Reklama

Reklama

Żużel. Motor Lublin od roku wspiera Cierniaka. Tak im odpłacił

Mateusz Cierniak miał debiut marzenie w wyjazdowym meczu Motoru Lublin z Moje Bermudy Stalą Gorzów. Jego zespół przegrał 39:51, ale indywidualny wynik 19-latka (6 punktów i bonus) robi wrażenie. Choć w teamie zawodnika jest mały niedosyt.

Reklama

6+1, to dorobek Mateusza Cierniaka z meczu Moje Bermudy Stal Gorzów - Motor Lublin. Dla większości ekspertów to dużo. Pojawiły się nawet głosy, że 19-latek pokazał o wiele bardziej doświadczonym juniorom gospodarzy miejsce w szeregu. Team juniora Motoru mówi jednak o małym niedosycie. Gdyby było 7 punktów i 2 bonusy, to byłoby to. Zabrakło tego punktu z bonusem w 7. biegu, który Cierniak przegrał z Rafałem Karczmarzem.

Reklama

Początki Cierniaka w Motorze są obiecujące, ale tego chyba należało się spodziewać. Ekstraligowiec już rok temu mocno zainwestował w juniora. Gdy jeszcze startował on w Unii Tarnów, to Motor kupił mu silnik u Ryszarda Kowalskiego, najlepszego obecnie tunera na świecie. Cierniak miał okazję zapoznać się z tym sprzętem, oswoić i doregulować tak, by wyciągnąć z niego maksimum.

Cierniak miał u żużlowego tunera łatwiej

Wspominamy historię z silnikiem, bo to bardzo ważna rzecz. Żużlowcy zwykle potrzebują czasu, żeby zgrać sprzęt. To wymaga wielu treningów i rozmów z tunerem, który po wysłuchaniu zawodnika nanosi poprawki. Każdy kolejny silnik, który robi dla konkretnego żużlowca, jest już siłą rzeczy lepszy. Cierniak drogę testów u Kowalskiego już zaliczył, a teraz może skupić się na punktowaniu. Nic go nie rozprasza.

Kontakt z Kowalskim był o tyle w przypadku Cierniaka dobry i ułatwiony, że jego tata Mirosław, były żużlowiec, doskonale zna tunera Ryszarda. Kiedy on się ścigał, to Kowalski zaczynał budować swój warsztat.

Wróćmy jednak do Cierniaka juniora, który już w pierwszym meczu odpłacił Motorowi za zaufanie, jakim obdarzył go ten klub przed rokiem. To dobra wiadomość dla klubu, tym bardziej że coś niedobrego stało się z Wiktorem Lampartem, drugim z młodzieżowców. W Gorzowie nie zdobył on żadnego punktu, momentami nie łapał się nawet na szprycę rywala.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje