Reklama

Reklama

Żużel. Leszek Tillinger: Madsen jest wrażliwy na krytykę, ale nie zasłużył na publiczny lincz

- Prezes Włókniarza ciągle powiela te same błędy. Michał Świącik znów zadziałał pod wpływem impulsu. Po klęsce z Betard Spartą przejechał się po liderze zespołu, chlapał, co mu ślina na język przyniosła, kiedy adrenalina i stres meczowy jeszcze do końca nie puścił - napisał w nowym felietonie dla Interii były prezes bydgoskiego klubu Leszek Tillinger.


Prezes Eltrox Włókniarza po druzgocącej porażce z Betard Spartą Wrocław na swoim torze poszedł do mediów i zaczął strzelać w Leona Madsena. Przejechał się po Duńczyku w telewizji i zrobił z niego kozła ofiarnego, choć ten w przeszłości wiele razy ratował jemu, a przede wszystkim drużynie cztery litery. Dlatego były wicemistrz świata nie zasłużył po jednej wtopie na tak bezlitosny, publiczny lincz.

Michał Świącik ciągle powiela te same błędy. Szef Włókniarza znów zadziałał pod wpływem impulsu i chlapał co mu ślina na język przyniosła, kiedy adrenalina i stres meczowy jeszcze do końca nie puściły. Ktoś stojący blisko prezesa powinien mu szepnąć słówko żeby dla własnego dobra i zdrowia najpierw spróbował pójść zamknąć się w gabinecie, odliczyć do stu, złapać głębszy oddech i potem się udzielać. W takich sytuacjach na gorąco pośpiech jest złym doradcą.

Reklama

Prowadziłem klub i wiem doskonale jaki jest mechanizm. Zawodnicy nie znoszą, gdy się ich okłada w mediach. Chwalić? Bardzo chętnie, ale jedna negatywna opinia i mamy jaśnie pan obrażonego na cały świat. I mnie zdarzyło się zmaglować podopiecznego w mediach, ale nigdy nie robiłem tego po jednych słabszych zawodach.

Antionio Lindbaeck do dzisiaj zapewne pamięta, jak mu dałem do wiwatu. Ale Szwedowi się należało, bo zapędy miał gwiazdorskie, a nie dawał nic od siebie przez dłuższy czas. Nie spełniał kompletnie oczekiwań i trzeba było go postawić do pionu. Pomogło.

Madsen jest zawodnikiem bardzo wrażliwym na krytykę. Lubi strzelić focha, tupnąć nóżką. Generalnie Duńczycy są bardzo specyficzną nacją. Mam wrażenie, że lepiej obchodzić się nimi jak z jajkiem. Ale przeanalizowaniu za i przeciw, plusy Madsena przykrywają minusy. To pozytywna jednostka, potrafi zadbać o dobry PR swój, jak i zespołu, w którym startuje. Zawsze przychylnie wypowiada się o klubie, z pięknym namaszczeniem po wygrywanych wyścigach eksponuje Lwa na kewlarze.

A prezes Świącik? Lekko się zagalopował i z perspektywy czasu pewnie żałuje swojej wypowiedzi. Wiadomo jednak, że humory i atmosferę wewnątrz drużyny determinują wyniki, a tych na starcie PGE Ekstraligi Włókniarzowi brakuje. Częstochowianie są największym rozczarowaniem sezonu 2021 i jeśli zaraz nie wezmą się w garść play-off odjedzie w siną dal. Sęk w tym, że zespołowi potrzebny jest spokój, a nie dolewanie oliwy ognia.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje