Reklama

Reklama

Żużel. Mamy najgorszą sytuację po wojnie, a oni najpierw podpisali kontrakty, a teraz zastanawiają się, skąd wziąć kasę

Choć okres transferowy w żużlu trwa zazwyczaj przez pierwsze dwa tygodnie listopada, to praktycznie wszystkie umowy są już dogadane wcześniej. Co ciekawe, wiele klubów swoje finansowe realia kształtuje na podstawie dotacji z samorządów, które poziom wsparcia dla danego klubu określają w... grudniu. Nasz ekspert zwraca uwagę, że coś tu chyba jest nie tak.

Jacek Frątczak zauważył, że w postępowaniu wielu klubów brakuje logiki. - Podpisuje się określone kontrakty na określone kwoty i opiera się ich finansowanie w znacznym stopniu na wpływach z samorządów, które to uchwalają swoje budżety z końcem grudnia, to gdzie tu logika? Na jakiej podstawie podpisywane są te umowy? Tego nie rozumiem. Funkcjonuję w dość mocno sformalizowanej organizacji, gdzie budżet jest sprawą świętą. Takich mechanizmów tam nie ma. Najpierw generujesz koszty, a potem sprawdzasz, czy się stać? - pyta retorycznie.

Były menedżer Get Well Toruń zwraca uwagę na nieco lekkomyślne podejście części prezesów do tematu. - W biznesie jedno jest pewne. Bardzo łatwo oszacować koszty. Często są nawet niedoszacowane. Natomiast bardzo trudno jest określić przychody. A jeżeli najpierw są kontrakty, a potem wiedza na temat wsparcia od samorządów, tu coś tu jest nie tak z kolejnością tych wydarzeń. Ja nie mówię, że ktoś coś robi źle, ja tylko pytam o sens tego wszystkiego.

Reklama

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Sprawdź!

Jak się okazuje, już są kluby, które obawiają się problemów z pieniędzmi. - Mamy już sygnały, że prezesi wywierają presję na samorządach. Pytają: dlaczego dajecie tak mało? Dajcie więcej, bo nam nie wystarczy. No chwila, ale z jakiego tytułu mają dać? Być może są kluby, które mają odłożone środki, tego nie wiem. Ale same sygnały są niepokojące, bo to znaczy, że gdzieś już są kłopoty ze spięciem budżetów.

Jacek Frątczak przypomina, jak wyjątkową sytuację mamy obecnie na świecie i jak wyjątkowe działanie trzeba w związku z nią podjąć. - Mamy najtrudniejszą sytuację od II wojny światowej. Zobaczmy, co dzieje się z rynkiem turystycznym w Małopolsce. Samorządy muszą wyważyć, komu najbardziej potrzeba teraz pieniędzy. I priorytetem nie jest sport, który uprawia kilkadziesiąt osób, tylko ratowanie miejsc pracy dla tysięcy innych, realnie zagrożonych degradacją poziomu życia. Było takie stare przysłowie: nie szkoda róż, gdy płoną lasy - słusznie zauważa.

Nasz ekspert wcale by się nie zdziwił, gdyby speedway w nowym sezonie nie wystartował. - Nie wolno opierać przychodów o jeden bardzo duży fundament, tym bardziej w tych czasach. A zwłaszcza, jak chodzi o środki publiczne. Jak ktoś twierdzi, że nic z dnia na dzień nie może się zmienić, to odsyłam do bieżących wydarzeń w kraju. Jedną decyzją ktoś może powiedzieć: nie ma finansowania sportu zawodowego w roku 2021, bo musimy ratować inne branże. Jestem w stanie sobie wyobrazić np. taką sytuację, że żużla w ogóle nie będzie w nowym roku, bo są ważniejsze rzeczy - zakończył.

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknij.

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy