Reklama

Reklama

Żużel. Motor Lublin. Buczkowskiego czeka kolejna operacja. A co z sezonem?

Przez ostatnie miesiące w życiu Krzysztofa Buczkowskiego działo się naprawdę wiele. Poważna kontuzja przed sezonem 2020, kiepski rok startów oraz pierwsza od wielu lat zmiana barw klubowych. W Motorze Lublin zawodnik chce się jednak przełamać i udowodnić kibicom, że wciąż stać go na walkę z najlepszymi. Aktualnie uraz już mu nie doskwiera, ale po sezonie 2021 czeka go operacja.

Problemy Krzysztofa Buczkowskiego rozpoczęły się już zimą 2019 roku. To właśnie wtedy na treningu doświadczony żużlowiec złamał kość udową lewej nogi. Ostatecznie rehabilitacja przyniosła efekty i zawodnik wspomagał GKM już od pierwszego spotkania. Niestety jego forma była daleka od ideału. W całym sezonie 34-latek tylko raz legitymował się dwucyfrową zdobyczą punktową, a w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników wyprzedzili go nawet niektórzy juniorzy z innych klubów.

Po zakończonych zmaganiach stało się faktem, że po sześciu latach spędzonych w Grudziądzu Polak musi zmienić otoczenie. Wybór Buczkowskiego padł na Motor Lublin. W nowym zespole były reprezentant naszego kraju chce udowodnić swoją wartość. - To jest trudna sprawa, bo zrobiłem sobie taki konkretny i szczegółowy rachunek sumienia. Poprzedni sezon miałem przegrany. Przegrałem go kontuzją i swoją głową. Myślę, że teraz działa wszystko na moją korzyść i może być już tylko lepiej. Najważniejsza zmiana i poprawka to nowe środowisko, co naprawdę mocno mnie motywuje - oznajmił w rozmowie z Tygodnikiem Żużlowym.

Reklama

Co najważniejsze, fani "Koziołków" powinni czuć względny spokój, ponieważ po przykrej kontuzji nie ma już śladu i zawodnik na pełnych obrotach przygotowuje się do nadchodzącej rywalizacji o punkty. Postawa 34-latka może okazać się kluczowa w walce o upragniony awans do fazy play-off. - Nie mam żadnych problemów, czy powikłań po tej kontuzji nogi. Tego tematu już nie ma, został zamknięty - dodaje.

Jedynym zmartwieniem Krzysztofa Buczkowskiego jest właściwie operacja, której będzie musiał poddać się po zakończeniu rozgrywek. Wszystko ma oczywiście związek z kontuzją odniesioną pod koniec 2019 roku. - Zostaje mi tylko ten pręt w nodze i będę jeszcze musiał go mieć. Dlaczego? Nie zdążę go usunąć przed sezonem, bo po takim zabiegu czeka mnie nawet sześć miesięcy pauzy. Pewnie zrobię to dopiero po najbliższym sezonie. Na razie sobie to odpuszczam - zakończył. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama