Reklama

Reklama

​Żużel. Motor Lublin. Kontrakt załatwił mu kolega z toru. Za kilka miesięcy stanie przed życiową szansą

Mark Karion to obecnie jeden z największych szczęśliwców wśród zawodników zakontraktowanych przez ekstraligowe kluby. Rosjanin do Lublina trafił dzięki znajomości z Grigorijem Łagutą, a teraz stoi przed ogromną szansą debiutu w najlepszej lidze świata i to już od pierwszej kolejki. Starty umożliwi mu brak porozumienia leszczynian z Motorem w sprawie ekwiwalentu za Dominika Kuberę.


Reklama

Młody zawodnik ma za sobą kapitalny sezon w swoim wykonaniu. W ubiegłym roku na rosyjskich torach był niewątpliwie jedną z jaśniejszych gwiazd. Jego Wostok Władywostok zdobył brązowe medale drużynowych mistrzów kraju, a sam jeździec imponował świetną średnią biegową i w znaczącym stopniu przyczynił się do ogromnego sukcesu. Poza tym 20-latek na torze w Bałakowie wywalczył tytuł młodzieżowego wicemistrza Rosji. Lepszy od niego okazał się tylko Paweł Łaguta.

Nic więc dziwnego, że włodarze Motoru Lublin zainteresowali się reprezentantem Sbornej. Znaczącą rolę w sfinalizowaniu transferu odegrał jego rodak, Grigorij Łaguta. - Znamy się nie od wczoraj i jestem tu dzięki niemu. Rozmawiałem z nim wiele razy, że chciałbym wrócić do polskiej ligi i on najpierw skontaktował się z prezesem Lublina, Jakubem Kępą. Prezes się zgodził i trafiłem do Motoru na nowy sezon. Nigdy nie jeździłem jeszcze na lubelskim torze. Nawet nie byłem jeszcze w Lublinie. Dopiero za kilka tygodni zobaczę po raz pierwszy to miasto - mówi Mark Karion w wywiadzie dla Tygodnika Żużlowego.

Dla 20-latka będzie to druga przygoda z naszym krajem. W 2017 roku Rosjanin podpisał kontrakt z zespołem z Ostrowa. O tamtych czasach chce jednak jak najszybciej zapomnieć, ponieważ nawet nie zadebiutował w lidze. - Na turnieju juniorów w Rybniku miałem wypadek. Urwało się przednie koło motocykla, bo chyba było źle dokręcone i złamałem obojczyk. Parę tygodni nie jeździłem, a później jak chciałem wrócić na tor, to ta kontuzja mi się odnowiła. Musiałem wrócić do domu w Rosji, żeby dojść do zdrowia i z polskiej ligi nic już nie wyszło. Po prostu pech.

Już za kilka miesięcy Mark Karion stanie przed życiową szansą. Jeśli kluby z Lublina i Leszna nie dojdą do porozumienia w sprawie ekwiwalentu za Dominika Kuberę, to w pierwszych trzech kolejkach będzie on naturalnym zastępcą Polaka. - Ja się z tego nie cieszę. Sam chcę powalczyć o skład, żebym sobie na to zapracował i zasłużył. Wiem, że to moja duża szansa i zrobię wszystko, żeby tym razem w Polsce się sprawdzić - zakończył nowy nabytek Motoru Lublin.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!



Dowiedz się więcej na temat: motor lubin | Mark Karion | Grigorij Łaguta | Jakub Kępa | Dominik Kubera

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje