Reklama

Reklama

Żużel. Marek Cieślak wspomina Ryszarda Szurkowskiego: Milicja go ścigała, żeby dostać autograf

- Pamiętam, jak ściskałem jego rękę na Balu Mistrzów Sportu. Jeszcze wczoraj oglądałem film o nim. Moja miłość do kolarstwa wiąże się właśnie z nim. Kiedy Ryszard Szurkowski jechał w Wyścigu Pokoju, to pustoszały ulice – mówi były trener żużlowej kadry Marek Cieślak, kolarz-amator.

- Ryszard Szurkowski to była wielka gwiazda lat 70-tych - wspomina Marek Cieślak zmarłego 1 lutego kolarza. - Milicja go ścigała, ale nie po to, żeby go złapać i wlepić mandat, ale po to, żeby dostać od niego autograf. Ulice pustoszały, kiedy w telewizji pokazywali Wyścig Pokoju. To była kiedyś jedna z najpopularniejszych imprez w Polsce. Pamiętam też mistrzostwa świata z 1973 roku z Barcelony, gdzie Szurkowski wygrał, a Stanisław Szozda był drugi. Mówiono, że dwaj wielcy mistrzowie się nie lubili, ale z filmu, który obejrzałem, wiem, że to nie była prawda.

Reklama

Cieślak jest wielkim fanem dwóch kółek. Miłość do kolarstwa poczuł właśnie dzięki Szurkowskiemu i jego wybitnym osiągnięciom. -Możliwość spotkania i krótkiej rozmowy z mistrzem na Balu Mistrzów Sportu była dla mnie wielkim przeżyciem. Mówiłem mu, że uwielbiam rower, że bardzo dużo jeżdżę. Był zdziwiony. Dla mojego pokolenia, choć był ode mnie niewiele starszy, to był ktoś, to był bohater tamtej szarej polskiej rzeczywistości, ktoś wyjątkowy. Człowiek z charakterem. Potłukł się strasznie dwa lata temu w wyścigu amatorów. W tym filmie, który oglądałem, mówił jednak, że walczy, że jeszcze wierzy w to, że wsiądzie na rower. Miał swoje marzenia, do końca żył nadzieją - opowiada Cieślak.

Nasz wybitny żużlowy trener sam chce się ścigać w zawodach amatorów. Kolarstwem zaraził też wielu zawodników. - Chyba można mnie nazwać prekursorem treningu kolarskiego w żużlu - przyznaje Cieślak. - Na początku lat 90-tych jeździłem na rowerze z zawodnikami Włókniarza, to samo było potem w Rzeszowie. To ja zaraziłem tym Rafała Wilka, mistrza paraolimpijskiego w handbike’u. Cieszę się, że bardzo mocno wciągnął się w kolarstwo nasz dwukrotny mistrz świata Bartosz Zmarzlik. Ostatnio jechał w wyścigu kolarstwa przełajowego i skończył ze stratą dwóch i pół minuty do zwycięzcy. Mam kolegów, którzy się w tym specjalizują. Mówili mi, że to świetny wynik, jak na amatora. Dlatego ja uważam, że Bartek to już pół-zawodowiec.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje