, poznański klub mógł osiągnąć znacznie lepsze wyniki. W zeszłym roku Krcmar świetnie spisywał się w barwach Wilków Krosno, którym bardzo pomógł w awansie do eWinner 1. Ligi. Trudno jednak było spodziewać się, że działacze z Podkarpacia zostawią go na sezon 2021. Podobnie, jak trudno było oczekiwać, że będzie jeździł dla PSŻ-u za darmo.

Reklama

- W ubiegłym roku władze stowarzyszenia musiały zwrócić 114 tysięcy złotych miejskiej dotacji, przyznanej na sezon 2019 (pierwotnie wyniosła ona 500 tys. zł). Stało się tak po przeprowadzonej przez urzędników kontroli, która wykazała nieprawidłowości. W tym roku na zadanie "udział czołowych zespołów poznańskich w grach zespołowych i sporcie żużlowym w rozgrywkach ligowych" Urząd Miasta Poznania przeznaczył 250 tys. zł - czytamy na stronie epoznan.pl. Wiadomo też, że jeden z zawodników PSŻ-u napisał do GKSŻ skargę, w której jasno mówi o zaległościach wobec jego osoby. Podobnie wygląda sprawa z innymi.

Wiemy, ale dopuszczamy

Rodzi się pytanie, czy przypadkiem pozwalając na start drużynie z takimi problemami, nie robimy krzywdy dyscyplinie, a przede wszystkim samym zawodnikom. Ktoś powie, że sami są sobie winni, bo wiedzieli, na co się piszą podpisując umowę w Poznaniu. Czy jednak jest to jakiekolwiek wytłumaczenie braku zapłaty za wykonaną pracę? O potężnych problemach PSŻ-u wiadomo nie od dziś. Pod koniec 2019 roku mówiło się, że remontada Polonii Bydgoszczy dokonana na drużynie z Wielkopolski wcale nie była cudownym, sportowym wydarzeniem. Goście mieli wówczas nie jechać do końca na serio, bo klub wisiał im pieniądze. Nigdy jednak nie udowodniono tego, że faktycznie odpuścili.

Dbanie o każdy ośrodek jest oczywiście rzeczą zrozumiałą. Nie ma obecnie żużla w Krakowie, Świętochłowicach i Pile. Bardzo źle wygląda przyszłość Kolejarza Rawicz. Jeśli odpadnie także PSŻ Poznań, to już będzie dramat. 2. Liga Żużlowa będzie musiała składać się w większości z drużyn zagranicznych, bo polskich po prostu nie będzie. Lepiej jednak zezwolić na udział Niemcom czy Łotyszom niż tolerować takie finansowe zaniedbania, jakie mają miejsce w Poznaniu. 




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje