Reklama

Reklama

Żużel. Leszek Tillinger: Jak zmieniała się cena za Grand Prix (felieton)

- Rundę Grand Prix przejęliśmy od Wrocławia za 70 tys. dolarów. Sami nie zapłaciliśmy nigdy więcej niż 200 tys. funtów. Później te ceny były już kosmiczne. BSI zwietrzyło biznes, jeden polski klub wyłożył ponoć 3,5 miliona złotych - pisze w swoim nowym felietonie Leszek Tillinger, który zasiadał w komitecie organizacyjnym rund na Polonii.

Przyszły sezon będzie ostatnim dla anglików z BSI w roli organizatorów cyklu Grand Prix. To świetny moment, żeby na przykładzie mojej ukochanej Polonii Bydgoszcz przytoczyć trochę cyferek, jak cykl ewaluował na przestrzeni lat i ile się za niego płaciło zanim to było modne.

Reklama

Po 2004 roku, gdy klub przechodził transformację, łożyliśmy w Bydgoszczy za każdy rok licencji sto tysięcy dolarów. To była do pewnego czasu sztywna cena. Jeden z urzędników miejskich pomylił waluty. Przekazał swojemu pryncypałowi zamiast kwoty w dolarach, w funtach. Brytyjczycy tylko się oblizali, kasę zaksięgowali. Skorzystali na czeskim błędzie, bo funt stał wtedy zdecydowanie wyżej niż dolar.

W tamtym okresie organizacja Grand Prix była dużo bardziej prestiżowa. Turniej w Polsce był tylko jeden, więc wszystkie oczy były zwrócone na nas. My rundę przejęliśmy od Wrocławia za 70 tys. zielonych. Przygotowaliśmy projekty umów, przekalkulowaliśmy, że przy tym zapleczy sponsorskim, sferze kibicowskiej, zainteresowaniu to nam się będzie opłacać. W sumie nigdy nie zapłaciliśmy za turniej więcej niż 200 tys. funtów, a nasz rozdział z GP zamknęliśmy na razie w sezonie 2014. Na razie, bo coś czuję, że nowa władza stanie na rzęsach, żeby najlepsi zawodnicy świata już wkrótce ponownie pojawili się mieście nad Brdą.

Im dalej było w las, tym BSI coraz mocniej wietrzało interes. Zobaczyło w Polakach studnię i zaczęli mamić prezesów perspektywą dwóch rund w naszym kraju. Najpierw do gry weszło Leszno, potem Gorzów, kasa zaczęła fruwać w powietrzu. Wszyscy zaczęli się przebijać, szło na noże. Anglicy nieźle się obłowili, gdzieś dostali nawet trzy i pół miliona!

Wiele razy byłem w komitecie organizacyjnym bydgoskich turniejów. Uważam, że z punktu promocyjnego wykonywaliśmy znakomitą robotę. Udało nam się wynieść rodzime rundy na wyższy poziom. BSI miało do nas zaufanie, to o co nas poprosili, robiliśmy.

Po pierwszym GP w Bydgoszczy ówczesny minister sportu, nieżyjący już Jacek Dębski był tak zachwycony, z tego co zobaczył na żywo, że niedługo później dał nam dotację na przebudowę trybuny. Kasa nie była mała, ponieważ otrzymaliśmy na ten cel dwa miliony złotych. W tamtej chwili, ok. dwadzieścia lat temu mogliśmy się pochwalić najładniejszym stadionem żużlowym w Polsce. Później standardy się zmieniały.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii! ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknijZapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje