Reklama

Reklama

Żużel. Mateusz Jabłoński wybudzony ze śpiączki!

Dobre wieści napłynęły w poniedziałkowy wieczór. Mirosław Jabłoński podał na Facebooku informację, że jego syn Mateusz, który przed miesiącem uległ poważnemu wypadkowi podczas treningu w Toruniu, został wybudzony ze śpiączki i ma się dobrze.

Młody żużlowiec Aforti Startu Gniezno uległ wypadkowi 27 sierpnia podczas treningu na toruńskiej Motoarenie. Podczas jednego z wyścigów, gnieźnianin na wyjściu z drugiego łuku zahaczył przednim kołem swojego motocykla o tylne koło motocykla Kacpra Łobodzińskiego. Po kontakcie z rywalem, Mateusz Jabłoński pojechał prosto w kierunku dmuchanej bandy i uderzył w nią z dużym impetem.

Pierwsze nieoficjalne doniesienia mówiły o tym, że stan młodego żużlowca jest poważny. Dopiero dzień później głos zabrał ojciec 15-latka, również żużlowiec, Mirosław Jabłoński. - Czekamy...walczy o życie...powstrzymajcie się od komentarzy, że nie żyje bo cierpią na tym nasi najbliżsi... - napisał na swojej stronie na Facebooku.

Reklama

Przez miesiąc nie pojawiły się żadne oficjalne informacje na temat stanu zdrowia Mateusza Jabłońskiego, co sprzyjało pojawianiu się plotek. Dopiero dziś, czyli równo miesiąc od wypadku 15-letniego zawodnika, pojawiły się pierwsze, na szczęście pozytywne, oficjalne informacje na temat stanu jego zdrowia. - Żyje! Obudził się! Mati ma się dobrze! Długa droga przed nami, ale najważniejsze, że możemy ją planować razem!!! - napisał na Facebooku ojciec żużlowca, Mirosław Jabłoński.

Mateusza Jabłońskiego chcieli najlepsi

Mateusz Jabłoński ma dopiero 15 lat. Z tego względu nie może startować jeszcze w rozgrywkach ligowych, a jedynie w zawodach młodzieżowych i na treningach. Pomimo tak młodego wieku i jeszcze zerowego doświadczenia w lidze, w swoich drużynach widzieli go już prezesi klubów z PGE Ekstraligi, czyli najlepszej żużlowej ligi świata. Wiele mówiło się o tym, że najbardziej zdeterminowany jest Motor Lublin - tegoroczny srebrny medalista Drużynowych Mistrzostw Polski. To mówi wiele o tym, jak dużym talentem dysponuje młody zawodnik.

Niestety podczas jednego z wielu treningów, które odbył w swojej przygodzie z żużlem, przydarzył mu się straszny wypadek. Choć początkowe informacje nie były optymistyczne, młody żużlowiec wygrał walkę o życie. Jak napisał jego ojciec, przed Mateuszem i jego rodziną długa droga, ale najważniejsze, że mogą planować ją razem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy