Reklama

Reklama

Żużel. Mistrzowie XXI wieku. Józef Dworakowski z Unii Leszno pokazał, jak można wygrać z milionami Romana Karkosika

Unia Leszno po wielu latach posuchy (bez większego sukcesu) w 2007 roku zdobyła mistrzostwo Polski. Ten sukces był w klubie długo wyczekiwany. Leigh Adams czekał na niego aż 11 lat, a dużą satysfakcję z sukcesu mógł mieć prezes Józef Dworakowski. Charyzmatyczny działacz prowadził Unię po swojemu, ale finalnie osiągnął sukces. W finale pokonał Unibax finansowany przez miliardera Romana Karkosika.

Pamiętny sezon 2007 był małą zapowiedzią lepszych czasów dla Unii Leszno. Wtedy jeszcze drużyna nie zdobywała seryjnie medali tak, jak obecnie, ale wokół klubu czuć było dużą ulgę i spełnienie. Józef Dworakowski, ówczesny prezes, od zawsze słynął z tego, że nie chciał przepłacać zawodników, a wolał stawiać na poukładanych i lojalnych żużlowców. Takim był właśnie Leigh Adams. Człowiek - legenda dla całego Leszna.

Historia Australijczyka jest bardzo ciekawa. Do Unii trafił w 1996 roku i mimo tego, że cały czas należał do ścisłej światowej czołówki, to nigdy nie skusił się na lepsze finansowo oferty ze strony bogatszych klubów. Był wierny swojej drużynie i cierpliwie czekał na upragniony sukces. Ten nadszedł właśnie w 2007 roku, a Adams był tym, który poprowadził zespół do złota.

Unia może dream teamu nie miała, ale trudno nie odnieść wrażenia, że ta drużyna była świetnie zbilansowana, a wszystkie klocki były na swoim miejscu. Poza liderem Adamsem był Krzysztof Kasprzak, który miał świetny sezon. Do tego numer dwa w Polsce Jarosław Hampel. Dobry okres w swojej karierze miał miejscowy matador Damian Baliński. W tamtym okresie ocierał się zresztą o Reprezentację Polski i Drużynowy Puchar Świata, co najlepiej oddaje formę doświadczonego zawodnika. Na pozostałych pozycjach Unia zainwestowała w młodych i zdolnych. 



Byli nimi doskonale znani dzisiaj Troy Batchelor i Jurica Pavlic. Wtedy uchodzili za najlepiej rokujących juniorów na świecie. Szczególny wystrzał formy miał drugi z nich. Długo zanosiło się na to, że talent Chorwata w niedalekiej przyszłości zaprowadzi go nawet do cyklu Grand Prix. Na dokładkę był Adam Kajoch i Robert Kasprzak, którymi rotował trener Czesław Czernicki.

Przy tym panu zatrzymajmy się na chwilę. Był to charyzmatyczny szkoleniowiec, który rządził twardą ręką. Słynął z tego, że przygotowywał trudne, przyczepne tory, na który drużyny gości najczęściej kręcili nosem. Bez dwóch zdań jednak leszczyński tor był olbrzymim atutem dla Unii w całych rozgrywkach. To był właśnie atut Czernickiego. Inna sprawa, że miał swój charakter, ale rządy twardą ręką pomogły jemu i Unii w osiągnięciu sukcesu.

Unia cały sezon jechała równo, ale to Unibax Toruń był najlepszy po rundzie zasadniczej. Cała zabawa zaczęła się dopiero w play-offach. A dokładnie w finale, gdzie mieliśmy prawdziwy klasyk toruńsko - leszczyński. Szanse oceniano mniej więcej po równo. Jednak to Unia zachowała zimną krew w kluczowym momencie i najpierw wygrała u siebie 49:41, a później na wyjeździe potwierdziła sukces zwyciężając 44:46. Rozczarowanie w obozie drużyny Unibaxu było olbrzymie, a Unia stała się najlepszym przykładem tego, jak wygrywać mistrzostwa w realiach play-offów i dwumeczu finałowego. Dużą satysfakcję z sukcesu miał na pewno Józef Dworakowski, który pokazał, jak pokonać drużynę wspieraną przez miliardera Romana Karkosika.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Reklama

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje