Reklama

Reklama

Żużel. Lambert zdradził kulisy transferu. To nie Apator dawał mu najwięcej

- Oferta z Torunia nie była najkorzystniejszą na moim stole. Przy transferze trzeba jednak zwracać uwagę na wszystko dookoła, a nie tylko pieniądze – powiedział brytyjskiemu tygodnikowi Speedway Star Robert Lambert, indywidualny mistrz Europy i nowy zawodnik eWinner Apatora.

Tegoroczne zmiany w regulaminie uczyniły z Lamberta jednego z najbardziej pożądanych zawodników na rynku transferowym. Każda drużyna musi mieć teraz w składzie jednego zawodnika w wieku do 24 lat, a 23-letni Brytyjczyk należy do ścisłej czołówki w tej kategorii wiekowej. Ponadto, jeszcze przed nowelizacją zasad, zmiana barw klubowych była u niego przesądzona, gdyż dotychczasowy klub Anglika - PGG ROW Rybnik - spadł z PGE Ekstraligi.

Reklama

- Ten nowy przepis zapewnia mi duże bezpieczeństwo - cieszył się żużlowiec. - Oznacza, że jestem pewny jazdy. W poprzednich latach, zarówno w Motorze i ROW-ie, miałem pewne kłopoty z powodu moich startów na pozycji numer 8 - wyznał. - Taka świadomość da mi naprawdę dużo. Mam przed sobą 2 lata swoistej ochrony. Liczę, że później będę już w takiej dyspozycji, iż nie będzie miało znaczenia czy jestem U-24, czy też nie - powiedział.

Choć zainteresowanych usługami Lamberta było naprawdę sporo, mistrz Europy zdecydował się podpisać kontrakt z wracającym do PGE Ekstraligi eWinner Apatorem Toruń. - Zareagowali bardzo szybko i od razu zaoferowali mi dobre warunki, nie bawiąc się w żadne podchody z e-mailami. Czułem pewność, że chcą mnie tak samo mocno, jak ja dołączenia do ich zespołu - wspominał okres negocjacji. - Oferta z Torunia nie była najkorzystniejszą, jaką leżała na moim stole. Przy transferze trzeba jednak zwracać uwagę na wszystko dookoła oraz na to gdzie będziesz czuł się szczęśliwy, jeżdżąc, a nie wyłącznie na pieniądze. Miałem sporo sukcesów w Toruniu i chyba właśnie to ostatecznie przeważyło o związaniu się z Apatorem - zdradził.

Brytyjski żużlowiec rozwiał jednak plotki, jakoby na wybór klubu miało mieć wpływ pochodzenie jego partnerki życiowej, torunianki. - Całkowicie oddzielam moje życie zawodowe od prywatnego - zapewnił. - Przybywam w sprawach czysto zawodowych. Nic nie zmieniłoby się, gdybym podpisał kontrakt w Częstochowie czy Lublinie, choć oczywiście zawsze fajnie jest wpaść, spotkać się z nią i jej rodziną, gdy jestem w Toruniu. W zeszłym sezonie spędziłem tam sporo czasu. Uważam, że to cudowne miasto. Czuję się w nim bardzo dobrze i z dumą będę reprezentował je w barwach Apatora - zapowiedział.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje