Reklama

Reklama

Żużel. Mads Hansen chce być mistrzem. Na razie musi chodzić na siódmą do pracy (wywiad)

Mads Hansen to jedna z rewelacji niedawno zakończonych rozgrywek 2. Ligi Żużlowej. 20-latek w tym roku dość niespodziewanie okazał się jednym z liderów OK Bedmet Kolejarza Opole. Ponadto wraz z reprezentacją Danii stawał na podium drużynowych mistrzostw świata i Europy juniorów. W przyszłym roku chce mieć złoto. Nie ma jednak łatwo, bo przygotowania do sezonu musi łączyć z pracą.

Wojciech Kulak, Interia: Mamy obecnie zimę, więc to dla żużlowców przynajmniej w teorii chwila wytchnienia od spraw związanych z żużlem. Jak u pana wygląda teraz typowy dzień, kiedy nie trzeba się ścigać?

Mads Hansen, zawodnik OK Bedmet Kolejarza Opole: Aktualnie pracuję w hurtowni samochodowej, gdzie pakuję części zamienne i zawożę je do warsztatów samochodowych. Każdego dnia muszę wstawać już o 5:45, ponieważ dzień w pracy rozpoczyna się o 6:45. Wypełniam swoje obowiązki do godziny 16:00, a potem udaję się na siłownię, bieganie lub rower. W niektóre dni odwiedzam również sponsorów i ludzi związanymi z moim klubem.

Reklama

Sezon 2020 był naprawdę dobry w pana wykonaniu. Medale na arenie międzynarodowej. Świetne występy w barwach OK Bedmet Kolejarza Opole. Powodów do narzekań chyba być nie mogło?

- Miałem dobry sezon, z którego jestem bardzo zadowolony. Nie ukrywam, że zrealizowałem swoje cele, bo z pewnością liczyłem na podium w drużynowych mistrzostwach świata oraz Europy juniorów. Udało mi się to osiągnąć. Poza tym dobrze pojechałem w finale indywidualnej rywalizacji najlepszych młodzieżowców globu. Tor w Pardubicach należy do moich ulubionych, ale pojawił się deszcz i tego dnia jeździło się naprawdę ciężko. Na szczęście udało mi się znaleźć w pierwszej piątce. Finał indywidualnych mistrzostw Europy w Gdańsku niestety nie wyszedł mi zbyt dobrze. Miałem wtedy problemy z oponami. Nie doświadczyłem tego nigdy wcześniej. Oczywiście to nie może być wymówką i według mnie powinienem pojechać ciut lepiej. Nie zmienia to faktu, że byłem wtedy niesamowicie rozczarowany. Muszę oczywiście cały czas pracować, nawet nad małymi rzeczami. W tym roku udowodniłem, że należę do grona najlepszych młodzieżowców na świecie.

Kibice w Opolu mieli z pana dużą pociechę. Średnia 2,150 naprawdę robi wrażenie. Jeszcze większa musiała być ich radość, kiedy klub ogłosił przedłużenie kontraktu.

- Nie mogę doczekać się mojego pełnoprawnego drugiego sezonu z rzędu w barwach OK Bedmet Kolejarza Opole. Żyje mi się tutaj wyśmienicie. Są tutaj fantastyczni ludzie i niesamowici kibice. Wszyscy ponadto dobrze mnie traktują, a z klubem uzgodniliśmy warunki, które zadowalają obie strony. Od sezonu 2021 mamy nowego trenera. Bardzo liczę na awans do eWinner 1. Ligi.

Opole to jedno z najpiękniejszych miast w Polsce. Polubił pan to miejsce?

- Opole to super miejsce. Jest tu mnóstwo sklepów i restauracji gdzie można zjeść dobre jedzenie. Przede wszystkim uwielbiam spacerować po tym mieście. Gdy chcę pobiegać, również nie ma problemów ze znalezieniem odpowiedniego miejsca. Kocham tu być.

W Opolu zbudowano naprawdę przyzwoity zespół. Z którym z zawodników zna się pan najlepiej?

- Zawodnicy, z którymi miałem najlepsze relacje niestety odeszli już z klubu. Prawie cała ekipa została wymieniona, więc ciężko mi wskazać nazwiska. Będę musiał się z kimś zaprzyjaźnić. Wcześniej, chociażby w jednej drużynie byłem z Jacobem Thorssellem. Były to jeszcze czasy Falubazu Zielona Góra. To jest naprawdę świetny człowiek i dodatkowo mówimy praktycznie w tym samym języku.

Nie kusiło pana przejście do ligi wyżej? Po takim sezonie na pewno pojawiły się oferty ze sportowo lepszych obecnie zespołów.

- Nie interesowało mnie aż tak bardzo przejście do ligi wyżej już w 2021 roku. Małymi kroczkami chcę piąć się w górę. Mam nadzieję, że przede mną długa kariera i mój czas dopiero nadejdzie.

Za nami chyba najbardziej zwariowany sezon w historii tej dyscypliny sportu. Wszystkiemu winny był oczywiście koronawirus. Musieliście jeździć przy pustych trybunach. Jak pan zniósł ten ciężki okres?

-To był bardzo trudny czas dla zawodników oraz przede wszystkim klubów, które nie otrzymywały dochodów z biletów. To dziwne uczucie, gdy jeździ się przy pustych trybunach. Przypominało mi to czasy miniżużla, kiedy tylko najbliższa rodzina przychodziła zobaczyć mnie w akcji. Na szczęście stopniowo zaczęli pojawiać się fani, co sprawiło nam radość.

Żużel w 2020 roku to nie tylko jazda przy pustych trybunach. Wielu żużlowców borykało się z problemami finansowymi. Jak u pana wyglądała ta cała sytuacja?

- Wszyscy mieliśmy w tym roku trudny okres. Niestety mnie również to dotknęło. Jestem prawdopodobnie jednym z nielicznych żużlowców, który odjechali tak wiele imprez, ponieważ dodatkowo na początku sezonu jeździłem w lidze francuskiej. Planowałem na pewno wziąć udział w jeszcze większej ilości spotkań. Przed rozgrywkami w Polsce musieliśmy zgodzić się oczywiście na obniżenie pensji. W Szwecji niezależnie od ilości punktów zarabialiśmy tyle samo. Pomimo tego byłem szczęśliwy, że mogłem się pokazać w tym kraju. Nie udało się z kolei w ogóle pojechać w Danii i Niemczech, więc tam nic nie zarobiłem. Na całe szczęście mam dobrego i stabilnego sponsora, który bardzo mi pomagał finansowo i nie ograniczył wypłat.

Nawet najlepsi zawodnicy świata krytykują przepis o ograniczeniu lig zagranicznych dla zawodników z kontraktami w Polsce. Między innymi burzę wywołał pana rodak - Nicki Pedersen. Co pan sądzi na ten temat?

- Myślę, że to nie jest dobry pomysł. Nie tylko Polska powinna decydować, kto gdzie może jeździć. Inne kraje również powinny mieć na to wpływ. Najlepsza byłaby współpraca. Działacze z waszego kraju próbują po prostu przyblokować inne państwa, co jest po prostu niesprawiedliwe. Musimy też pamiętać o tym, że obecnie nie ma już tylu zawodników uprawiających ten sport, co wcześniej. Dlatego właśnie wszyscy solidarnie powinniśmy pomagać wszystkim krajom i klubom, by ten sport poszerzał swoje zasięgi. W przeciwnym razie zostaną przy nim tylko ci żużlowcy, którzy mają dobre zaplecze finansowe.

Poza przepisem o ograniczeniu lig zagranicznych, w sezonie 2021 w Polsce zadebiutuje kolejna nowinka regulaminowa. Od przyszłego roku każdy klub w składzie meczowym musi wystawić przynajmniej jednego zawodnika do lat 24. To niewątpliwie olbrzymia szansa dla pana, by zaistnieć jeszcze bardziej.

- Według mnie ten przepis jest fantastyczny. Mamy wielu świetnych żużlowców, którym to pomoże i znajdzie się dla nich miejsce w polskiej lidze. Poza tym pierwsza i druga liga stała się dużo silniejsza. Za kilka lat zobaczymy, gdzie będę i wtedy stwierdzę czy ten przepis mi pomógł. Na razie chcę dawać z siebie wszystko.

Do kolejnego sezonu pozostało jeszcze kilka miesięcy. Jakie cele postawił pan sobie na nadchodzący rok?

- Przede mną mój ostatni rok w roli juniora, dlatego chcę znaleźć się na podium zarówno indywidualnych mistrzostw świata, jak i Europy w mojej kategorii wiekowej. Chcę ponadto wraz ze swoją reprezentacją młodzieżową zdobyć tytuł drużynowych mistrzów świata i Europy. W rozgrywkach ligowych mam zamiar być ważnym ogniwem OK Bedmet Kolejarza Opole i awansować z tą drużyną do eWinner 1. Ligi. Dobrze byłoby również solidnie prezentować się w moim szwedzkim i duńskim klubie.

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknij.

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne