Reklama

Reklama

Żużel. Landshut-Kolejarz Opole. Jednych Niemców blokowali, z drugimi jadą. Pierwszy sprawdzian faworyta

Właściciel klubu z Wittstocka uważał, że niedopuszczenie jego drużyny do drugoligowych rozgrywek to wina działaczy Kolejarza Opole. To oni wyrazili sprzeciw w sprawie dołączenia niemieckiej ekipy do ligi już po jej rozpoczęciu. Ostatecznie jednak sytuacja uległa zmianie i wszystko rozeszło się po kościach. Władze Kolejarza zmieniły zdanie i postanowiły podpisać się pod zgodą na występ Niemców. Najpierw jednak zmierzą się z innym zespołem zza zachodniej granicy.

O tym, że decyzja w sprawie startu Wolfe Wittstock w 2. Lidze Żużlowej może ulec zmianie, informowaliśmy dziś jako pierwsi. Jeszcze wczoraj było niemal pewne, że Niemcy nie wystartują, bowiem najpierw uniemożliwiły im to lokalne restrykcje pandemiczne, a następnie niechęć rywali. Przeciwko dołączeniu tej drużyny w trakcie rozgrywek byli działacze z Poznania oraz Opola. Ci pierwsi szybko zmienili zdanie, ale drudzy wydawali się nieugięci. Właściciel Wolfe Frank Mauer powiedział nawet, że postawą klubu jest bardzo rozczarowany i ma żal do prezesa Dziemby. W czwartek jednak wszystko poszło w niepamięć i zamiast pretensji były... podziękowania. Ot, całe środowisko żużlowe.

Reklama

Patrząc na składy, Kolejarz nie powinien czuć specjalnego zagrożenia ze strony tego rywala. Odległość na mapie także nie jest problemem. Przecież taki Rzeszów ma do Wittstocka znacznie dalej, a bez mrugnięcia okiem zgodził się na prośbę tamtejszych działaczy. Mówi się jednak, że jak nie wiadomo o co chodzi, to... chodzi o pieniądze. Dwa mecze więcej to większy koszt. Dojazd, opłacenie zawodników - na drugoligowym froncie myśli się o takich rzeczach. Stąd też sceptyczne podejście opolan do tego pomysłu. Z jednej strony można krytykować, bo przecież powinno przede wszystkim chodzić o sport. Z drugiej jednak, należy pochwalić rozsądne podejście do tematów finansowych. 



Pora pokazać, kto jest faworytem

Opolanie w meczu z PSŻ-em Poznań wygrać musieli i to właśnie zrobili. Ich wysokie zwycięstwo nie jest jednak żadną wielką sprawą, bo rywal nie był mocny. Prawdziwy test dla ligowego faworyta nastąpi właśnie teraz, gdy pojedzie do Landshut. Na swoim torze Kai Huckenbeck, Martin Smolinski, Valentin Grobauer czy rewelacyjny Norick Bloedorn mogą być bardzo mocni. Już przed sezonem mówiło się, że o ile na wyjazdach Niemcy mogą mieć pewne kłopoty, o tyle u siebie trudno będzie ich pokonać. Jeśli Kolejarz tego dokona, rzeczywiście będzie można wskazywać go jako jednego z faworytów tegorocznych rozgrywek.

Jedynym powodem do zmartwień w Opolu po meczu z zeszłego tygodnia może być postawa Kamila Brzozowskiego, który wraz z Oskarem Polisem miał stanowić najsilniejszą parę krajowych zawodników w 2. Lidze Żużlowej. Pierwszy mecz wcale jednak tego nie potwierdził. Polis zrobił swoje, ale Brzozowski zawiódł. Trzy punkty w meczu najniższej klasy rozgrywkowej zdobyte przez zawodnika, będącego jeszcze niedawno liderem Polonii Bydgoszcz to na pewno nie jest rezultat, który kogokolwiek zadowala. Brzozowski musi się poprawić, bo inaczej może stracić miejsce w składzie na rzecz np. innego ekspolonisty, Tomasza Orwata.

Awizowane składy:

Kolejarz: 1. Oskar Polis 2. Mads Hansen (U24) 3. Andriej Kudriaszow 4. Kamil Brzozowski 5. Jacob Thorssell 6. Bartłomiej Kowalski 7. Kacper Łobodziński

Landshut: 9. Valentin Grobauer 10. Kai Huckenbeck 11. Nick Skorja 12. Martin Smolinski 13. Michael Haertel 14. Norick Bloedorn

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje