Reklama

Reklama

Żużel. Ljung blisko drugiej ligi. Czy to upadek, czy konsekwencja poważnej kraksy?

Peter Ljung po fatalnym upadku w sezonie 2020 jest na największym zakręcie w karierze. Nawet najzagorzalsi kibice Szweda nie potrafią sobie przypomnieć jego ostatniego dobrego występu. Doświadczony zawodnik zawodzi także w Cellfast Wilkach i według naszych informacji zostanie wypożyczony do drugoligowego klubu. To ostatni moment na przebudzenie.

Jeszcze nie tak dawno Petera Ljunga określano jako etatowego pierwszoligowca. Reprezentant kraju Trzech Koron co prawda kilkakrotnie próbował swoich sił w PGE Ekstralidze, ale to zawsze na jej zapleczu wiodło mu się najlepiej. Szczególnie dobrze pamiętają go w Tarnowie, gdzie w sezonie 2017 i 2019 był jednym z liderów ekipy oraz plasował się w czołówce najskuteczniejszych żużlowców całych rozgrywek.

W ubiegłym roku miało być podobnie. To właśnie w nim widziano lidera i zawodnika, który chociaż wprowadzi drużynę do najlepszej czwórki. O ile początek sezonu rzeczywiście nie był najgorszy, o tyle wszystko zaczęło sypać się jak domek z kart po fatalnej kraksie w Szwecji. 38-latek w jednym z biegów starcia jego Vetlandy Speedway z Dackarną Malilla szczepił się ze swoim rywalem i z całym impetem wjechał w dmuchaną bandę. Siła uderzenia była tak duża, że Szwed wystrzelił w powietrze i następnie uderzył jeszcze w jeden ze słupków okalających tor. Wówczas spodziewano się najgorszego.

Reklama

Ljung zaskoczył wszystkich i w ciągu kilkunastu dni powrócił na motocykl. Forma doświadczonego żużlowca była już jednak daleka od ideału. Mówiąc wprost, zupełnie nie przypominał siebie sprzed wypadku i wręcz zawalił kilka spotkań Unii Tarnów. Zespół ostatecznie zakończył rozgrywki na piątym miejscu, a 38-latek dostał od działaczy wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu.

Miał wrócić do dawnej formy

Wbrew pozorom o gasnącego w oczach zawodnika walczyło naprawdę mnóstwo ośrodków. Jego wybór padł na Cellfast Wilki, gdzie miał się przełamać po nieudanym sezonie. Ljung na samym starcie otrzymał ogromne zaufanie od działaczy, który wierzyli w potencjał 38-latka i twierdzili, że ponownie będzie on jednym z najlepszych żużlowców całej ligi.

Inauguracja rozwiała wszelkie wątpliwości. Trzy punkty niedoszłego lidera w starciu z ROW-em przelały czarę goryczy i 38-latek z miejsca pożegnał się ze składem beniaminka eWinner 1. Ligi, bowiem przy jego obecnej formie nie ma nawet szans rywalizację jak równy z równym z nowo przybyłymi do Krosna Tobiaszem Musielakiem i Vaclavem Milikiem.

Jak nie teraz, to kiedy?

Klub z Podkarpacia chcąc zapewnić Szwedowi możliwie jak największą liczbę startów postanowił o jego wypożyczeniu. Z naszych informacji wynika, iż interesuje się nim przynajmniej jeden klub z najniższej klasy rozgrywkowej i to właśnie do drugiej ligi Ljung trafi w przeciągu kilkunastu najbliższych dni. Jest to niewątpliwie ostatni dzwonek na przebudzenie doświadczonego zawodnika. Jeśli 38-latek nie odpali w drugiej lidze, w przyszłości może mieć kłopoty ze znalezieniem nowego pracodawcy, a to spowoduje zakończenie kariery na polskich torach.

Reprezentant kraju Trzech Koron ostatni raz na tym poziomie rozgrywkowym jeździł na początku swojej kariery w naszym kraju. W sezonie 2003 w barwach drużyny z Ostrowa zdobywał średnio 2,1 punktu na bieg. Z pewnością sam zainteresowany za kilka miesięcy chciałby powtórzyć to osiągnięcie. Wówczas znacznie wzrosłyby szanse powrotu przynajmniej na zaplecze PGE Ekstraligi.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje